Wystartował pilotaż leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 03-10-2022, 10:34

Zapowiadany pilotaż leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych stał się faktem. W Dzienniku Ustaw opublikowano rozporządzenie ministra zdrowia, które określa zasady jego prowadzenia. Projekt ruszył już 1 października i ma być realizowany do 30 września 2024 r. Kto z niego skorzysta?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Pilotaż leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych ma być realizowany od 1 października 2022 r. do 30 września 2024 r..
Pilotaż leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych ma być realizowany od 1 października 2022 r. do 30 września 2024 r..
Fot. iStock
  • W Dzienniku Ustaw ukazało się rozporządzenie ministra zdrowia z dnia 28 września 2022 r. w sprawie programu pilotażowego leczenia gruźlicy wielolekoopornej w warunkach ambulatoryjnych.
  • Program ruszył 1 października i potrwa do 30 września 2024 r.
  • Pacjenci w pilotażu będą objęci telemonitoringiem. Program będzie adresowany także do ukraińskich chorych przebywających obecnie w Polsce.

Celem głównym programu, który na mocy rozporządzenia ministra zdrowia właśnie się rozpoczął, jest sprawdzenie modelu leczenia pacjentów z gruźlicą wielolekooporną (MDR-TB) w warunkach ambulatoryjnych, jego harmonizacja ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia. Ważną zasadą jest to, że program ma również objąć leczenie w kraju obywateli Ukrainy.

Osoby z gruźlicą wielolekooporną będą objęte telemonitoringiem

Jak czytamy w rozporządzeniu, osoby objęte pilotażem mają być również objęte telemonitoringiem, zaś samo leczenie chorych w ramach AOS ma przełożyć się na mniejszą hospitalizację osób z MDR-TB.

Do programu pilotażowego kwalifikuje się osoby pełnoletnie, które nie wymagają hospitalizacji, posiadają udokumentowane rozpoznanie wstępne MDR-TB lub udokumentowaną historię leczenia MDR-TB.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Gruźlica wciąż jest groźną chorobą zakaźną. Najczęściej atakuje płuca, ale zmiany gruźlicze mogą wystąpić w każdym narządzie

Realizatorami programu pilotażowego leczenia gruźlicy wielolekoopornej są:

  • Instytut Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, jako centralny ośrodek koordynujący,
  • regionalne ośrodki koordynujące wskazane w załączniku do rozporządzenia.

Gruźlica w Polsce: jak wygląda sytuacja epidemiologiczna?

Liczba zachorowań na gruźlicę w ciągu ostatnich lat istotnie zmalała. Wskaźnik zapadalności na tę chorobę w 2019 r. wynosił 13,9 (zachorowań) na 100 tys. osób, dla porównania w 2011 r. było to 22,2/100 tys. Rocznie mamy ok. 5 tys. nowych przypadków gruźlicy.

Jak mówiła nam wcześniej prof. Ewa Augustynowicz-Kopeć, kierownik Zakładu Mikrobiologii w Krajowym Referencyjnym Laboratorium Prątka, to są dane, na które musimy się powoływać, gdyż w związku z pandemią liczba badań mikrobiologicznych innych niż te skierowane na potwierdzenie wirusa SARS-CoV-2 istotnie spadła (w 2020 r. w przypadku gruźlicy aż o 45 proc. – red.), więc obecne dane epidemiologiczne mogą nie być precyzyjne.

Profesor zwracała uwagę, że chociaż problem gruźlicy już nie jest tak dotkliwy, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście lat temu, nie można jej lekceważyć. Sytuacja epidemiologiczna w tym obszarze może się istotnie pogorszyć w związku z wojną w Ukrainie i związany z tym napływ do Polski dużej liczby uchodźców.

- Zachorowalność na gruźlicę u naszych wschodnich sąsiadów jest zdecydowanie wyższa. Jeszcze przed wojną zarejestrowanych tam było ok. 65 przypadków na 100 tys. osób, a WHO szacuje, że rzeczywisty wskaźnik zapadalności wynosi 77 na 100 tys. – mówiła prof. Augustynowicz-Kopeć.

Kolejnym problemem - na jaki zwracała uwagę profesor - jest to, że w tym kraju zdecydowanie bardziej rozpowszechniona jest też gruźlica lekooporna. - Tylko zarejestrowanych tam takich przypadków jest aż 4,5 tys. To prawie tyle, ile wszystkich przypadków gruźlicy w Polsce. Ukraina została też zaliczona przez WHO do 30 krajów o największym ryzyku występowania gruźlicy wielolekoopornej – wyliczała i podkreśliła, że leczenie gruźlicy lekoopornej jest trudne i może trwać nawet dwa lata.

Dodała: - Samo rozpoznawanie i leczenie gruźlicy jest dosyć trudne, szczególnie u najmłodszych pacjentów. Choroba zaś rozprzestrzenia się trudną do ograniczenia drogą kropelkową, a nie tak łatwo ją zidentyfikować po kontakcie z chorym jak np. COVID-19.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Nie tylko choroby zakaźne „płyną” z falą uchodźców. Ostatni dzwonek na przygotowanie systemu

Nadzór nad gruźlicą staje się pilnym wyzwaniem. Ta choroba może nam się wymknąć spod kontroli

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.