W Gliwicach jednoczasowo przeszczepiono narządy szyi i szpik u 6-letniego dziecka

Maja Marklowska-Dzierżak
opublikowano: 24-04-2019, 23:42

Ten zabieg z pewnością przejdzie do historii światowej medycyny. Do tej pory nikomu nie udało się przeprowadzić rozległej transplantacji narządów głowy i szyi połączonej z przeszczepieniem szpiku pobranego od zmarłego dawcy.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Dokonali tego lekarze z Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej oraz Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii gliwickiego oddziału Centrum Onkologii — Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie. Pacjentem był sześcioletni chłopiec, który pięć lat temu, gdy miał zaledwie 13 miesięcy, połknął granulat ługu sodowego (tzw. kreta). W wyniku tego nieszczęśliwego wypadku doszło u niego do martwicy nasady języka, krtani, gardła, tchawicy i przełyku aż do poziomu żołądka. Od tego momentu był żywiony wyłącznie dojelitowo i oddychał przez rurkę tracheotomijną. Nie mówi.

Zespół Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej COI w Gliwicach
Wyświetl galerię [1/8]

Zespół Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej COI w Gliwicach Fot. Centrum Onkologii w Gliwicach

Przez te wszystkie lata lekarze robili wszystko, aby utrzymać chłopca w jak najlepszej kondycji. W tym czasie trwały poszukiwania ośrodka, który podjąłby się leczenia mogącego stworzyć dziecku w miarę normalne warunki do życia. Rodzice Tymka zgłosili się do Centrum Onkologii w Gliwicach, ponieważ słyszeli o przeprowadzanych tu pionierskich zabiegach. W Klinice Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej dowiedzieli się, że transplantacja u chłopca może być wykonana dopiero po ukończeniu przez niego pięciu lat. Potem trzeba było jeszcze czekać dziewięć miesięcy na znalezienie odpowiedniego dawcy narządów i szpiku.

Zabiegi chirurgiczne na dwóch salach operacyjnych

Pierwszym etapem całego procesu leczenia było dokonane w maju ubiegłego roku, przy współudziale torakochirurga z Krakowa, odtworzenie u dziecka piersiowego odcinka przełyku z wykorzystaniem prawej połowy okrężnicy z zespoleniem okrężniczo-żołądkowym. „Ten fragment został umieszczony zamostkowo, a jego kikut wystawał ponad poziom wcięcia szyjnego mostka” — wspomina prof. dr hab. n. med. Adam Maciejewski, kierownik Kliniki Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii w Gliwicach, który przewodził zespołowi chirurgów.

Drugim etapem leczenia była rozległa transplantacja narządów szyi, pobranych od zmarłego dawcy, wykonana 21 marca. Gliwiccy chirurdzy przeprowadzili tę operację w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu, które dysponuje oddziałem dla dzieci. W tym samym czasie w jednej sali operacyjnej pobierano szpik i narządy od dawcy, natomiast w drugiej przygotowywano u biorcy do odtworzenia odpowiednie struktury w obrębie szyi: naczynia, nerwy krtaniowe, kikut tchawicy oraz fragment przeszczepionego wcześniej jelita.

„Przeszczepiliśmy dziecku: nasadę języka, część gardła środkowego, gardło dolne, część szyjną przełyku, krtań, tchawicę, tarczycę, przytarczyce, mięśnie krótkie szyi, kość gnykową oraz wyspę skórną jako monitor żywotności. Wymagało to od nas wykonania licznych zespoleń naczyniowych i nerwów. Połączenie górne drogi pokarmowej odbyło się na poziomie gardła środkowego i nasady języka, natomiast dolne — poprzez połączenie przełyku dawcy z przemieszczonym jelitem grubym biorcy. Następnie połączono tchawicę dawcy i biorcy oraz warstwowo odtworzono powłoki szyjne. Mikrozespolenia były wykonywane pod mikroskopem. Dotyczyły naczyń o średnicy około 1-2 mm” — relacjonuje prof. Maciejewski.

Nowatorska procedura transplantacji szpiku

Była to druga na świecie transplantacja wielonarządowa wykonana u dziecka. Jej wyjątkowość i nowatorstwo polegały przede wszystkim na tym, że nigdzie na świecie nie przeprowadzono dotąd jednoczasowego, złożonego przeszczepu wielonarządowego, połączonego z transplantacją szpiku, który został poddany uprzedniej modyfikacji. Wszystko po to, by pacjent nie musiał dożywotnio przyjmować leków immunosupresyjnych, które istotnie skracają życie oraz powodują liczne działania niepożądane: zwiększają ryzyko groźnych infekcji, cukrzycy, nadciśnienia.

Dlatego na świecie od pewnego czasu prowadzone są intensywne badania nad opracowaniem metody, która byłaby w stanie całkowicie zlikwidować albo przynajmniej w dużym stopniu ograniczyć konieczność dożywotniego stosowania leków immunosupresyjnych.

„Istnieje teoria, zgodnie z którą, jeżeli u pacjenta poddanego zabiegowi transplantacji narządów zastosuje się komórki pochodzące ze szpiku tego samego dawcy, to jest szansa na wytworzenie tolerancji. Celem jest zmniejszenie ryzyka odrzucenia przeszczepionych narządów oraz zredukowanie lub nawet odstawienie leczenia immunosupresyjnego” — tłumaczy prof. dr hab. n. med. Sebastian Giebel, kierownik Kliniki Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Centrum Onkologii w Gliwicach.

Jednak dowody na to, że jest to możliwe, pochodzą przede wszystkim z doświadczeń przeprowadzanych na zwierzętach. Na świecie były już co prawda podejmowane próby również na ludziach, jednak dotyczyły one jedynie przeszczepów nerek i to pobranych od żywych dawców.

Jak podkreśla prof. Sebastian Giebel, największym problemem jest to, że pobrane od dawcy komórki szpikowe mogą zostać odrzucone przez organizm biorcy. Żeby temu zapobiec, podejmowano tzw. leczenie przygotowujące, którego celem było zmniejszenie odporności biorcy. Jest to jednak możliwe wyłącznie w przypadku zabiegów planowych od żywych dawców. W sytuacji transplantacji od dawcy zmarłego, której czasu nie można przewidzieć, zastosowanie takiego leczenia jest niemożliwe. A właśnie z taką sytuacją mieli do czynienia hematoonkolodzy z Centrum Onkologii. Musieli oni stworzyć własną, nowatorską procedurę przeszczepienia komórek szpikowych.

„Opracowana przez nas procedura zakłada, że komórki szpikowe podawane są pacjentowi dopiero po 10 dniach od transplantacji narządów. W tym czasie u biorcy stosuje się rutynowo bardzo intensywne leczenie immunosupresyjne, które paraliżuje jego układ odpornościowy. Komórki szpiku przeszczepiamy więc w momencie, gdy ryzyko ich odrzucenia jest najmniejsze” — tłumaczy prof. Giebel.

Aby taki przeszczep był bezpieczny, pobrany szpik wymaga specjalnej preparacji. Ze wszystkich jego komórek trzeba wyizolować komórki macierzyste, ponieważ obecne w szpiku komórki odpornościowe mogłyby zaatakować organizm biorcy. „Komórki macierzyste są bardzo wrażliwe i aby mogły przetrwać 10 dni, trzeba je było poddać krioprezerwacji, czyli zamrozić je w ciekłym azocie” — mówi prof. Giebel.

Pacjenta czeka wielomiesięczna rehabilitacja i nauka mowy

Sześcioletni Tymek czuje się dobrze i oddycha już samodzielnie, ale przed nim jeszcze długa droga do odzyskania zdrowia. Chłopiec wymaga wielomiesięcznej, intensywnej rehabilitacji oraz pomocy logopedy, by mógł nauczyć się mówić.
„Naszym celem jest stworzenie mu warunków do normalnego funkcjonowania, czyli prawidłowego oddychania i jedzenia. Obecnie chłopiec jest wydolny oddechowo i krążeniowo. Jest w trakcie rehabilitacji, która ma mu przywrócić funkcjonalność dróg oddechowych i pokarmowych. Na ostateczne efekty naszego zabiegu trzeba poczekać od sześciu do dziewięciu miesięcy” — podkreśla prof. Adam Maciejewski. Chirurg ma nadzieję, że ten pionierski zabieg zapoczątkuje nowy sposób leczenia, umożliwiający wyeliminowanie dożywotniej immunosupresji w przeszczepach allogenicznych innych narządów, w tym m.in. nerek, serca, płuc, wątroby.

Lekarze z Gliwic podkreślają, że próby redukcji leczenia immunosupresyjnego zostaną podjęte u chłopca dopiero po roku od zabiegu, natomiast skuteczność transplantacji zmodyfikowanego szpiku będzie można ocenić nie wcześniej niż po dwóch latach.

KOMENTARZE

Naukowa podróż w nieznane

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Składowski, dyrektor Centrum Onkologii w Gliwicach:

Być może jest to przełom w medycynie, rozpoczęcie nowej epoki w transplantologii. A nawet jeśli nie, to z pewnością jest to naukowa podróż w nieznane, wyprawa odkrywcza, która wyruszyła z Centrum Onkologii w Gliwicach. Dwa zespoły zabiegowe, kierowane z mądrością i pasją przez profesorów Adama Maciejewskiego i Sebastiana Giebla, dokonały pionierskiego w skali światowej zabiegu transplantacyjnego u dziecka makabrycznie pozbawionego przez los dzieciństwa.

Stało się to możliwe dzięki wsparciu Ministerstwa Zdrowia, zaangażowaniu dyrekcji Śląskiego Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia oraz pomocy udzielonej przez Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu. Jestem przekonany, że pierwszy na świecie zabieg jednoczesnej transplantacji narządów szyi i szpiku przejdzie do historii medycyny jako przykład istotnego polskiego wkładu w jej rozwój.

Polska medycyna dorównuje światowej

Prof. dr hab. n. med. Łukasz Szumowski, minister zdrowia:

Ten zabieg, przeprowadzony przez lekarzy z gliwickiego ośrodka onkologicznego w Śląskim Centrum Chorób Serca, gdzie jest oddział dziecięcy i pełne zabezpieczenie, a także transplantologia na najwyższym poziomie, pokazuje, że polska medycyna również reprezentuje światowy poziom. Że też możemy wyznaczać kierunki i trendy. Ale najważniejsze jest to, że polscy lekarze potrafią w tak szczególnych sytuacjach przeprowadzić wyjątkowo skomplikowane zabiegi po to, żeby małe dziecko mogło funkcjonować przez długie lata najlepiej jak to możliwe. Bardzo za to dziękuję i gratuluję. Takie wydarzenia powinny być nagradzane, dlatego będę wnioskował do prezydenta RP o nadanie odznaczeń państwowych osobom, które brały w nim udział.

Specjaliści zaangażowani w prekursorskie leczenie

Klinika Chirurgii Onkologicznej i Rekonstrukcyjnej COI w Gliwicach:

  1. Prof. Adam Maciejewski, kierownik kliniki
  2. Dr hab. Łukasz Krakowczyk, kierownik Bloku Operacyjnego
  3. Dr n. med. Krzysztof Olejnik, kierownik Zakładu Anestezjologii
  4. Dr n. med. Mirosław Dobrut, lekarz prowadzący pacjenta
  5. Dr n. med. Agnieszka Piotrowska-Seweryn
  6. Prof. Krzysztof Oleś
  7. Lek. Dominik Walczak
  8. Dr n. med. Maciej Grajek
  9. Dr n. med. Ryszard Szumniak
  10. Dr n. med. Rafał Ulczok
  11. Irena Kańtoch, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  12. Anna Rzepecka, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  13. Barbara Rogowska, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  14. Nina Knopek, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  15. Urszula Cybulska, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  16. Ewa Watoła, instrumentariuszka Bloku Operacyjnego
  17. Marta Nowak-Kulpa, psycholog

Klinika Transplantacji Szpiku i Onkohematologii COI w Gliwicach

  1. Prof. Sebastian Giebel, kierownik kliniki
  2. Lek. Włodzimierz Menderek
  3. Dr n. med. Iwona Mitrus
  4. Dr n. med. Andrzej Smagur
  5. Ewa Baluch, pielęgniarka 
  6. Aneta Gabryś, pielęgniarka
  7. Renata Bielas, pielęgniarka
  8. Agnieszka Kubacka, pielęgniarka

Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu:

  1. Prof. Marian Zembala, dyrektor
  2. Prof. Piotr Przybyłowski, dyrektor ds. medycznych
  3. Monika Parys, pielęgniarka naczelna
  4. Bogumiła Król, kierownik Biura Koordynacji Transplantacji
  5. Dr n. med. Szymon Pawlak, koordynator Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia
  6. Dr hab. n. med. Michał Zembala, koordynator Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Płuc oraz Mechanicznego Wspomagania Krążenia
  7. Dr n. med. Adam Grzybowski, zastępca koordynatora Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia u Dzieci
  8. Lek. Joanna Śliwka, zastępca koordynatora Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Mechanicznego Wspomagania Krążenia u Dzieci
  9. Bożena Dwulit, pielęgniarka oddziałowa Oddziału Kardiochirurgii, Transplantacji Serca i Płuc oraz Mechanicznego Wspomagania Krążenia u Dzieci
  10. Dr n. med. Jarosław Borkowski, anestezjolog
  11. Dr n. med. Robert Kaliś, anestezjolog

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Maja Marklowska-Dzierżak

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.