W fazie post-COVID ważne jest wzmocnienie śródbłonka

opublikowano: 08-09-2021, 16:06

Coraz więcej badań wskazuje na to, że wirus SARS-CoV-2 uszkadza komórki śródbłonka naczyniowego. - Koronawirus niszczy delikatną barierę na ich powierzchni i powoduje, że wzmaga się ryzyko powikłań zatorowo-zakrzepowych — mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Początkowe obawy, że koronawirus SARS-CoV-2 będzie groźny dla serca w ostrej fazie choroby COVID-19, na szczęście, nie znalazły potwierdzenia w obserwacjach i badaniach. „Dzisiaj już wiemy, że jest to niezwykle rzadkie zjawisko. Są oczywiście pacjenci, którzy w trakcie COVID-19 doznają zawału, mają zaostrzenie niewydolności serca, napady arytmii, ale jest to z reguły wtórne do niewydolności oddechowej. Paradoksalnie, mamy jednak coraz więcej do powiedzenia na temat powikłań kardiologicznych w zespołach post-COVID-19 i long COVID-19” — zauważa kardiolog, hipertensjolog i farmakolog kliniczny prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak z I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Prof. dr hab. n. med. Krzysztof Filipiak
Fot. Archiwum

W tym pierwszym przypadku objawy kliniczne pojawiają się po ok. 3 tygodniach po przebyciu infekcji wywołanej wirusem SARS-CoV-2. Z kolei zespół long COVID najczęściej jest przez ekspertów definiowany jako brak powrotu do pełni zdrowia po 3-6 miesiącach od przebycia zakażenia.

– W obraz zespołów postcovidowych są wpisane m.in. zła kontrola ciśnienia tętniczego i utrzymująca się tachykardia, będąca następstwem pobudzenia układu współczulnego. Obserwujemy także powikłania śródbłonkowe, co w dobie post-COVID powinno determinować nasze wybory lekowe — wskazuje prof. Filipiak.

Wirus SARS-CoV-2 zagrożeniem dla wyściółki naczyń

Pierwsze doniesienia o zapaleniu śródbłonka u pacjentów z COVID-19 pojawiły się w kwietniu 2020 r.

– Później nasza wiedza ewoluowała. Stwierdziliśmy, że to właściwie nie tylko zapalenie samego śródbłonka, ale także wszystkich struktur okołośródbłonkowych. To przekłada się na utratę połączeń międzykomórkowych, zapalenie okołonaczyniowe, nacieczenie limfocytowe czy mikrozatory. Dlatego na pytanie: czy COVID-19 często uszkadza serce, dzisiaj odpowiadam: bardzo rzadko. Ale na pytanie, czy wirus jest groźny, bo uszkadza śródbłonek i powoduje powikłania zakrzepowo-zatorowe, odpowiem: tak, to jest duży problem u pacjentów z zespołami post-COVID-19 i long COVID — nie ma wątpliwości prof. Filipiak.

Wagę problemu dostrzegło Europejskie Towarzystwo Kardiologiczne (ESC), publikując stanowisko dotyczące uszkodzenia śródbłonka w przebiegu COVID-19. ESC zwraca uwagę na kilka różnych patomechanizmów.

– Wirus może wnikać do śródbłonka i wywoływać zapalenie w jego komórkach — wyjaśnia kardiolog. — Początkowo uszkadzany jest glikokaliks, czyli warstwa ochronna, co prowadzi do zmiany równowagi, a w następstwie do wzrostu procesów prozakrzepowych, prozapalnych, do zwiększania agregacji płytek, produkcji wolnych rodników itd.

Kluczowe są wybory lekowe

Jak w takich sytuacjach chronić śródbłonek?

– Eksperci proponują kilka rozwiązań. Po pierwsze, można działać hamująco na układ renina-angiotensyna-aldosteron, co będzie elementem protekcji śródbłonka. Możemy stosować statyny, które poprzez działanie przeciwzapalne będą bezpośrednio korzystnie wpływały na śródbłonek. Bardzo ważne są też z pozoru najprostsze postępowania, czyli walka z innymi czynnikami ryzyka: nadciśnieniem, cukrzycą, pogarszającą się niewydolnością nerek — dodaje profesor.

W jednej z prac autorzy zwrócili uwagę, że śródbłonek uszkodzony przez zakażenie SARS-CoV-2 można wspomóc stosując lek hipotensyjny z grupy inhibitorów konwertazy angiotensyny (ACEI) i statynę.

– Mógłbym powiedzieć, że dla pacjenta w erze post-COVID to powinien to być standard leczenia — uważa prof. Filipiak.

Jakie mechanizmy farmakologicznego działania ACEI powodują poprawę funkcji śródbłonka i czy wśród leków z tej grupy są molekuły szczególnie godne uwagi w dobie post-COVID?

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

– W grupie inhibitorów konwertazy angiotensyny wskazałbym na zofenopril, który oprócz stymulacji syntezy tlenku azotu, ma także dodatkowe właściwości. Lek ten jest kofaktorem przejścia L-cysteiny w siarkowodór, czyli pełny inhibitor konwertazy. Dodatkowo zofenopril powoduje wzrost produkcji siarkowodoru. Wiemy, że taka reakcja zachodzi w całym śródbłonku, ale jest ona znacznie wydajniejsza i szybsza dzięki obecność grupy sulfhydrylowej, która jest charakterystyczna właśnie dla zofenoprilu. Siarkowodór otwiera kanały potasowe ATP-zależne — wyjaśnia prof. Filipiak.

Jakie niesie to efekty fizjologiczne?

– Olbrzymie. To są dodatkowe: wazodylatacja, spadek ciśnienia, poprawa czynności śródbłonka, jak również wzrost aktywności syntezy tlenku azotu. Można powiedzieć, że jeden gazotransmiter napędza działanie drugiego. Wyprodukowanie siarkowodoru wpływa na dodatkowe wyprodukowanie tlenku azotu, czyli dodatkową kardioprotekcję, dodatkową poprawę funkcji śródbłonka. Co więcej, siarkowodorowi przypisuje się także rolę w hamowaniu zapalenia. Istnieją dane pokazujące, że ten gaz w wydaniu śródbłonkowym może sprzyjać procesom naprawy komórek, poprawie energetyki komórki — zaznacza kardiolog.

Jak podsumowuje prof. Filipiak: „Zofenopril jest długo działającym inhibitorem tkankowym, posiadającym grupę sulfhydrylową, co więcej, jest to ACEI, który wypadł korzystnie w badaniu „head to head” z ramiprilem”.

Nebiwolol stymuluje syntezę tlenku azotu

Drugi lek, który również korzystnie wpływa na śródbłonek, ponieważ powoduje wzrost stężenia tlenku azotu, to nebiwolol.

– Lek ten działa także antyoksydacyjnie. To oznacza, że spada utlenianie LDL cholesterolu, co ma kolosalne znaczenie. Mówimy powszechnie, że LDL-C jest odpowiedzialny za miażdżycę. To nieprawda, bo to nie LDL cholesterol jest za nią odpowiedzialny, ale oksydowany LDL-C. Aby doszło do oderwania blaszki miażdżycowej, LDL cholesterol musi być utlenowany. Tymczasem nebiwolol ma zdolność hamowania oksydacji cząsteczek LDL cholesterolu. Pierwsza praca na ten temat ukazała się już dwie dekady temu, niedawno opublikowano kolejną, o wiele lepszą metodologicznie, która potwierdziła wcześniejsze wyniki — zwraca uwagę prof. Filipiak.

To nie koniec zalet nebiwololu.

– Lek ten pozytywnie nas zaskakuje także wpływem na receptor beta-3, co ułatwia lipolizę, czyli redukcję tkanki tłuszczowej. Co więcej, nebiwolol zajmuje szczególne miejsce, ponieważ jest zarówno wazodylatacyjny, jak i wysoce kardioselektywny. To jedyny beta-adrenolityk, który poprawia funkcje śródbłonka — mówi prof. Krzysztof J. Filipiak.

Kardiolog nie ma wątpliwości, że wybór leków w terapii sercowo-naczyniowej w dobie zespołów post-COVID-19 i long COVID powinien być szczególnie uważny.

– Z danych wynika, że w czasie pandemii liczba wizyt pierwszorazowych z powodu nadciśnienia tętniczego spadła w okresie pierwszego lockdownu nawet o 60 proc. Jeśli dodamy do tego „tsunami” pacjentów z powikłaniami kardiologicznymi po przechorowaniu COVID-19, to już wiemy, że mierzymy się z ogromnym wyzwaniem — podsumowuje prof. Krzysztof J. Filipiak.

Tekst powstał na podstawie wykładu pt. „Zespoły post-COVID i long COVID — czy wpływają na wybór leków w terapii sercowo-naczyniowej?”, wygłoszonego podczas XVII Zjazdu Polskiego Towarzystwa Nadciśnienia Tętniczego (24-26 czerwca, Gdańsk).

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.