Szpital na Stadionie Narodowym odpowiada na krytykę: Nie trafiają tu pacjenci lżej chorzy

EG/PAP/Karolina Mózgowiec
opublikowano: 19-11-2020, 16:26

Lekko chorzy pacjenci przebywają w domu; dziś pacjent chory na COVID-19, który trafia do szpitala, także tymczasowego, wymaga intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki - wyjaśnia pielęgniarz, koordynator ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym w Warszawie Paweł Jabłoński.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Pierwsi pacjenci trafili do szpitala na Narodowym dwa tygodnie temu. Do tej pory przyjęto 76 pacjentów. Obecnie przebywa tam 30 chorych.

"W ciągu ostatniej doby wypisaliśmy 12 pacjentów i przyjęliśmy kolejnych 5. Na razie na oddziale 300-łóżkowym działają trzy odcinki po 28 łóżek każdy. Kolejne odcinki są gotowe do przyjęcia chorych, gdyby zaszła taka potrzeba" - informuje Paweł Jabłoński.

W sieci i mediach społecznościowych pojawiły się opinie, że kryteria przyjęcia do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym są zbyt ostre, przez co nie odciąża on pozostałych placówek w regionie zajmujących się chorymi na COVID-19/ źródło: Twitter
W sieci i mediach społecznościowych pojawiły się opinie, że kryteria przyjęcia do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym są zbyt ostre, przez co nie odciąża on pozostałych placówek w regionie zajmujących się chorymi na COVID-19/ źródło: Twitter

Szpital na Stadionie Narodowym to bufor bezpieczeństwa

Podkreślił, że zadaniem szpitala tymczasowego jest odciążenie normalnych szpitali, a ponieważ są w nich ciągle wolne miejsca, na Narodowy trafia mniej osób.

"W ciągu ostatniej doby mieliśmy 12 zgłoszeń o potrzebie przyjęcia pacjentów, z czego 5 osób zakwalifikowaliśmy do przyjęcia. Gdyby nie było miejsc w innych szpitalach na Mazowszu, tych zgłoszeń byłoby dziesiątki albo nawet setki" - powiedział.

Opieka nad pacjentami z lżejszym przebiegiem infekcji

Paweł Jabłoński wyjaśnił, że część pacjentów nie może być przyjętych do szpitala na Narodowym, bo nie ma wykonanego testu na obecność koronawirusa SARS-CoV-2.

"Nie możemy ich położyć z pacjentami, co do których mamy pewność, że mają COVID-19. Sama budowa tego szpitala powoduje, że taki pacjent oddychałby już powietrzem, gdzie jest duże stężenie patogenu" - tłumaczył.

Zaznaczył przy tym, że do szpitala nie trafiają pacjenci, których można by określić jako lżej chorych.

"Lekko chory pacjent przebywa w domu. Dziś pacjent chory na COVID-19, który trafia do szpitala, także tymczasowego, wymaga intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki. Ci pacjenci wymagają tlenoterapii, czasami wysokoprzepływowej za pomocą wysokospecjalistycznych urządzeń, są często obarczeni wieloma chorobami, które mieli wcześniej, a które na skutek COVID się zaostrzyły" - mówił.

Zwrócił uwagę, że choroba ma dwa oblicza: jedno grypopodobne czy określane często jako bezobjawowe i drugie, które może skończyć się śmiercią z powodu niewydolności układu oddechowego i niewydolności całego organizmu.

"Przejście z pierwszej fazy do drugiej jest bardzo szybkie. Zdarza się, że pacjent, który przyjeżdża z niewielką dusznością, w ciągu 12-24 godzin jest już niewydolny oddechowo, potrzebuje intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki" - wskazał.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.