Prawo
Projekt nowelizacji ustawy zdrowotnej. Anna Gołębicka: zostawiamy furtki, a prezesowi NFZ oddajemy ogromną władzę
Opublikowano:
Anna Gołębicka Fot. Marcin Kmieciński/PAP
Projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych zajmuje się tym, co najbardziej kłuło w oczy, ale nie usuwa przyczyn problemów systemu, pozostawia sporo pytań i pole do obchodzenia przepisów - ocenia Anna Gołębicka, ekonomistka, ekspertka Centrum im. Adama Smitha, współzałożycielka Human Answer Institute. Jej zdaniem projekt jednocześnie znacząco wzmacnia kompetencje prezesa NFZ, co przy generalnie niskim poziomie zaufania do instytucji publicznych - nie tylko w Polsce - oraz złymi historycznymi doświadczeniami przypisania za dużej władzy jednej funkcji - budzi uzasadnione obawy.
Jak informowaliśmy, Ministerstwo Zdrowia przekazało do konsultacji publicznych projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Dokument przewiduje nie tylko zapowiadane w tzw. pakiecie zdrowotnym ograniczenia dotyczące wynagrodzeń i czasu pracy lekarzy, ale także istotnie rozszerza kompetencje prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia.
System ochrony zdrowia jak zbiornik z brudną wodą
Anna Gołębicka z Centrum im. Adama Smitha, specjalistka zajmująca się między innymi mechanizmami w ochronie zdrowia, w rozmowie z „Pulsem Medycyny” ocenia zaproponowane w dokumencie rozwiązania.
- Wszyscy, którzy funkcjonujemy w systemie ochrony zdrowia, wiemy, że jest to system z brudną wodą. Są w nim ryby, które ledwo dyszą, ale i takie, które nauczyły się w niej pływać. Przygotowując strategię, która ma poprawić sytuację, należałoby więc zastanowić się, gdzie jest źródło problemu. Z pierwszych zdań uzasadnienia projektu wynika, że jest nim niedobór kadr medycznych. Czy to jest główne źródło problemów, a choćby powód przygotowania tej ustawy? A może mamy za dużo placówek, które biją się o lekarzy wykonujących najlepiej wyceniane usługi? A może problem tkwi w wycenie i sposobie płacenia? Oczywiście lekarzy nie jest za dużo, ale jesteśmy mniej więcej na poziomie średniej europejskiej. Gdybyśmy efektywniej zaplanowali system i lepiej wykorzystywali ich czas, gdyby nie zajmowali się organizacją, papierologią zamiast leczeniem pacjentów, gdyby system nie sprzyjał patologii, sytuacja kadrowa wyglądałaby znacznie lepiej – komentuje.
Jak podkreśla nasza rozmówczyni, dziś podstawowym wyzwaniem jest to, że system nie działa efektywnie z punktu widzenia prowadzenia pacjenta do jak najszybszej poprawy stanu zdrowia oraz transparentności. Skarżą się na to pacjenci, a jednocześnie powstała przestrzeń dla tych, którzy potrafią bardzo sprawnie poruszać się po systemie i organizować sobie działalność na koszt NFZ w sposób najbardziej korzystny dla siebie.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Limit 320 godzin pracy dla medyków. NFZ policzy także dyżury w prywatnych gabinetach
Projekt lekiem na objawy, nie chorobę
– To właśnie było źródłem słusznego społecznego oburzenia. Ludzie widzą, że system nie działa tak, jak powinien, a jednocześnie wielu jego uczestników dorabia się ogromnych pieniędzy. Projekt ustawy dotyka bieżących objawów choroby, ale nie ich źródeł – podkreśla Anna Gołębicka.
Dodaje, że wyzwaniem jest też brak kompletnych danych: - Dziś tak naprawdę nie wiadomo, ile dokładnie zarabiają wszyscy medycy - w tym lekarze finansowani z pieniędzy publicznych - już nie mówiąc o szerszych analizach dotyczących specjalizacji lub segmentu piramidy w zestawianiu z przepracowanymi godzinami lub udzielonymi świadczeniami. Nie wiadomo również, jakie realne oszczędności w płaceniu za pracę przyniosą proponowane rozwiązania i na co miałyby one zostać przeznaczone - wskazuje.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Informacje o zarobkach lekarzy będą powiązane z PESEL - prezydent podpisał ustawę
Miliardowe zmiany bez pogłębionych analiz
- Czy na leki? Czy na spłatę zadłużenia szpitali? Czy na zwiększenie dostępności świadczeń? Takich analiz nie przedstawiono. Tworzymy przepisy dotyczące miliardów złotych, a jednocześnie słyszymy, że skutków finansowych nie będzie, ponieważ zaoszczędzone środki pozostaną w systemie, a w dokumencie jedyne skutki finansowe to koszty rozszerzenia kontroli NFZ. To oczywiście może być prawda, ale dobrze byłoby oprzeć się na konkretnych bardziej pogłębionych danych, a nie na ogólnych deklaracjach - argumentuje ekspertka.
Odnosząc się do propozycji limitu zarobków do kwoty 240 zł za godzinę Anna Gołębicka pozytywnie ocenia odniesienie się w tym zakresie do minimalnego wynagrodzenia. Zwraca jednocześnie uwagę, że wielu lekarzy nigdy takich stawek nie widziało.
- Jednocześnie od tej zasady oraz od zatrudniania na minimum ½ etatu od razu przewidziano wyjątki. I są to wyjątki dotyczące właśnie tych sytuacji, które dotychczas budziły największe kontrowersje. Można będzie je stosować wobec osób koordynujących pracę na oddziałach albo wobec lekarzy uznanych za wyjątkowo potrzebnych - podkreśla ekspertka i dodaje, że o ile pewne wyjątki są potrzebne, o tyle trzeba będzie zbadać je na bazie rzeczywistych sytuacji i dokładniej je opisać.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Ministerialne 240 zł dla lekarza. Prezes ZSPWŚ: to sporo, dziś nie wszyscy mają takie stawki
Furtki do omijania przepisów pozostają otwarte
– Wprowadzenie wyjątków bez bardzo jasnych kryteriów daje przestrzeń do omijania zasad. Jest to szczególnie niebezpieczne w obszarach, w których przez lata wypracowano wręcz perfekcyjne sposoby obchodzenia przepisów. Powiedziałabym nawet, że omijanie prawa, ukształtowane przez doświadczenia zaborów, okupacji i komunizmu, stało się naszym sportem narodowym. Druga kwestia to coś, czego zwykle brakuje w rozwiązaniach dotyczących ochrony zdrowia – szersza perspektywa i jasna wizja tego, co proponowane zmiany mają przynieść pacjentom. Czy poprawią jakość opieki? Czy skrócą kolejki? Czy zwiększą bezpieczeństwo zdrowotne regionu? Czy usprawnią ścieżkę pacjenta? Takich wskaźników w projektach nie ma, a myślenie w skali makro jest bardzo ważne – komentuje Anna Gołębicka.
Planowane zmiany niepokoją lekarzy. "Byłem i będę frajerem"
Jak podkreśla, planowane rozwiązania budzą również niepokój wśród samych lekarzy. - Od kilku dni dostaję mnóstwo prywatnych wiadomości od nawet nieznanych mi lekarzy. Piszą jedno: „Byłem frajerem i nadal będę frajerem. Znowu wygrają najsilniejsi i najbardziej sprytni”. To pokazuje skalę problemu - mówi.
Odnosząc się do obowiązku pracy na co najmniej pół etatu w podmiocie mającym kontrakt z NFZ, ekspertka wskazuje, że również w tym przypadku pojawia się wiele niejasności.
– Przepis dotyczy podmiotów, które zawarły z NFZ umowę w zakresie leczenia szpitalnego. Od razu nasuwa się jednak kilka pytań. Czy nowe regulacje w ogóle nie obejmą lekarzy pracujących wyłącznie w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej? Co z podmiotami, które mają kontrakt z funduszem, a jednocześnie prowadzą działalność komercyjną? – pyta.
Szersze uprawnienia prezesa NFZ
Obawy budzi również rozszerzenie uprawnień prezesa NFZ. - Co do zasady dawanie takich uprawnień nie jest złe, bo skraca procesy decyzyjne i pozwala szybko reagować, ale z drugiej strony w kraju, gdzie jest niski poziom zaufania do instytucji publicznych i gdzie lata historii nauczyły nas, że z posiadającymi zbyt duże uprawienia bywało różnie, za duża władza skupiona w rękach jednej osoby nie brzmi dobrze. Powinna być rozłożona na więcej szczebli. To daje poczucie większego bezpieczeństwa i mechanizm wzajemnej kontroli - uważa Anna Gołębicka.
– Dobrze się stało, że ten projekt w ogóle powstał. Dobrze, że zaczęliśmy rozmawiać o problemach, o których wcześniej milczano. Nie powinniśmy jednak tworzyć kolejnych wyjątków i kolejnych furtek, ani przekazywać zbyt dużej władzy jednej osobie. Trzeba dokładnie wszystko zbadać, policzyć, szukać objawów i pamiętać, że aktualny projekt to powinny być jedynie bieżące poprawki, a duża zmiana wciąż przed nami – podsumowuje.
PRZECZYTAJ TAKŻE: NFZ chce praktykujących lekarzy jako kontrolerów. Sprawdzą także prywatne gabinety
Czytaj więcej
Bilans tygodnia: pakiet reform ochrony zdrowia rozgrzał Sejm, ataki w szkołach zwróciły uwagę na zdrowie psychiczne
Prawo
Posłowie w końcu rozpoczęli procedowanie pakietu ustaw reformujących ochronę zdrowia. Pierwsze propozycje oceniają już dyrektorzy szpitali. W minionym tygodniu dużo uwagi poświęciliśmy także zdrowiu psychicznemu,...
Udostępnij artykuł: