Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Menedżerowie ochrony zdrowia

Ochrona zdrowia klejona na plastry. Krzysztof Chlebus: potrzebujemy gruntownej reformy, zanim system się rozpadnie

Opublikowano:

Od lat czekamy na realną reformę, ale woli politycznej na nią jak nie było, tak nie ma. Zamiast działań – naklejamy kolejne plastry, udając, że system działa. Problemy, które latami odkładaliśmy, doganiają nas. To mój największy niepokój – zarówno jako lekarza, jak i pacjenta – mówi Krzysztof Chlebus, wiceminister zdrowia w latach 2012–2014.


Katarzyna Lisowska


Z okazji 25-lecia „Pulsu Medycyny” ruszamy w podróż przez ćwierćwiecze polskiej ochrony zdrowia. Wspólnie z byłymi ministrami i wiceministrami cofamy się do lat ubiegłych, by ocenić, co udało się wdrożyć z sukcesem, co poszło nie tak i jak to wpłynęło na system, który dziś funkcjonuje. Szukamy też odpowiedzi na pytania, jak zbudować bardziej efektywną i sprawiedliwą opiekę zdrowotną w kraju.

Do kolejnej rozmowy zaprosiliśmy Krzysztofa Chlebusa, lekarza, wiceministra zdrowia w latach 2012-2014.

Katarzyna Lisowska, Puls Medycyny: W latach, gdy pełnił Pan funkcję wiceministra zdrowia, system ochrony zdrowia mierzył się z wieloma trudnościami – był przeciążony, niedofinansowany i zmagał się z niedoborem personelu. Co było największym wyzwaniem? I co perspektywy czasu, ocenia pan za niewykorzystaną szansę?

Krzysztof Chlebus: Ubolewam nad tym, że nie udało się doprowadzić do uchwalenia ustawy o szpitalach klinicznych. Ten projekt był praktycznie gotowy. Włożyliśmy w niego ogrom pracy, aby stwarzał szansę na realną poprawę funkcjonowania tych placówek. Zawarte w nim rozwiązania regulowały pozycję szpitali klinicznych w różnych obszarach – od bezpieczeństwa narodowego, przez funkcje edukacyjne, aż po sposób finansowania jako najwyższego poziomu w hierarchii systemu ochrony zdrowia.

Chcieliśmy nim uregulować nie tylko kwestie świadczenia usług medycznych dla NFZ i pacjentów, ale również wprowadzić mechanizmy finansowania wynikające z ich uniwersyteckiego charakteru, czyli z faktu, że te placówki kształcą przyszłych lekarzy. To z kolei miało wpływać na poprawę sytuacji kadrowej w ochronie zdrowia – problemu, który dziś jest jedną z największych bolączek systemu.

Jestem przekonany, że gdyby wtedy udało się skutecznie przeprowadzić tę zmianę, wiele obecnych problemów – zarówno kadrowych, jak i finansowych w obszarze wysokospecjalistycznych usług medycznych – byłoby dziś rozwiązanych lub przynajmniej znacznie mniejszych. To dla mnie osobiście był temat szczególnie ważny, bo projekt był dobrze przygotowany merytorycznie i prawnie. Niestety, z powodu braku woli politycznej i determinacji nie został wprowadzony w życie. To był jeden z głównych powodów mojego odejścia z ministerstwa.

Chyba jednak tamte lata to nie tylko trudności i niewykorzystane szanse. Wierze, że było coś, co udało się zrealizować i co, realnie wniosło pozytywną zmianę w ochronie zdrowia?

Oczywiście, że tak. Przede wszystkim, za taki sukces uznaje, zmiany w systemie specjalizacji lekarskich. Nowy system, funkcjonujący w zakresie podziału na moduły oraz powstawania nowych specjalizacji, był opracowywany razem z departamentem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jeden z 3-ech,które nadzorowałem. Ta zmiana była bardzo potrzebna wobec zmieniającej się rzeczywistości – zmieniliśmy profile kształcenia, zakresy specjalizacji oraz sam model zawartości merytorycznej.

W ramach tych zmian wprowadziliśmy m.in. opcję specjalizacji z intensywnej terapii dla innych niż anestezjolodzy specjalistów. Trzeba przypomnieć, że do 2013 roku intensywna terapia była dostępna jedynie dla anestezjologów. My umożliwiliśmy specjalizację lekarzom innych dziedzin, którzy codziennie pracowali na oddziałach intensywnej terapii – kardiologom, neurologom czy innym specjalistom. Dzięki temu ich doświadczenie zostało formalnie uznane, a ścieżka kształcenia uporządkowana.

Wprowadziliśmy też wtedy specjalizacje z medycyny ratunkowej, medycycny paliatywnej, onkologii klinicznej, angilogii czy geriatrii oraz kilka nowych specjalizacji pediatrycznych, uprościliśmy procedury otwierania nowych ścieżek specjalizacyjnych i zwiększyliśmy liczbę miejsc szkoleniowych. To był duży przełom w krótkim czasie, który do dziś funkcjonuje w systemie.

W mojej ocenie, kolejnym sukcesem było utworzenie podstaw dla stworzenia Systemu Monitorowania Kształcenia Pracowników Medycznych(SMK).

Wypracowaliśmy przepisy, które później stały się fundamentem systemu kształcenia i zaowocowały ustawą w 2015 roku. Dzięki temu systemowi do dziś możliwe jest bieżące monitorowanie procesu kształcenia oraz prowadzenia analiz dotyczących zapotrzebowania na specjalistów w systemie ochrony zdrowia. To był pierwszy krok w kierunku cyfrowej zmiany w edukacji medycznej - mówi Krzysztof Chlebus.

W czasie mojej kadencji powstały także dwie istotne ustawy. Pierwsza dotyczyła publicznej służby krwi, w tym regulacji regionalnych centrów krwi i zasad dotyczących preparatów krwiopochodnych. Druga ustawa to fundament dla zawodu fizjoterapeuty, który po raz pierwszy uzyskał formalny status zawodowy. Były to trudne negocjacje ze środowiskiem, które było podzielone, ale udało nam się wypracować konsensus i stworzyć odrębny status zawodowy. Dziś w podobnej atmosferze i podobnym wyzwaniem jest regulacja zawodu psychoterapeuty i psychologa.

Przypomnę, że jako wiceminister w resorcie zdrowia odpowiadałem za wszystkie relacje międzynarodowe w zakresie ochrony zdrowia. To był okres burzliwych debat i negocjacji , zarówno na poziomie unijnym jak i krajowym, zmierzających do wypracowania konsensusu wokół dyrektywy tytoniowej. Finalnie doprowadziło to do ograniczeń w zakresie produkcji papierosów mentolowych i slimów. Choć akty legislacyjne formalnie weszły w życie po kilku latach, to jako lekarz i były decydent mam dużą satysfakcję z osobistego zainicjowania tych ważnych dla zdrowia publicznego zmian.

To były zmiany, które w dużym stopniu ukształtowały dzisiejszy system kształcenia lekarzy, dostępności specjalizacji i regulacji zawodowych w Polsce.

Z perspektywy byłego wiceministra zdrowia, ale też lekarza i pacjenta – co pana zdaniem jest dziś największym wyzwaniem systemu ochrony zdrowia? Jakie ma Pan oczekiwania jako pacjent/lekarz wobec osób, które ten system kształtują?

Jako były wiceminister, lekarz i pacjent, uważam, że wciąż brakuje odwagi politycznej do przeprowadzenia prawdziwej reformy systemu ochrony zdrowia. Od czasu likwidacji kas chorych i powstania NFZ żadna ekipa nie podjęła kompleksowej przebudowy systemu. Zamiast tego stosowano doraźne rozwiązania, tak zwane „plastry”, które pomagały jednej grupie pacjentów, ale szkodziły innej. System nigdy nie przeszedł spójnej reformy organizacyjnej i finansowej, a wiele dobrych inicjatyw – jak mapy potrzeb zdrowotnych czy grupy jednorodne – zarzucano zbyt szybko, zamiast je doskonalić.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Krzysztof Łanda: nie dostrzegam woli politycznej do przeprowadzenia jakichkolwiek poważnych reform

Jak zbudować bardziej efektywny system ochrony zdrowia? Piecha: czas zdecydować, jak go finansować

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Zmiana w ważnym departamencie Ministerstwa Zdrowia

Menedżerowie ochrony zdrowia

Dominika Janiszewska-Kajka nie jest już zastępcą dyrektora Departamentu Analiz i Strategii w Ministerstwie Zdrowia. Według informacji na stronie internetowej resortu, kierowany przez Barbarę Więckowską departament...