Kształcenie
Kosikowski: kształcimy rekordową liczbę lekarzy, a MZ “obcina” miejsca w specjalizacjach deficytowych
Opublikowano:
Zdaniem Jakuba Kosikowskiego wiele ze specjalizacji deficytowych jest po pierwsze trudniejszych w porównaniu z pozostałymi, a po drugie brakuje wystarczających zachęt, także tych o charakterze finansowym. iStock
Jeśli ograniczamy nabór na specjalizacje deficytowe, to cała dotychczasowa strategia się wywraca. Kształcimy w tych dziedzinach mniej lekarzy, nie ma zastępowalności, specjalistów brakuje, kolejki się wydłużają. Szczególnie w sektorze publicznym - mówi na łamach “Gazety Wyborczej” Jakub Kosikowski z Naczelnej Izby Lekarskiej.
EG/Gazeta Wyborcza
W rozmowie z Gazetą Wyborczą Jakub Kosikowski, przedstawiciel lekarskiego samorządu, skomentował ile - decyzją Ministerstwa Zdrowia - miejsc szkoleniowych w postępowaniu jesiennym będzie w tzw. specjalizacjach deficytowych. Jest 22, a wśród nich znajduje się m.in. pediatria, psychiatria dziecięca czy specjalizacje zabiegowe i onkologiczne. Dlaczego liczba miejsc szkoleniowych w akurat tych ścieżkach kształcenia jest stosunkowo niewielka, choć specjalistów brakuje, a potrzeby zdrowotne rosną?
Udostępnij artykuł: