Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Geriatria

Pacjenci w kolejce do opieki długoterminowej. Ministerstwo Zdrowia przyznaje: nie mamy z czego zapłacić świadczeniodawcom więcej

Opublikowano:

Fot. Pixabay

Według strony społecznej domowa pielęgniarska opieka długoterminowa jest niedofinansowana; pacjenci czekają w kolejkach, a za nadwykonania NFZ płaci 50 proc. stawki. Nie możemy zaproponować więcej; 50 proc. to jest szczyt naszych możliwości - powiedział wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz.


EG/PAP


Sejmowa Komisja Zdrowia zajęła się w 2 kwietnia tzw. nadwykonaniami w domowej pielęgniarskiej opieki długoterminowej.

Brak pieniędzy w systemie najbardziej odczuwają pacjenci

Członkini komisji ds. opieki długoterminowej domowej Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Opolu Renata Bienias wyjaśniła, że pacjenci w opiece długoterminowej to osoby leżące, które w innej sytuacji powinny przebywać w szpitalu, jednak to świadczenie umożliwia zapewnienie im w domu opieki na tym samym poziomie.

Podkreśliła, że reprezentowana przez nią firma Remed wciąż otrzymuje skierowania od kolejnych pacjentów pilnie wymagających opieki, którym nie może pomóc, ponieważ jest ograniczona limitami.

- Nawet wczoraj otrzymałam skierowanie dla pacjenta w skali zero - jest to pacjent, który nawet nie jest karmiony doustnie - i ja w tej chwili nie mogę go przyjąć do opieki długoterminowej. Nie wiem, jak on długo będzie czekał, ponieważ sytuacja wygląda tak, jak wygląda - stwierdziła.

Renata Bienias zaznaczyła, że za przyjmowanie nadlimitowych pacjentów Narodowy Fundusz Zdrowia płaci świadczeniodawcy jedynie 50 proc. normalnej stawki.

- Nie wiem, czy państwo sobie zdajecie sprawę, że my, aby wykonać tę usługę pielęgniarską musimy dojechać do domu pacjenta. Średnia odległość dojazdu to jest około 12 kilometrów i powiem szczerze, że stawka 50 proc. to są naprawdę niewielkie kwoty - oceniła. "Naprawdę należałoby pomyśleć o wdrożeniu jakichś działań - dodała Bienias.

Według prezeski Krajowego Związku Podmiotów Leczniczych Grażyny Aksamit domowa opieka długoterminowa to najlepsze rozwiązanie zarówno z punktu widzenia pacjentów, jak i systemu ochrony zdrowia.

- Pacjent przebywa w domu, wśród najbliższych, wśród osób które go kochają, które chcą mu pomóc, ma poczucie bezpieczeństwa. Dlatego cały świat idzie w takim kierunku, żeby deinstytucjonalizować te świadczenia, żeby świadczenia były realizowane po pierwsze w sposób komfortowy dla pacjenta i dla rodziny, która chce się tym pacjentem opiekować. Po drugie z punktu widzenia ekonomii świadczenia realizowane w domu są najtańsze - podkreśliła.

Zdaniem Aksamit biorąc to wszystko pod uwagę domowa opieka długoterminowa powinna być przez MZ rozwijana, tymczasem - według ekspertki - od 2018 r. nakłady na nią są pomniejszane.

Szefowa Krajowego Związku Podmiotów Leczniczych wyjaśniła, że świadczenia domowej opieki długoterminowej realizują wysoko wykwalifikowane pielęgniarki.

- Na dzień dzisiejszy pielęgniarka, która jest po wyższych studiach i po specjalizacji, która ma określony limit pacjentów - sześciu, bo takie są normy zatrudnienia opiece długoterminowej domowej - ona nie jest w stanie zarobić na własny etat - stwierdziła.

Zwracając się do przedstawicieli resortu zdrowia Aksamit zapytała: "Co mamy zrobić? Powiedzieć rodzinom, pacjentom: zostawiamy was, bo mamy kontrakty zaniżone? A może zwolnić personel, który mamy od lat, który jest wykwalifikowany, który jest świetny, który po prostu realizuje świadczenia na bardzo wysokim poziomie?".

Przewodnicząca zespołu opieki długoterminowej przy Okręgowej Izbie Pielęgniarek i Położnych w Katowicach Joanna Kurkiewicz wyjaśniła, że aby zatrudnić wykwalifikowaną pielęgniarkę pracodawca potrzebuje 11 tys. 500 zł, tymczasem przy dzisiejszych kontraktach otrzymuje kwotę 10 tys. 100 zł.

- Widzimy tę brakującą różnicę. Wychodzi na to, że świadczeniodawcy nie opłaca się zatrudniać wysoko wykwalifikowanego personelu - zastrzegła.

Resort: Budżet NFZ nie jest z gumy

Odnosząc się do zarzutów strony społecznej wiceminister zdrowia Jerzy Szafranowicz przyznał, że w Narodowym Funduszu Zdrowia brakuje kwoty kilkunastu miliardów złotych.

- Musimy sobie zdawać sprawę z sytuacji finansowej Narodowego Funduszu Zdrowia. Budżet funduszu jest do tej pory niepodpisany przez pana ministra finansów. Jest tematem ciągłych spotkań i rozmów z panią minister zdrowia Izabelą Leszczyną, ale jest niepodpisany - zastrzegł.

Wyjaśnił, że obecna sytuacja w NFZ wynika m.in. z przeniesienia do niego niektórych świadczeń, które dotąd były finansowane z budżetu państwa, bez zapewnienia ich finansowania.

- Na dzień dzisiejszy fundusz nie posiada takich środków, żeby mógł na wszystkie wydatki mieć po prostu pieniądze (...). I uwierzcie mi państwo, że zdobycie pieniędzy na nadlimity było olbrzymim problemem dla nas finansowym. Znaleźliśmy tyle, ile mamy możliwość dzisiaj wydać. I wierzcie mi państwo, że 50 proc., które jest dla państwa zaproponowane - w całej Polsce taka sama kwota - to jest naprawdę szczyt naszych możliwości finansowych (...). Byłoby nieodpowiedzialnością, gdybyśmy dali 100 proc. wiedząc, że nie mamy zaplecza finansowego - mówił Szafranowicz.

Przyznał, że propozycja 50 proc. za nadwykonania może być niezadawalająca, jednak NFZ nie może zaproponować więcej.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Prof. Wojdacz: geny nie mówią wszystkiego o nowotworach. Epigenetyka może powiedzieć więcej

Nauka i badania

Ten sam genom znajduje się w każdej komórce naszego organizmu, a mimo to komórki mózgu, mięśni czy wątroby pełnią zupełnie różne funkcje. O tym, które...