30 zł za ekstrakcję zęba z NFZ. Koniec z leczeniem “na Fundusz”?

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 04-02-2022, 12:33

Trwają prace nad zmianą taryf części procedur stomatologicznych. Już teraz, z powodu zaniżonych stawek, brakuje dentystów zainteresowanych pracą w systemie publicznym, a te proponowane nie są korzystniejsze. - Mamy np. pozycję dotyczącą ekstrakcji zęba na poziomie 30 zł, co urąga współczesnym standardom - wskazuje dr Andrzej Cisło, wiceprezes NRL i przewodniczący Komisji Stomatologicznej NRL.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kurczy się liczba placówek, gdzie zęby wyleczymy za darmo. NFZ ma duży problem ze znalezieniem chętnych na kontrakty.
Fot. Pixabay

Proces zmian części taryf rozpoczął się 16 miesięcy temu. Jak mówi portalowi pulsmedycyny.pl dr Andrzej Cisło, niektóre procedury są wycenione wręcz kuriozalnie. - Mamy np. pozycję dotyczącą ekstrakcji zęba na poziomie 30 zł, co urąga współczesnym standardom wartościowania procedur zabiegowych - komentuje.

Niskie kontrakty nie pokrywają kosztów prowadzenia gabinetów

Jak zaznacza, niedofinansowanie świadczeń chirurgicznych w dużym stopniu rzutuje na rentowność kontraktowania. Wiceprezes NRL wskazuje, że w trakcie procesu zmiany wyceny Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zlecono badanie kosztów w stomatologii. Ta w opinii samorządu lekarskiego to zadanie wykonała źle. Jak wskazuje Rada, analiza zebranych danych oparta została na błędnie skonstruowanych wariantach liczenia zarówno czasu pracy personelu, jak i kosztów infrastruktury, co jednoznacznie zdefiniowało zaniżoną wycenę procedur.

- Mamy liczne zastrzeżenia do tego raportu. Nie uwzględnia on np. potrzebnego czasu oczekiwania po podaniu znieczulenia. A ja sobie nie wyobrażam, by lekarz zdecydował się na usuwanie zęba zaraz po podaniu znieczulenia. Usuwanie kamieni nazębnych oddano w ręce asystentek, które nie mają uprawnień do udzielania świadczeń - wylicza dd Cisło i dodaje, że dlatego Naczelna Rada Lekarska zaapelowała do ministra zdrowia i prezesa NFZ o wnikliwą analizę wyceny dokonanej przez AOTMiT oraz finalizację przedłużających się prac dotyczących nowej taryfikacji świadczeń.

Coraz mniej dentystów w publicznym sektorze

- Mamy takie poczucie, że obecnie zamiast urealniać wyceny świadczeń , tak by wysokość kontraktów w stosunku do kosztów związanych z utrzymaniem gabinetu stomatologicznego była opłacalna, to próbuje się na nich przyoszczędzić. To wszystko będzie miało przełożenie na gotowość specjalistów do podjęcia kontraktów i poziom opieki publicznej - podsumowuje nasz rozmówca.

Dr Cisło wskazuje, że zdecydowana część lekarzy dentystów częściej podejmuje prace zarobkową w sektorze prywatnym, a zasób lekarzy w publicznym sektorze systematycznie się kurczy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: NRL o wycenach w stomatologii: w większości świadczeń jest nierealna

W 2021 roku ogłoszono 439 postępowań w sprawie zawarcia umów w rodzaju leczenie stomatologiczne. Jednak do końca września udało się rozstrzygnąć jedynie ponad 80. Część województw unieważniała konkursy, ponieważ nikt się do nich nie zgłaszał. Tak było m.in w Poznaniu, gdzie odwołano 18 konkursów na leczenie stomatologiczne.

– W roku 2022 ogłoszono już 77 nowych postępowań na terenie całego kraju. Obecnie umowy są realizowane przez 6 278 podmiotów w 9 263 miejscach udzielania świadczeń. Należy zaznaczyć, że liczba ta ulegnie zmianie, ponieważ trwa proces przedłużania umów – informuje Sylwia Wądrzyk, rzeczniczka NFZ.

Tak finansowana stomatologia w ramach systemu publicznego nie może działać

- Jeżeli sytuacja na rynku się nie poprawi, w połączeniu z perturbacjami finansowymi wielu rodzin mniej zamożna część Polaków zostanie pozbawiona możliwości bezpłatnego leczenia zębów. Ponadto niełatwo będzie odtworzyć bazę placówek stomatologicznych, która teraz będzie się kurczyć. Dotyczyć to będzie też leczenia dzieci. To nie jest tak, że jakąś część zębów możemy „spisać na straty” lub „wliczyć w koszty kryzysu”. To jest realna groźba początku powolnej, ale jednak stałej degradacji uzębienia, gdyż procesy w jamie ustnej zachodzą (jak w przypadku innych układów) kaskadowo. Skończy się tym, ze za czas jakiś znów wzrośnie odsetek bezzębności i to w coraz to młodszych grupach wiekowych - zaznacza wiceprezes NRL i przypomina, że pokutujące gdzieniegdzie przekonanie, że na zęby się nie umiera, jest błędne. - Dowodzą tego liczne zastępy specjalistów leczących choroby, których podłoża można i należy doszukiwać się w stanie jamy ustnej - podsumowuje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Epidemia próchnicy wśród najmłodszych

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.