Środowisko medyczne o zatrudnianiu lekarzy i pielęgniarek z Ukrainy: ułatwiajmy, ale dbajmy o kompetencje

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 21-03-2022, 14:56

Ułatwiając dostęp do pracy medykom - uchodźcom z Ukrainy - nie możemy zapominać o zapewnieniu bezpieczeństwa, także komunikacyjnego, polskim pacjentom. Tych, którzy będą chcieli uzyskać pełne uprawnienia zawodowe w Polsce i je wykonywać, należy wesprzeć - mówi portalowi pulsmedycyny pl prof. Andrzej Matyja, prezes NIL. Podobne spojrzenie mają inni przedstawiciele środowiska.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Przedstawiciele polskiego środowiska medycznego oceniają, że potrzebujemy lekarzy i pielęgniarek z Ukrainy, ale trzeba położyć nacisk na to, by poznali język polski i specyfikę naszego systemu.
Fot. iStock

Jak przypomina prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, w Polsce funkcjonują już uproszczone zasady dotyczące udzielania prawa wykonywania zawodu dla medyków spoza UE, które wprowadzono ze względu na pandemię. - Obecna sytuacja uzasadnia regulacje dotyczące wykonywania zawodu w Polsce przez ukraińskich lekarzy i lekarzy dentystów zawarte w ustawie z dnia 12 marca 2022 r. o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa - ocenia.

Dodaje, że ze względu na zwiększającą się liczbę uchodźców, którzy potrzebują pomocy medycznej i trafiają do naszych szpitali, te przepisy były potrzebne. - Dzięki nim warunkowe prawo wykonywania zawodu lekarza przyznawane będzie osobom, które będą dawały możliwość udzielania świadczeń opieki zdrowotnej nad pacjentami – uchodźcami z Ukrainy. Należy jednak zwrócić uwagę, że osoby, które na ww. zasadach mogą otrzymać prawo wykonywania zawodu lekarza, pozwalające na leczenie polskich pacjentów, powinny cechować się niezbędną do tego znajomością języka polskiego. Ułatwiając dostęp do pracy lekarzom-uchodźcom z Ukrainy, nie możemy zapominać o zapewnieniu bezpieczeństwa, także komunikacyjnego – podkreśla prof. Andrzej Matyja.

Matyja: medyków z Ukrainy należy wspierać, ale w duchu dbania o kompetencje

Prof. Matyja uważa, że medyków, którzy będą chcieli uzyskać pełne uprawnienia zawodowe w Polsce i je wykonywać, należy wesprzeć w tych staraniach, np. finansując kursy nauki języka polskiego, nostryfikację dyplomów itp. - Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, Ośrodek Doskonalenia Zawodowego Naczelnej Izby Lekarskiej organizuje intensywne kursy języka ukraińskiego oraz języka polskiego w dwóch grupach: podstawy języka polskiego oraz kursy języka medycznego do nostryfikacji dyplomu – dodaje.

Padła też inna propozycja - Naczelna Rada Lekarska 11 marca 2022 r. zaapelowała o natychmiastowe przyznanie pracownikom medycznym z Ukrainy uprawnień opiekuna medycznego, co – zdaniem NRL – ma pozwolić na zatrudnienie ich jako pracowników medycznych w polskich placówkach ochrony zdrowia do momentu uzyskania przez nich uprawnień zawodowych.

PRZECZYTAJ TAKŻE: NIL: medycy z Ukrainy mogliby pracować jako opiekunowie medyczni, zanim uzyskają uprawnienia

W innym stanowisku NRL – w sprawie ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa – podkreśla się, że kompetencje lekarzy i lekarzy dentystów z Ukrainy są cenne dla zapewnienia opieki medycznej ich rodakom, przebywającym w naszym kraju oraz ewentualnie innym osobom, które porozumiewają się w języku ukraińskim lub rosyjskim, ale przyznanie tym medykom uprawnień zawodowych pozwalających na objęcie opieką pacjentów polskich powinno wiązać się z odpowiednią znajomością języka polskiego.

„Niezrozumiałe jest, że ustawa umożliwia zatrudnienie osoby nieposiadającej obywatelstwa polskiego na stanowisku pomocy nauczyciela jedynie pod warunkiem znajomości języka polskiego, a jednocześnie pozwala na przyznanie prawa wykonywania zawodu lekarza i udzielanie świadczeń zdrowotnych polskim pacjentom osobie, która języka polskiego w ogóle nie zna” – czytamy.

Porozumienie Zielonogórskie: w pośpiechu nie uwzględnia się ważnych kwestii

Zdaniem Jacka Krajewskiego, prezesa Federacji Porozumienie Zielonogórskie (FPZ), możliwość zatrudnienia lekarza czy pielęgniarki z Ukrainy - przy istniejącym niedoborze kadr - jest dobrym rozwiązaniem, szczególnie teraz, kiedy zwiększy się liczba pacjentów wymagających leczenia.

- Niestety, jak zwykle w pośpiechu, nie uwzględnia się ważnych kwestii, które mogą wpłynąć na wykorzystanie tego rozwiązania. Przyznanie prawa wykonywania zawodu warunkowo lub na stałe musi być uzależnione nie tylko od kilku wymienionych w specustawie spraw, ale także od tego, na ile taki pracownik z Ukrainy jest w stanie komunikować się w języku polskim. Wydaje się, że nowa regulacja, po uzyskaniu zgody na pracę w Polsce od Ministerstwa Zdrowia i otrzymania prawa wykonywania zawodu z odpowiedniej izby lekarskiej, wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem w zawodzie lekarzy/pielęgniarek z Ukrainy przerzuca na podmiot ich zatrudniający. Chodzi także o kwestie odpowiedzialności za błędy przez nich popełniane – zaznacza Krajewski.

Dodaje, że “doceniając wiedzę i umiejętności medyków z Ukrainy”, trzeba pamiętać, iż „pracowali oni w innych realiach i posługiwali się nieco innymi metodami leczniczymi i farmakologią”. Zanim więc uzyskają wystarczającą biegłość na wykonywanym przez nich stanowisku pracy w Polsce, zdaniem prezesa FPZ, minie trochę czasu.

- Pracując pod nadzorem polskich kolegów i koleżanek, mogą tę wiedzę powoli przyswajać. Jednak w warunkach pilnej potrzeby skorzystania z ich pomocy, przy ponad dwóch milionach uchodźców, którzy trafili do Polski, to wsparcie będzie jednak mocno ograniczone - mówi.

Tłumaczy, że należałoby przyspieszyć implementację fachowców z Ukrainy do polskiego systemu, ale nie tak jak teraz, pozwalając ich tylko zatrudnić - ale także poprzez stworzenie możliwości skorzystania z intensywnego kursu języka polskiego, kursów uzupełniających wiedzę i przystosowujących do pracy w naszych warunkach. - To zapewniłoby minimum kompetencji na początek pracy w konkretnych podmiotach leczniczych i zwiększałoby efektywność pracy przybyłych z Ukrainy profesjonalistów – podsumowuje.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Dyrektorzy szpitali otwarci na medyków z Ukrainy. Też podkreślają konieczność znajomości polskiego

Jak ocenia dr Radosław Starownik, dyrektor naczelny Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, wiele placówek ochrony zdrowia w naszym kraju mierzy się z problemem braku personelu, więc chętnie skorzysta z doświadczonych pracowników rekrutowanych z grupy uchodźców z Ukrainy.

Jak jednak zaznacza, szybko procedowane zapisy specustawy ukraińskiej mogą wzbudzać pewne wątpliwości. – To przede wszystkim brak konieczności złożenia oświadczenia o znajomości języka polskiego. Zapewnienie opieki medycznej pacjentom narodowości ukraińskiej przebywającym w naszym kraju jest w pełni zrozumiałe i uzasadnione, jednak przyznanie medykom uprawnień zawodowych pozwalających na objęcie opieką pacjentów polskich powinno wiązać się z odpowiednią znajomością języka polskiego - twierdzi.

Zgodnie z zaproponowanymi zasadami nad lekarzem z Ukrainy nadzór ma sprawować lekarz z Polski. To budzi kontrowersje, bo przepisy nie regulują zakresu i szczegółów tego nadzoru, nie rozwiązują też problemu odpowiedzialności w razie popełnienia błędu.

- Zatrudnienie nowych kadr ma na celu odpowiednie, równomierne rozłożenie obowiązków, zmniejszenie obciążenia pracą, a także poprawę jej efektywności. Ponoszenie odpowiedzialności za pracę personelu medycznego, którego wiedzę i umiejętności dopiero poznajemy, oraz mającego trudności w dobrym komunikowaniu się ze względu na nieznajomość języka polskiego, stanowi poważne wyzwanie – przyznaje dr Starownik.

Podsumowuje, że zatrudnienie personelu medycznego z obszaru Ukrainy obecnie jest możliwe i niewątpliwie potrzebne, ale należy jak najszybciej zdefiniować wynikające z tego problemy i znaleźć odpowiednie rozwiązania. - W dalszej perspektywie wykorzystanie potencjału wykwalifikowanej kadry medycznej zrekrutowanej spośród grupy uchodźców wpłynie korzystnie na uzupełnienie braków personelu w polskich placówkach ochrony zdrowia – konstatuje.

Wiele szpitali już teraz komunikuje gotowość zatrudniania medyków z Ukrainy

Dr Jarosław Rosłon, dyrektor Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego w Warszawie, poinformował w piątek (18 marca), że placówka może zatrudnić 60 pielęgniarek, 15-20 lekarzy i ok. 30 osób personelu pomocniczego, nawet bez znajomości języka.

– Ustaliliśmy, że w okresie przygotowawczym będziemy takie osoby kierować do pracy z pracownikami ukraińskojęzycznymi, którzy będą stanowić dla nich wsparcie, dopóki nie uzyskają prawa wykonywania zawodu w Polsce i nie nauczą się języka. Możemy też uruchomić naukę języka polskiego na terenie szpitala – dodał dyrektor.

Z kolei urząd marszałkowski woj. pomorskiego zakomunikował w poniedziałek (21 marca), że tamtejsze podmioty lecznicze także przygotowały ofertę dla pracowników, którzy uciekli z terenu objętego wojną.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Szpitale na Pomorzu chcą zatrudnić 400 pracowników medycznych z Ukrainy

- Biorąc pod uwagę obecną sytuację, prezesi naszych podmiotów medycznych zgłosili zapotrzebowanie na prawie 500 pracowników medycznych i niemedycznych. Mogą ich zatrudnić dosłownie od ręki – powiedziała zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego Kamila Siwak.

Błąd medyka z Ukrainy obciąży „nadzorcę” z Polski?

Prezes FPZ sugeruje, że każda nieprawidłowo wykonana prze lekarza/pielęgniarką z Ukrainy procedura medyczna obciąża odpowiedzialnością lekarza nadzorującego z Polski.

- Wykonywanie rutynowych czynności przez doświadczonego lekarza zajmuje o wiele mniej czasu niż ich realizowanie przez lekarza, który będzie się w nie dopiero wdrażał. To może prowadzić do sytuacji, kiedy przy dużej liczbie pacjentów polscy lekarze w obawie przed odpowiedzialnością za popełnienie błędu nie będą dopuszczać do procedur medycznych lekarzy z Ukrainy, pozostawiając im prostsze czynności do wykonania, np. prace administracyjne. Nawet wypisanie recepty w skomplikowanym polskim systemie refundacji - w przypadku jego nieznajomości - jest obciążone dużym ryzykiem popełnienia błędu. Potrzebna byłaby ustawa abolicyjna w tym zakresie – mówi Jacek Krajewski.

Przyznaje też, że pośpiech przy wprowadzaniu specustawy jest zrozumiały ze względu na obecną sytuację, ale “powinniśmy mieć baczenie na to, że w zawodach medycznych ryzyko popełnienia błędu z powodów komunikacyjnych czy organizacyjnych jest znacznie większe niż gdzie indziej”.

- Specustawa “daje możliwości”, ale jednocześnie pozwala wyłącznie na to, aby wykwalifikowany medyk z Ukrainy mógł liczyć, że zatrudniający go podmiot podejmie ryzyko związane z jego przygotowaniem do wykonywania świadczeń. Może to trwać dość długo, szczególnie w przypadku tych, którzy nie znają języka polskiego ani w mowie, ani w piśmie. Będziemy mieli wielu profesjonalistów medycznych z Ukrainy, którzy - jeśli znajdą zatrudnienie - swoje kwalifikacje będą wykonywać w ograniczonym zakresie. Dopiero z czasem wielu z nich - po kilku lub kilkunastu miesiącach - zorientuje się w specyfice działania naszego systemu opieki zdrowotnej i nadrobi braki językowe. Ta okoliczność, w ostatecznym efekcie, zwiększy liczbę pracujących w systemie medyków - prognozuje Krajewski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Jak personel medyczny z Ukrainy może uzyskać zgodę na pracę w Polsce? MZ przedstawiło zasady

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.