Rulkiewicz: partnerstwo publiczno-prywatne w ochronie zdrowia nie istnieje [WYWIAD]

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 19-07-2022, 12:28

Gdyby decydenci dostrzegli fakt, że sektor prywatny uzupełnia publiczny w zaspokajaniu potrzeb zdrowotnych społeczeństwa i zaczęli myśleć całościowo o ochronie zdrowia, to włączając prywatne podmioty do systemu sprawiliby, że ten w końcu przestałby “niedomagać” – ocenia w rozmowie z Pulsem Medycyny Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED.
Na zdj. Anna Rulkiewicz, prezes Grupy LUX MED.
Fot. Dominika Woźniak

Puls Medycyny: Na kolejkach w publicznym systemie ochrony zdrowia zyskuje prywatny sektor. Pandemia zresztą doskonale pokazała, jak uzupełnia on publiczny system. Czy dziś jest przestrzeń do stałego, a nie kryzysowego współdziałania obu sektorów?

Anna Rulkiewicz: Resort zdrowia w trakcie pandemii zwrócił się do prywatnych podmiotów o otwarcie szpitali dla pacjentów covidowych. I tak się stało. Sektor prywatny dostarczył do systemu 2300 łóżek. Nasz Szpital św. Elżbiety w czasie poprzednich fal leczył chorych z Covid-19. To był dobry przykład tego, jak dla dobra pacjentów możliwe jest współdziałanie sektorów: publicznego i prywatnego. Także nasze zaangażowanie w program szczepień przeciwko COVID-19 odbywało się w ramach partnerstwa z MZ i NFZ.

Decyzja ministra zdrowia o włączeniu sektora prywatnego do powszechnego systemu opieki była bardzo cenna. Moje środowisko miało nadzieję, że te doświadczenia zostaną przekształcone w pewne systemowe rozwiązania, na których skorzysta polska ochrona zdrowia. Tak się nie stało. Ministerstwo skupiło się na reformowaniu sektora publicznego, a rola sektora prywatnego pozostała niesprecyzowana. W efekcie tego dziś nie istnieje żadne partnerstwo publiczno-prywatne.

Ale prywatne podmioty nie narzekają na sytuację rynkową, bo dziś niewydolny segment publiczny napędza rozwój usług prywatnych.

Prywatne podmioty starają się zapewnić swoim pacjentom kompleksową opiekę - od POZ po szpital. Z tego powodu LUX MED inwestuje teraz w sieć szpitali. Jest to trudna i pełna wyzwań inwestycja, bo większość lecznic, które dziś kupujemy, nie ma umów z NFZ, a z tym wiążą się ograniczone źródła finansowania.

Trzeba pamiętać, że od lat praktycznie mamy zamrożone kontrakty szpitalne, które są tylko aneksowane lub objęte rozwiązaniami sieci szpitali. Obecnie praktycznie żaden nowy podmiot szpitalny nie ma szans na umowę z Funduszem. Zresztą w sytuacji, gdy pieniędzy na ochronę zdrowia jest mało, to w konkursach - za sprawą specyficznych kryteriów oceny ofert - przygotowanych przez resort zdrowia, preferowane są podmioty publiczne. One stanowią dziś podstawę zabezpieczenia medycznego, ale tylko dlatego, że sektorowi prywatnemu nie dano szansy na takie działania.

To, co dziś mocno ogranicza możliwości podmiotów prywatnych, to deficyt kadr i koszty, jakie wiążą się z ich pozyskaniem. A te będą rosły wraz z podniesieniem minimalnego wynagrodzenia.

Zmiany wprowadzone ustawą wpłyną też na działalność podmiotów prywatnych.

Oczywiście. Podmioty prywatne będą musiały zareagować na podwyżki w sektorze publicznym. Trzeba pamiętać, że personel zatrudniony w niepublicznych placówkach to w jakieś mierze ten sam, co zatrudniony w lecznicach publicznych. Kto nie będzie miał atrakcyjnej oferty finansowej, ten straci kadry. I tu się na wynagrodzeniu minimalnym nie skończy, te podwyżki będą wyższe i obejmą nie tylko tych, którzy zatrudnieni są na umowach o pracę, ale także pozostałych pracowników - nawet jeśli ich obecne wynagrodzenie jest wyższe od minimalnego. Osoby o wyższych kompetencjach i zakresie odpowiedzialności będą oczekiwały utrzymania obecnych relacji w stosunku do płacy minimalnej. Trzeba przyznać, że takie podnoszenie wynagrodzeń, które nie jest regulowane przez rynek, a przez państwo, będzie dalej napędzać inflację.

Liczyliśmy, że wzrost nakładów w ochronie zdrowia zostanie dedykowany zwiększeniu wyceny świadczeń, z których pewną część środków pracodawca będzie mógł rozdysponować personelowi, a resztę przeznaczyć na zakup nowoczesnych leków i wyrobów medycznych, poprawę jakości opieki, standard wyposażenia i warunki sanitarne. Teraz widzimy, że nie mówi się nic o inwestycji w świadczenia, a bez tego nie poprawi się jakość leczenia w kraju.

Skoro mówimy o tym, że dodatkowy strumień pieniędzy do systemu ochrony zdrowia jest pilnie potrzebny, m.in. na poprawę dostępności i jakości świadczeń, ale też na odrabianie długu zdrowotnego, to czy dostrzega pani rozwiązania, które dziś mogą go zapewnić?

Oczywistym rozwiązaniem, sprawdzonym na całym świecie, są dodatkowe ubezpieczenia zdrowotne. Sektor prywatny od 20 lat do nich przekonuje i chyba już przestaliśmy wierzyć, że to się w końcu wydarzy. Niestety obserwuję, że system ochrony zdrowia działa po części “od wyborów do wyborów”. Dodatkowe ubezpieczenia wydają się nie być postulatem, który przysparza głosów poparcia. Dlatego kolejne rządy nie podejmują tematu.

Tym bardziej, że aby wprowadzić dodatkowe ubezpieczenia, należałoby też zrobić porządek w koszyku świadczeń gwarantowanych. Część rzeczy z koszyka powinno się wyłączyć, jasno wskazać, jakie produkty są dostępne w ramach segmentu publicznego, a pozostałe zawrzeć w ubezpieczeniach dodatkowych. To też mogłoby spotkać się z krytyką części wyborców.

Oczywiście procedury wysokospecjalistyczne, ważne dla ratowania życia i bezpieczeństwa pacjentów, pozostałyby domeną sektora publicznego. Dodatkowo weryfikacja koszyka mogłaby poprawić jakość świadczeń oferowanych w publicznym systemie, a może dzięki temu byłaby szansa na wdrożenie innowacyjnych procedur, których teraz brakuje. Takie uporządkowanie systemu sprawiłoby, że pacjenci zainteresowani dodatkowymi ubezpieczeniami wiedzieliby, za co płacą. Dziś jednak zainteresowania tym rozwiązaniem nie dostrzegam, tak samo jak alternatywnego źródła finansowania systemu ochrony zdrowia.

LUX MED takie dodatkowe ubezpieczenia ma już w swojej ofercie.

Tak. Przygotowaliśmy ofertę opieki szpitalnej, ponieważ chcemy otaczać naszych pacjentów opieką kompleksową. POZ i leczenie ambulatoryjne jest już dobrze zagospodarowane, czy to w formie abonamentu czy świadczeń typu fee for service. Brakowało właśnie takiego świadczenia odnoszącego się do opieki szpitalnej. Dlatego powstało “Ubezpieczenie Szpitalne LUX MED Pełna Opieka”, które bazuje na już wspomnianej, tworzonej przez nas sieci szpitalnej oraz umowach podpisanych z podwykonawcami. Skupiamy się nie tylko na szerokiej ochronie zdrowia, ale też pełnej koordynacji opieki nad pacjentem. Oferta ta obejmuje m.in. zabiegi i operacje planowe, porody i neonatologię, rehabilitację poszpitalną i pomoc w nagłych wypadkach. Szacujemy, że jesteśmy w stanie skutecznie leczyć ponad 80 proc. wszystkich problemów zdrowotnych, z jakimi do szpitala zgłasza się pacjent.

Wierzę, że w tym kierunku pójdą też inne podmioty prywatne i ten system dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych będzie się jednak, dzięki temu, w oddolny sposób rozwijał. A Polacy są skłonni do inwestowania we własne zdrowie.

Niezależnie od tego, jakie zainteresowanie decydenci wykazują działalnością podmiotów prywatnych, ich decyzje mocno wpływają na funkcjonowanie tego segmentu. Obecnie resort zdrowia proceduje kilka ważnych ustaw regulujących system ochrony zdrowia. Co o nich Pani myśli?

Sporo nadziei wiążemy z wejściem w życie ustawy o jakości. To ważne, żeby przestać płacić za procedury, a zacząć za skutek leczenia. Tak, by system był efektywny, pacjent miał zapewnioną kompleksową opiekę. Dziś mówi się, że „nabijane są procedury”. One są często powielane, bo brakuje właściwej koordynacji. Coraz większe środki są przeznaczane na leczenie, ale pacjenci na tym nie korzystają.

Jeżeli chodzi o plan reformy szpitalnictwa, to muszę przyznać, że nie do końca go rozumiem. Oczywiste jest, że szpitale w Polsce są zadłużone i często ich działania są nieefektywne, ale nie jestem przekonana, czy rozwiązania proponowane przez resort zdrowia to naprawią.

Z obawą podchodzę do centralizowania systemu. Pewne rzeczy na pewno trzeba uporządkować, zgodzę się z tym, że mamy bałagan w nadzorze właścicielskim szpitali. To prowadzi do tego, że np. trzy szpitale będące w bliskiej odległości, zarządzane są przez trzech różnych właścicieli, mają trzy rezonanse. W efekcie żaden nie funkcjonuje na 100 proc. swoich możliwości, bo nie ma na to zapotrzebowania. Ale każdy właściciel szpitala dziś chce takie urządzenie mieć. Pod tym względem kontrola efektywności działalności podmiotów przez MZ ma sens Jednak zupełne ubezwłasnowolnianie samorządów już nie. Samorządy muszą mieć wpływ na kreowanie lokalnej opieki zdrowotnej, bo to one najlepiej znają potrzeby swoich mieszkańców. Zresztą fakt, że do tej ustawy skierowano rekordową liczbę uwag, świadczy, że powinna ona zostać jeszcze raz przeanalizowana.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lipcowe podwyżki dopiero w sierpniu i to w formie rat? Dyrektor szpitala tłumaczy

Niedzielski: ustawa o jakości już wchodzi na ścieżkę legislacji

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.