Rozwój nowotworów u dzieci jest bardziej dynamiczny

Ewa Kurzyńska
opublikowano: 18-10-2017, 09:21

Nowotwory złośliwe u dzieci występują znacznie rzadziej niż w populacji osób dorosłych. Jednak u pacjentów pediatrycznych tempo rozwoju choroby jest dużo gwałtowniejsze. Od powstania patologicznych zmian onkologicznych do wystąpienia pełnych objawów schorzenia może minąć zaledwie kilka tygodni.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Rocznie odnotowuje się w Polsce od ok. 1100 do 1200 nowych zachorowań na nowotwory u dzieci. Do ich powstania dochodzi w wyniku błędu genetycznego przy podziale komórki, w następstwie czego zostaje zaburzona kontrola procesów jej podziałów, różnicowania i dojrzewania. Znaczenie mutagenne może mieć także palenie przez matkę papierosów i picie alkoholu w czasie ciąży. W patogenezie niektórych nowotworów pewną rolę odgrywają zakażenia wirusowe, np. wirusem Epsteina-Barr (EBV). 

Najczęstsza jest ostra białaczka limfoblastyczna

Około 25 proc. wszystkich zachorowań na nowotwory wśród dzieci stanowi ostra białaczka limfoblastyczna. Nowotwory ośrodkowego układu nerwowego są pod tym względem na drugim miejscu, a na pierwszym, jeśli chodzi o tzw. guzy lite. Występujący najczęściej u niemowląt i młodszych dzieci nerwiak zarodkowy (neuroblastoma), wywodzący się z prymitywnych komórek współczulnych, zajmuje trzecie miejsce. 

„Wśród dzieci w wieku szkolnym i starszych nastolatków znacząco częściej występują chłoniaki, zwłaszcza chłoniak Hodgkina czy złośliwe nowotwory kości — mięsak kościopochodny (osteosarcoma) i mięsak Ewinga. Praktycznie tylko u najmłodszych dzieci pojawiają się takie nowotwory, jak wspomniana wcześniej neuroblastoma, nerczak płodowy (tzw. guz Wilmsa), czyli guz nerki czy siatkówczak zarodkowy (retinoblastoma) — nowotwór atakujący narząd wzroku. W każdym przedziale wiekowym mogą natomiast rozwinąć się mięsaki tkanek miękkich, z których najczęstszy jest mięsak prążkowanokomórkowy, czyli rhabdomyosarcoma (RMS). Może on wystąpić praktycznie w całym organizmie” — wymienia dr n. med. Radosław Chaber, pediatra, hematoonkolog, kierownik Kliniki Onkohematologii Dziecięcej w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Co powinno zaniepokoić?

Choroby nowotworowe nie są częste wśród dzieci, ale ich przebieg jest dużo bardziej dynamiczny niż nowotworów wieku dorosłego. „U dorosłych pacjentów można najczęściej wyróżnić stany przednowotworowe czy zlokalizować nowotwór in situ, który nie dał jeszcze przerzutów. U dzieci od transformacji nowotworowej do momentu, kiedy choroba zacznie dawać przerzuty do innych narządów, upływa bardzo mało czasu. Mogą to być nawet pojedyncze tygodnie” — podkreśla specjalista.

Dlatego lekarze rodzinni powinni być wyczuleni na objawy, które mogą sygnalizować chorobę onkologiczną u dziecka. 

„Zawsze mogą wystąpić ogólne symptomy choroby nowotworowej, takie jak nieustępująca, przedłużająca się do ponad kilku dni gorączka, niedająca się wytłumaczyć infekcją. Dziecko może skarżyć się na ogólne osłabienie, pogorszenie tolerancji wysiłku. Niepokojące jest chudnięcie, a u młodszych dzieci brak przyrostu masy ciała. Sygnałem alarmowym jest także wyczuwalne powiększenie węzłów chłonnych, które najczęściej są niebolesne i tworzą pakiety, zwłaszcza na szyi, w okolicy nadobojczykowej” — wylicza dr Chaber. 

Zaburzenia neurologiczne

Gdy nowotwór jest zlokalizowany w ośrodkowym układzie nerwowym, dochodzą objawy neurologiczne. „Dziecko może nagle stracić nabyte wcześniej umiejętności motoryczne czy wręcz cofać się w rozwoju psychofizycznym — wyjaśnia pediatra i hematoonkolog. — Mogą pojawić się: potykanie, utrata równowagi, niepewny chód. Gdy zmiana powoduje zwiększenie ciśnienia śródczaszkowego, dojdą bóle głowy, wymioty, zwłaszcza poranne”. Jak zauważa, wymioty są kojarzone najczęściej z infekcjami, zwłaszcza przewodu pokarmowego. Niemniej jednak gdy nie ma innych objawów, które by wskazywały na infekcję, należy zawsze pomyśleć o guzie w mózgu.

W niektórych przypadkach guzy zlokalizowane w głowie mogą powodować zmiany zachowania dziecka, zaburzenia pamięci, istotne pogorszenie wyników w nauce w krótkim czasie. Mogą wystąpić napady padaczkowe.

„W przypadku białaczek, ale też innych nowotworów, może wystąpić powiększenie narządów w jamie brzusznej (wątroby, śledziony) lub węzłów chłonnych. Uwagę rodziców może też zwrócić ból nóg” — dodaje dr Chaber.

Pomocna morfologia

Znamienne są zmiany w najczęściej wykonywanym badaniu laboratoryjnym, jakim jest morfologia krwi obwodowej. Zwykle występują jednocześnie zaburzenia w krwinkach białych, czerwonych i w płytkach krwi.

„Manifestujące się objawy będą wynikać z niedoborów określonych linii komórkowych w krwi obwodowej lub znaczącego wzrostu liczby białych krwinek, które w tym przypadku będą komórkami rozrastającego się nowotworu. Niedokrwistość objawiać się będzie przede wszystkim gorszą tolerancją wysiłku, np. dziecko dotychczas żwawe, nagle po południu kładzie się do łóżka i nie chce wstawać, wcześniej pokonywało bez trudu 2-3 piętra, a teraz nie jest w stanie” — mówi dr Chaber.

Zgłaszana niekiedy przez rodziców bladość powłok skórnych u dziecka może być powiązana z chorobą onkologiczną, ale znacznie częściej — zwłaszcza u dzieci w określonych grupach wiekowych — jest wynikiem niedokrwistości z niedoboru żelaza. „Możemy się spodziewać takich problemów szczególnie u niemowląt i dzieci do 2-3 r.ż. oraz w grupie dziewcząt, które zaczęły miesiączkować, a nie jedzą mięsa lub jedzą go bardzo mało” — mówi specjalista.

Wypieranie płytek krwi objawi się wybroczynami na skórze lub błonach śluzowych w postaci drobnych, czerwonych plamek, które nie swędzą. Często idzie to w parze z tendencją do nadmiernego siniaczenia, powtarzających się krwawień z nosa czy śluzówek jamy ustnej. Natomiast znaczące obniżenie liczby prawidłowych białych krwinek będzie dawało takie objawy, jak przedłużające się, niepoddające się terapii infekcje, w tym zakażenia oportunistyczne, które zwykle nie występują u osób z pełną odpornością. 

„Gdy komórek białaczkowych jest dużo, może nastąpić ich wyrzut do krwi obwodowej. W wyniku hiperleukocytozy mogą pojawić się objawy neurologiczne czy objawy zatorowości płucnej. U chłopców występuje czasem uporczywy wzwód prącia” — wymienia specjalista. 

Zdaniem lekarza, badania morfologiczne warto zlecić w sytuacji, gdy jakiś objaw u dziecka, który można wytłumaczyć np. banalną infekcją albo inną, bardziej prawdopodobną przyczyną, nie ustępuje po kilku dniach, a wręcz nasila się. O analizie warto pomyśleć także wówczas, gdy nie potrafimy wytłumaczyć przyczyn jakiegoś objawu, zwłaszcza jeśli nie trwa on latami, ale pojawił się kilkanaście dni czy kilka tygodni wcześniej.

Różnicowanie bólów kończyn

Objawem, który powinien skłaniać do wykonania diagnostyki radiologicznej w kierunku choroby nowotworowej może być np. ból kończyny w określonym miejscu. 

„Oczywiście, to symptom, który należy różnicować ze znacznie częściej występującymi dolegliwościami spowodowanymi przeciążeniem, kontuzją czy np. bólami wzrostowymi. Te ostatnie mają to do siebie, że mogą pojawić się zwłaszcza nocą. Nie dotyczą jednego określonego miejsca na kończynie, tylko raz obejmują jedną nogę, potem drugą. Po 2-3 dniach ból zazwyczaj mija i nie wraca przez tygodnie, miesiące. Jeśli jednak ból nie przechodzi, nasila się albo dziecko stale wskazuje na jedno konkretne miejsce, to nie należy tego bagatelizować. Zwłaszcza w sytuacji, gdy dolegliwości towarzyszy pojawienie się innych objawów, np. obrzęk tkanek miękkich, gorączka lub stany podgorączkowe czy utrata wagi ciała” — zaznacza dr Radosław Chaber. 

Szanse wyleczenia

Rokowania dla pacjentów pediatrycznych, u których stwierdzono chorobę nowotworową, są dziś dużo lepsze niż 30-40 lat temu. Wtedy taka diagnoza, jeśli tylko nie był to pojedynczy guz, możliwy do radykalnej resekcji, była niemal zawsze jednoznaczna z wyrokiem śmierci. A obecnie?

„Z ostrej białaczki limfoblastycznej potrafimy wyleczyć dziś ponad 90 proc. chorych dzieci. W przypadku pacjentów z chłoniakiem Hodgkina udaje się uratować nawet 98 proc. chorych. Niestety, są nowotwory, z którymi częściej przegrywamy, niż wygrywamy. Tak jest np. z neuroblastomą w stadium rozsianym u dzieci powyżej 1. roku życia, gdzie wyleczalność nie przekracza 20-40 proc.” — przytacza dane statystyczne dr Chaber. 

Wyzwaniem dla specjalistów jest także walka o jakość życia pacjentów po zakończeniu leczenia. Zagrożeniem dla osób, które w dzieciństwie chorowały na raka, mogą być późne powikłania radio- i chemioterapii. 

„Za wszelką cenę dążymy do całkowitego wyleczenia, ale myślimy też, by terapia była jak najmniej obciążająca dla organizmu w przyszłości. Niemniej pewna część pacjentów po 10-20 latach od zakończenia leczenia zaczyna borykać się ze schorzeniami, które są następstwem agresywnej terapii onkologicznej. Najpoważniejsze są tzw. wtórne nowotwory, zwłaszcza w obszarach wcześniej napromienianych (np. rak tarczycy, rak sutka). Mogą też rozwinąć się nowotwory hematologiczne: białaczki i chłoniaki. Z innych ciężkich powikłań należy wymienić uszkodzenie mięśnia sercowego (a w konsekwencji jego niewydolność, zwłaszcza u chorych, którzy otrzymywali cytostatyki z grupy antracyklin), zwłóknienie płuc, zaburzenia pamięci, uczenia się czy zachowania po przebyciu nowotworów ośrodkowego układu nerwowego, zaburzenia hormonalne, uszkodzenie nerek, deformacje szkieletu, bezpłodność” — wymienia hematoonkolog. 

W efekcie jakość życia pacjentów ulega pogorszeniu i takie osoby często nie dożywają średniej oczekiwanej długości życia. Chorzy ci powinni być objęci wielospecjalistyczną opieką lekarską praktycznie przez całe życie.

 

ważny plan kontroli

Czy mają sens badania profilaktyczne w kierunku chorób nowotworowych u dzieci?

U dzieci tempo rozwoju choroby nowotworowej jest dużo szybsze niż u dorosłych. Dlatego szansa, że wykonując profilaktycznie badanie morfologiczne czy USG jamy brzusznej lub węzłów chłonnych, uchwycimy początek choroby przed wystąpieniem jakichkolwiek objawów, nie jest duża. 

„Wykonanie takich badań warto rozważyć w przypadku dzieci z rodzin, w których miały miejsce częste zachorowania na raka, zwłaszcza wśród osób młodych, poniżej 40., 50. roku życia — mówi dr n. med. Radosław Chaber. — Badania takie można wykonywać np. co 6-12 miesięcy. Nie da to 100 proc. pewności, ale zachowamy czujność onkologiczną. W przypadku pozostałych pacjentów poniżej 18. roku życia ważną rolę profilaktyczną odgrywają tzw. bilanse zdrowia dziecka, wykonywane rutynowo przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej u wszystkich dzieci pozostających pod ich opieką. Są one częste, zwłaszcza w pierwszych latach życia dziecka”. 

Taki plan kontroli, jeżeli jest sumiennie i regularnie realizowany, przynosi wiele cennych informacji o zdrowiu i kondycji dziecka, a lekarz może w trakcie takiego rutynowego badania zwrócić uwagę na niepokojący objaw, który umknął uwagi rodziców. 

 

 

 

 

 

 

 

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Ewa Kurzyńska

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.