System ochrony zdrowia
Ratownik: "pracuj 400, 500 godzin w miesiącu, a potem się ocknij na zgliszczach swojego życia"
Opublikowano:
Fot. Jacek Wykowski
Pracuję 14. rok w pogotowiu, w moim rejonie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy koledzy trzy razy "odcinali z klamki" nastolatka. Niedawno na dyżurze zmarł 56-letni ratownik. Większość z nas ma zniszczone kręgosłupy, mamy poważne problemy emocjonalne - opowiada w o realiach pracy w ratownictwie medycznym Adam Piechnik.
- Pokażemy dziś, na ile w systemie jesteśmy niezbędni, wbrew temu, co mówi minister zdrowia. Zdaje się że służby, które przygotował do tego, żeby nas zastąpiły, chyba nie dadzą rady - mówił w piątek (17 września) w Białym Miasteczku 2.0 Adam Piechnik, ratownik medyczny, który ratuje ludzi od 14 lat, a od sześciu jest zatrudniony na kontrakcie w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego „Meditrans" w Warszawie. Równolegle pracuje jako pielęgniarz w szpitalach i jako dyspozytor telefonu alarmowego 999 w Mazowieckim Urzędzie Wojewódzkim.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Udostępnij artykuł: