Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Apteki

Znikają apteki całodobowe. Farmaceuci alarmują: pacjenci potrzebują pomocy także w nocy

Opublikowano:

Fot. materiały prasowe

Zmniejsza się liczba aptek pełniących nocne i świąteczne dyżury. Zdaniem Bartosza Petrykowskiego, kierownika apteki Gemini na Trzech Lipach w Gdańsku, obecny model finansowania dyżurów przez NFZ nie spełnia swojej roli, a skutki odczuwają pacjenci – szczególnie w mniejszych miejscowościach.


Justyna Chwaścińska


Liczba całodobowych aptek w Polsce spada. Część placówek zmienia godziny otwarcia, a niektóre z nich całkowicie rezygnują z dyżurów nocnych i świątecznych.

Coraz mniej dyżurujących aptek

Zjawisko zmniejszającej się liczby aptek realizującej dyżury całodobowe ma związek z nowymi zasadami finansowania dyżurów przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

- Potwierdzają to najnowsze dane. Z badania CBM Indicator dla „Rzeczpospolitej” z maja 2025 roku wynika, że już ponad 70 proc. Polaków zauważa problem z dostępem do całodobowej apteki, a blisko 60 proc. deklaruje, że w ich okolicy dyżurujących placówek jest mniej niż jeszcze kilka lat temu. To najwyższy wynik od początku prowadzenia takich badań i pokazuje, że zjawisko się nasila. Z artykułu opublikowanego w „Rzeczpospolitej” w maju 2025 wynika też, że w wielu powiatach całodobowe dyżury realizuje dziś tylko jedna apteka — w praktyce oznacza to dla pacjentów konieczność pokonania nawet kilkudziesięciu kilometrów, by kupić potrzebny lek w nocy lub w święto. Wyobraźmy sobie dodatkowo, że nagły ból zaskoczył osobę starszą, wykluczoną komunikacyjnie. Dodatkowo problem jest szczególnie odczuwalny w sezonie wakacyjnym i w mniejszych miejscowościach turystycznych, gdzie liczba turystów wzrasta, a aptek dyżurnych często… nie ma – mówi Adam Tadaj, kierownik apteki Gemini w Gdańsku.

Bartosz Petrykowski podkreślił, że apteki dyżurujące przez całą dobę to „bez wątpienia istotna potrzeba zdrowotna pacjentów nie tylko w dużych miastach, ale i w mniejszych miejscowościach”. Zwrócił uwagę, że lokalne społeczności powinny mieć dostęp do usług aptecznych również nocą i w dni świąteczne – z uwagi na losowe sytuacje, których nie da się przewidzieć.

- Duża nowelizacja ustawy refundacyjnej zniosła obowiązek pełnienia dyżuru przez apteki. Wcześniej o takim obowiązku decydowała uchwała władz powiatów. Wprowadzono ich dobrowolność oraz finansowanie przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Miało to zachęcić właścicieli aptek do ich pełnienia, ale realnym skutkiem jest brak aptek w nocy i święta. Zasadnym wydaje się w tej kwestii pytanie, czym jest apteka: czy wyłącznie miejscem prowadzenia działalności gospodarczej, czy placówką systemu ochrony zdrowia. W mojej ocenie apteka jest i jednym, i drugim. W wielu przypadkach pacjentom potrzebna jest jednak pomoc farmaceuty w trybie nagłym — takie osoby po prostu nie mogą i nie powinny czekać – mówi Bartosz Petrykowski.

Zdaniem Adama Tadaja brak dostępności aptek całodobowych w mniejszych miejscowościach to poważne ryzyko dla zdrowia pacjentów.

- Konieczność uzyskania pomocy farmaceuty i skorzystania z leków nie znika po zamknięciu apteki — choroby, gorączka u dziecka czy nagły ból pojawiają się niezależnie od pory dnia czy święta. W praktyce oznacza to, że pacjenci muszą jechać wiele kilometrów do większego miasta, a czasami nie mają na to czasu… Czasami takie sytuacje kończą się niestety dramatycznie – wskazuje.

W poszukiwaniu trzeciej drogi

Jak zauważa Bartosz Petrykowski, zwiększa się niestety liczba miejscowości, gdzie nie ma aptek funkcjonujących całodobowo. Gdzie jego zdaniem szukać źródeł tego problemu?

- Trzeba tu jednak zaznaczyć, że apteki zlokalizowane w mniejszych miejscowościach często mają trudności z zapewnieniem obsady kadrowej nie tylko w nocy, ale i w ciągu dnia. Często w mniejszych miejscowościach nie ma po prostu wystarczającej liczby farmaceutów, którzy mogliby świadczyć usługi apteczne również nocą i w święta. W mojej ocenie powinniśmy dążyć do tego by apteki były silne, popularne i zyskowne. Co więcej, wartościowa byłaby pomoc samorządów. Dzięki temu ten rodzaj działalności byłby komplementarny do podstawowej działalności, łatwiej byłoby też zapewnić placówkom obsadę kadrową – ocenia.

Zdaniem Bartosza Petrykowskiego, mimo że obecnie obserwujemy pogorszenie dostępu do działających nocą aptek, niekoniecznie właściwym wyjściem byłby powrót do dawnych przepisów w tym zakresie, czyli oddanie decyzji w tej kwestii powiatom.

- Doskonale bowiem wiemy, że to rozwiązanie nie działało optymalnie — podobnie jak przepisy obowiązujące dziś. Władze samorządowe oraz aptekarze powinni wspólnie poszukać rozwiązania, które zaspokoi w tym zakresie potrzeby pacjentów oraz właścicieli aptek. W mojej ocenie należałoby przede wszystkim ułatwić codzienne funkcjonowanie aptek, umożliwić pewne formy reklamy i usunąć krępujące przepisy, a chętni na dyżury się znajdą – podsumowuje farmaceuta.

W ocenie Adama Tadaja podstawowe bariery dla aptek w zakresie całodobowych dyżurów wynikają przede wszystkim z bardzo rygorystycznego i przeregulowanego prawa, które w praktyce zniechęca właścicieli do otwierania nowych placówek lub podejmowania się nocnych dyżurów.

- Działalność całodobowa wiąże się także z wysokimi kosztami — nocna praca wymaga dodatkowego personelu, zapewnienia jego bezpieczeństwa oraz poniesienia większych nakładów organizacyjnych i finansowych. Istotnym problemem jest również brak dostępności farmaceutów. W Polsce już dziś brakuje młodych magistrów farmacji, a ich liczba systematycznie się zmniejsza, co sprawia, że obsadzenie dyżurów staje się coraz trudniejsze. Dodatkowo, obecne przepisy znacząco utrudniają aptekom dostęp do finansowania i możliwości rozwoju, co tylko pogłębia trudności w prowadzeniu całodobowej działalności – podkreśla Adam Tadaj.

Adam Tadaj również jest zdania, że ani obecny, ani „stary” model oparty wyłącznie na decyzjach powiatu nie spełnia swojej roli.

- Najlepszym rozwiązaniem byłby trzeci model, oparty na partnerskiej współpracy z farmaceutami, przyjaznych regulacjach i przywróceniu rentowności tego sektora. Aptekarzy należy zachęcać, a nie zmuszać do dyżurów — np. poprzez realną marżowość, uproszczenie procedur i zapewnienie im możliwości rozwoju. Trzeba też skończyć z przewlekłymi postępowaniami administracyjnymi i utrudnianiem dostępu do finansowania, co dzisiaj blokuje rozwój nowych placówek. To model, w którym sprawnie działające, stabilne finansowo apteki, w ramach normalnej działalności, mogą zapewniać dyżury całodobowe. Ważne jest także inwestowanie w ludzi — zachęcanie młodych do studiowania farmacji, bo bez nowych farmaceutów nie będziemy mieli komu powierzyć dyżurów – podsumowuje Adam Tadaj.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Nowe kompetencje, stare ograniczenia. Dr Fijałkowski: farmacja jedzie z zaciągniętym hamulcem ręcznym

Apteki

Indywidualne praktyki, nowe usługi, uprawnienia do wystawiania recept oraz zmiany dotyczące reklamy aptek. Czy model zawodu farmaceuty na naszych oczach przechodzi gruntowną rewolucję? – Nie...