Prof. Wyrwicz: możemy mieć duży problem z kształceniem studentów medycyny

  • Katarzyna Lisowska
opublikowano: 06-10-2022, 14:11

Zmiany demograficzne i związane z tym starzenie się społeczeństwa nie omijają personelu medycznego i akademickiego. Widzimy duży odpływ kadry na uczelniach, a zarazem rekordowy nabór na kierunkach lekarskich. – To oznacza, że możemy mieć duże problemy z zapewnieniem dydaktyków potrzebnych do wykształcenia dla tak dużej liczby studentów – mówi prof. Lucjan Wyrwicz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Topnieją kadry na uczelniach medycznych - ostrzega prof. Lucjan Wyrwicz.
Topnieją kadry na uczelniach medycznych - ostrzega prof. Lucjan Wyrwicz.
Fot. Marek Wiśniewski
  • – Obserwujemy duży odpływ kadr dydaktycznych zarówno na samych uczelniach medycznych, jak i w szpitalach, gdzie też kształceni są przyszli lekarze - mówi prof. Lucjan Wyrwicz.
  • – Odpływ kadr to też efekt tego, że działalność dydaktyczna nie jest atrakcyjna finansowa, więc coraz trudniej pozyskać uczelniom chętnych do takiej pracy specjalistów - dodaje.
  • W kontekście planów rządu dotyczących zwiększenia liczby kształconych studentów kierunku lekarskiego do 10 tysięcy rocznie problem z kadrami wykładowców staje się jeszcze bardziej palący.

Prof. Lucjan Wyrwicz, kierownik Kliniki Onkologii i Radioterapii Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie, w trakcie III Kongresu Demograficznego 2021-2022 (6 października) podkreślał, że po pandemii zapotrzebowanie na świadczenie zdrowotne istotnie wzrosło. Jednak przy obecnych brakach kadrowych w ochronie zdrowia trudno płynnie odpowiedzieć na potrzeby pacjentów. Dlatego - jak ocenił - zwiększenie personelu w systemie jest więc oczywistą potrzebą.

Rosnąca liczba studentów medycyny a problem z kadrami dydaktycznymi

Przypomnijmy. W rządowych planach jest zwiększenie liczby kształconych studentów kierunku lekarskiego do 10 tysięcy rocznie.

Profesor Wyrwicz wskazał, że decyzje dotyczące zwiększenia limitu na kierunkach lekarskich, mające pomóc za jakiś czas uzupełnić braki lekarzy, zrodziły jednak kolejny problem. Jaki?

- Demografia nie omija uczelni. Nasi nauczyciele chcą odpocząć i odchodzą. Obserwujemy duży odpływ kadr dydaktycznych zarówno na samych uczelniach, jak i w szpitalach, gdzie też kształceni są przyszli lekarze. To oznacza, że może bardzo brakować osób odpowiedzialnych za wykształcenie przyszłych kadr. I dziś jest to jedno z trudniejszych wyzwań systemowych - komentował prof. Wyrwicz.

Jak dodał, odpływ kadr to też efekt tego, że działalność dydaktyczna nie jest atrakcyjna finansowa, więc coraz trudniej pozyskać uczelniom chętnych do takiej pracy specjalistów. - Rynek pracy i płacy się rozregulował. Jeżeli wynagrodzenia wykładowców akademickich nie zmienią się, to ciężko będzie o zastępstwo dla odchodzącej kadry - ocenił. Przypomniał, że pandemia mocno odbiła się na tych zasobach także w szpitalach - coraz mniej fachowców chce tam pracować.

Na problem z wykształceniem tak dużej liczby studentów zwrócił wcześniej uwagę samorząd lekarski. Jak już pisaliśmy, NIL chce, by Izba w odniesieniu do absolwentów uczelni, które mogą mieć problem z zapewnieniem odpowiedniej jakości kształcenia, sama przyznawała im prawo wykonywania zawodu w ramach specjalnej procedury.

NIL jakiś czas temu interweniowała w MEiN o pilne objęcie nadzorem Akademii Medycznych i Społecznych Nauk Stosowanych w Elblągu, w przypadku której pojawiło się wiele wątpliwości co do kształcenia na nowo utworzonym kierunku lekarskim. Te wiązały się właśnie z brakiem zapewnienia przez tę uczelnię wykwalifikowanej kadry akademickiej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Samorząd lekarski apeluje o pilne objęcie nadzorem uczelni w Elblągu

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.