Prof. Wallner: konieczne jest zmodernizowanie systemu szkolenia specjalizacyjnego z chirurgii

Notowała Emilia Grzela
opublikowano: 19-01-2023, 08:59

Najpilniejszym wyzwaniem w obszarze chirurgii ogólnej, choć tak naprawdę także wielu innych specjalizacji zabiegowych, są pogłębiające się braki kadrowe. I z pewnością będzie to wyzwanie nie tylko na 2023 r., ale i kolejne lata - mówi prof. dr hab. n. med. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii ogólnej.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Wallner
Na zdj. prof. dr hab. n. med. Grzegorz Wallner
Fot. Archiwum

Na podstawie danych gromadzonych w ramach nadzoru na stanowisku konsultanta krajowego, mogę ocenić, że ostatnie lata przyniosły jedynie pogłębienie tego problemu, który dziś osiągnął już dramatyczne rozmiary - podkreśla prof. Wallner.

W szpitalnictwie jest mniej niż 4 tys. chirurgów

Ponad 15 proc. aktywnych zawodowo chirurgów osiągnęło już wiek emerytalny. W ostatnich latach istotnie zwiększa się odpływ specjalistów z tej dziedziny, co szczególnie widać od 2020 r., czyli od wybuchu pandemii COVID-19. Część chirurgów zmarła w przebiegu zakażenia wirusem SARS-CoV-2 lub odeszła z zawodu w obawie o swoje zdrowie, choć nie były to jedyne przyczyny. Niepokojący trend zmniejszania się kadry chirurgów potwierdzają oficjalne dane gromadzone w Centrum e-Zdrowia (dawniej Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia).

Zgodnie z rejestrem Naczelnej Izby Lekarskiej, w Polsce zarejestrowanych lekarzy ze specjalizacją z chirurgii ogólnej jest ok. 10 tys., jednak dane Eurostatu mówią już o ok. 6,5 tys. chirurgów. Jako konsultant krajowy szacuję liczbę aktywnych zawodowych chirurgów, zatrudnionych w sektorze szpitalnym, na poziomie już znacznie poniżej 4 tys.

Oczywiście, problem jest środowisku doskonale znany, od lat sygnalizowaliśmy decydentom, że braki kadrowe w obszarze chirurgii zagrażają dostępności do świadczeń dla pacjentów. W 2015 r. Ministerstwo Zdrowia uznało specjalizację z chirurgii ogólnej za priorytetową, co w praktyce wiąże się dla osób decydujących się na kształcenie w ramach rezydentury z wyższą gratyfikacją finansową. Była to jedna z ostatnich decyzji na stanowisku ministra zdrowia prof. Mariana Zembali.

Problem jednak w tym, że działanie to nie przyniosło spodziewanego rezultatu. Poprawa sytuacji kadrowej nie nastąpiła, wprost przeciwnie: z roku na rok jako konsultant krajowy obserwuję, że liczba nieobsadzonych miejsc w chirurgii ogólnej rośnie. W sesji wiosennej 2022 r. wolnych pozostało ponad 500 miejsc specjalizacyjnych, co oczywiście przekłada się na spadek liczby osób przystępujących do państwowego egzaminu specjalizacyjnego. W okresie ośmiu lat, gdy pełnię funkcję konsultanta krajowego, spadek ten sięga ok. 25 proc. Ponadto warto zauważyć, że wiek rezydentów także systematycznie wzrasta: obecnie średnia wieku chirurga podchodzącego do egzaminu specjalizacyjnego wynosi 36 lat.

Kształcenie chirurgów w ścieżce standardów europejskich

Jak odwrócić ten niekorzystny trend? Znalezienie odpowiedzi na to pytanie będzie z pewnością ogromnym wyzwaniem na 2023 r. i kolejne lata. Od tego będzie zależała przyszłość podstawowej specjalizacji zabiegowej, jaką jest chirurgia ogólna. Nie będzie to łatwe, ponieważ przyczyny tego niepokojącego trendu są złożone. Podwyższenie uposażenia rezydentów, będące konsekwencją włączenia chirurgii ogólnej do kategorii specjalizacji priorytetowych, nie okazało się wystarczającą zachętą dla młodych lekarzy. Oczywiście, warto rozważyć dalszą poprawę warunków płacowych, ale - moim zdaniem - samo to nie wystarczy.

Jednym z działań absolutnie koniecznych w najbliższych latach jest wprowadzenie zmian w systemie szkolenia specjalizacyjnego, aby w większym stopniu spełniał on standardy przyjęte w Europie zarówno co do form, jak i metod szkolenia rezydentów. Obecny system szkolenia jest archaiczny, powinniśmy dążyć do tego, by został zmodernizowany i bardziej odpowiadał realiom współczesnej praktyki klinicznej oraz szedł z duchem postępu technologicznego. W mojej ocenie, szkolenie specjalizacyjne musi uwzględniać nowoczesne podstawy nauki zawodu chirurga - zgodnie z zasadami medycyny czy chirurgii opartej na faktach medycznych i z zasadami tzw. dobrej praktyki klinicznej.

Jednak szkolenie nie może też pomijać nowoczesnych form i metod kształcenia specjalistów z wykorzystaniem tkanek zwierzęcych i ludzkich, umiejętności prowadzenia badań naukowych i sięgania po wysoce zaawansowane technologie, np. techniki minimalnie inwazyjne czy tworzenie nowoczesnych centrów symulacji medycznej, wspomagających proces szkolenia. Z pewnością uatrakcyjniłoby to ścieżkę kształcenia w chirurgii ogólnej i być może ograniczyłoby liczbę lekarzy decydujących się na węższe specjalizacje zabiegowe. Systemową zmianą, mogącą skłonić lekarzy do wyboru chirurgii ogólnej, której wprowadzenie będzie wyzwaniem w 2023 r., jest także zbudowanie sprawnie funkcjonującego systemu no-fault.

Mniej oddziałów, ale lepsza wycena procedur

Przy obecnych brakach kadrowych, w Polsce jest zbyt wiele oddziałów chirurgii ogólnej, co przyczynia się do tego, że lekarze są zmuszeni do pracy jednocześnie w kilku placówkach. W kolejnych latach powinno się zredukować liczbę oddziałów, z intencją centralizacji procedur wysokospecjalistycznych w jednostkach referencyjnych, co nie pogorszyłoby dostępu do świadczeń, a znacznie poprawiło ich jakość i bezpieczeństwo. Mam jednak świadomość, że politycznie nie byłaby to łatwa decyzja.

Co więcej, poprawa perspektyw funkcjonowania jednostek chirurgii ogólnej w Polsce bezwzględnie wymaga zwiększenia finansowania procedur chirurgicznych. Od momentu wprowadzenia jednorodnych grup pacjentów chirurgia pozostaje permanentnie i strukturalnie niedofinansowana. Konieczne pozostaje więc także podniesienie nakładów, co na pewno dałoby impet do rozwoju polskiej chirurgii – tym bardziej, że w zakresie umiejętności krajowi specjaliści nie ustępują europejskim.

W obecnych warunkach geopolitycznych warto też uświadomić sobie fakt, że to właśnie specjaliści chirurgii ogólnej stanowią podstawę bezpieczeństwa pacjentów zarówno w czasach pokoju, jak i zabezpieczenia medycznego w sytuacji ewentualnych konfliktów. Mam wielką nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie, ale powinniśmy zastanowić się, na ile liczba chirurgów funkcjonujących dziś w systemie potrafiłaby sprostać temu zadaniu, gdyby wojna tocząca się w Ukrainie, przekroczyła granice Polski.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Grzegorz Wallner podsumowuje 2022 rok: koronawirus niemal sparaliżował działanie oddziałów zabiegowych

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.