Prof. Flisiak o obostrzeniach. “Teraz to musztarda po obiedzie”

opublikowano: 03-11-2021, 09:04

Certyfikaty covidowe w galeriach handlowych i innych miejscach publicznych to nie selekcja sanitarna, to działanie prewencyjne, zabezpieczające społeczeństwo przed narastaniem fali epidemicznej - wyjaśnił prof. Robert Flisiak. Dodał, że Rada Medyczna rekomendowała ich powszechne wprowadzenie, ale ze względów politycznych rząd się na to nie zdecydował.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. dr hab. n. med. Jerzy Flisiak
Fot. Szymon Łaszewski

3 listopada prof. dr hab. n. med. Jerzy Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, będący także członkiem Rady Medycznej ds. COVID-19 przy premierze, był gościem Radia Zet, gdzie został zapytany, czy w obecnej sytuacji epidemiologicznej powinny zostać wprowadzone obostrzenia.

- Obostrzenia powinny być wprowadzone 2-3 tygodnie temu w regionach, gdzie liczba zachorowań jest największa, czyli Podlasie i Lubelszczyzna. Obostrzenia mają działanie nie terapeutyczne, tylko profilaktyczne. Zastosowanie ich w momencie, kiedy mamy szczyt zachorowań, a w tych województwach zbliżamy się do niego, to musztarda po obiedzie - ocenił prof. Flisiak.

Rada Medyczna rekomendowała wprowadzenie certyfikatów szczepień

Wzorem innych państw Rada Medyczna rekomendowała, żeby jak najwcześniej kontrolować certyfikaty covidowe przy miejscach zamkniętych, np. galerii handlowej. Oczywiście do takich miejsc mogłyby wejść także osoby, które mają ujemny wynik testu na COVID-19 i ozdrowieńcy.

- To się nie nazywa selekcja sanitarna, to się nazywa działanie prewencyjne, zabezpieczające społeczeństwo przed narastaniem fali epidemicznej - zastrzegł prof. Flisiak

Jednak ostatecznie Rada Medyczna takiego stanowiska nie opublikowała ze względów społeczno-politycznych.

- To by była decyzja bardzo niewygodna z punktu widzenia politycznego, co jest bardzo przykre - wyjaśnił prof. Flisiak.

Epidemia COVID-19: czy będzie 40-50 tys. zakażeń dziennie?

Wg prognoz w szczycie pandemii może być nawet 40-50 tys. zakażeń dziennie, jednak prof. Flisiak nie sądzi, abyśmy doszli do takiego poziomu.

- Obecnie stosuje się te same algorytmy, co rok temu, gdy cały kraj był równo “zalany” koronawirusem. Obecnie są wzrosty regionalne. Sytuacja osiągnęła poziom graniczny w dwóch i części trzeciego województwa - zaznaczył ekspert.

- Gdybyśmy wprowadzili certyfikaty covidowe w miejscach publicznych we wspomnianych województwach, to by się okazało, że w ciągu 1-2 tygodni te czerwone powiaty, przestałyby być czerwone - ocenił prof. Flisiak.

- Nie sądzę, żeby to było więcej niż 10-15 tys. zakażeń dziennie. Nie będzie to ta sama skala, jak w poprzednich falach - powiedział ekspert.

Dodał, że gdyby obecne przepisy były egzekwowane, można by uniknąć wielu zgonów.

Szczyt czwartej fali COVID-19 na przełomie listopada i grudnia

Ocenił, że pod koniec listopada epidemia zacznie wyhamowywać na terenach, gdzie obecnie jest szczyt zachorowań, i wtedy będzie wzrastała liczba zachorowań w innych regionach.

- Wirus podąża tam, gdzie ma przestrzeń do przetrwania - wyjaśnił prof. Flisiak.

Jednocześnie dodał, że nie ma potrzeby, żeby wprowadzać lockdown.

- Kluczowe jest przestrzeganie istniejących obostrzeń - zaznaczył

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prof. Horban: Rada Medyczna w większości nie jest za lockdownem

Koronawirus w Polsce: czeka nas jeszcze miesiąc wzrostów? Kraska: decyzje o obostrzeniach niebawem

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.