Prof. Flisiak: nawet jeden zgon nie jest wart tego, by poświęcać człowieka dla celów politycznych

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 19-11-2021, 10:32

Mamy coraz silniejsze dowody na to, że rząd nie kieruje się troską o zdrowie i życie obywateli, ale dba o słupki sondażowe. Dla mnie jako lekarza nawet jeden zgon nie jest wart tego, by poświęcać człowieka dla celów politycznych - powiedział w TOK FM prof. Robert Flisiak, członek Rady Medycznej przy premierze.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdj. prof. Robert Flisiak, członek Rady Medycznej przy premierze i prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.
Fot. Archiwum

„Punkt widzenia ekspertów z wąskiej dziedziny nauki w tym medycyny, ma tę wadę, że w żaden sposób nie bierze pod uwagę realiów życia społeczno-gospodarczego. To cenne rady, ale podejmowanie decyzji na poziomie rządu nie może uwzględniać punktu widzenia jednej grupy, jednego grona ekspertów” – przypomniał w piątek (19 listopada) słowa ministra zdrowia Adama Niedzielskiego red. Jacek Żakowski w TOK FM. - To po co w tej Radzie siedzicie? - zapytał gościa Poranka Radia, prof. Roberta Flisiaka, prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

- Też czasami się zastanawiam. Ale mówiąc poważnie - proszę pamiętać, że Rada Medyczna to nie jest ciało ustawodawcze - odpowiedział ekspert.

Rada Medyczna może tylko doradzać, wydawać stanowiska

- Rada jest zwykle po to, żeby doradzała w momencie, gdy ktoś o to poprosi. Więc jak nas się pyta o radę, to jej udzielamy. Natomiast czasem się trochę buntujemy i wtedy próbujemy wychodzić poza swoje kompetencje. Tworzymy stanowiska, ale nic więcej nie możemy zrobić - tłumaczył prof. Flisiak.

Wyjaśniał, że Rada Medyczna „najpierw rozmawia między sobą, potem przekazuje te informacje tym, którzy powinni je usłyszeć”. - Dopiero wtedy, gdy zaczynacie nas obwiniać (chodzi o media, opinię publiczną - red.), informujemy o tym, co mówiliśmy, doradzaliśmy - dodał ekspert.

- Zachęcił mnie pan - będziemy was obwiniać, wy będziecie krzyczeć - i może w końcu coś wymusimy na władzy - podsumował Żakowski.

Prof. Flisiak przyznał, że oczywiście „można by było machnąć ręką, zrezygnować“ (w udziale w Radzie Medycznej - red.), „powiedzieć, że się nie będzie brać odpowiedzialności za nie swoje decyzje”. - Tylko kto wówczas będzie głosem rozsądku, który może czasami ma jakiś wpływ na to, co robią rządzący? - zastanawiał się.

Prof. Flisiak o zaniechaniach rządu: muszą spowodować jakąś liczbę zgonów

Członek Rady Medycznej przy premierze został zapytany, czy rządzący kierują się troską o zdrowie i życie obywateli, czy dbają jedynie o słupki sondażowe.

- Niestety obawiam się, że to drugie, są na to coraz częstsze i silniejsze dowody - odpowiedział.

Odnosząc się do rosnącej liczby zakażeń i zgonów z powodu COVID-19, ale także zgonów nadmiarowych, stwierdził, że nie wie, w jakiej części jest to wina polityki rządu, bo musiałby mieć grupę kontrolną i ją przebadać, ale „zaniechanie musi spowodować jakaś liczbę zgonów”.

- Dla mnie jako lekarza nawet jeden zgon nie jest wart tego, by poświęcać człowieka dla celów politycznych - podkreślił.

Prawo, które nie jest egzekwowane, demoralizuje

W niedawnej rozmowie z RMF FM wiceminister zdrowia Waldemar Kraska informował, że rząd nie planuje, wzorem państwa zachodnich, wprowadzenia obostrzeń dla osób niezaszczepionych, ponieważ Polacy podchodzą do nich z dużą dozą ostrożności i mamy w sobie “gen sprzeciwu”. - Co zatem robić? - pytał Jacek Żakowski.

- Cały czas kluczowe jest egzekwowanie prawa. Jeżeli są przepisy, które od dawna funkcjonują, obowiązują, ale nie są przestrzegane, to czego się mamy spodziewać po tych nowych? Po co je wprowadzać, skoro również nie będą egzekwowane? - wyjaśniał prof. Flisiak.

W jego ocenie trzeba by było najpierw wydzielić w policji, straży miejskiej, struktury, które będą ściśle odpowiedzialne za przestrzeganie przepisów przeciwepidemicznych. - Nie mam wrażenia, żeby to robiono, nie widzimy sankcji - stwierdził ekspert.

Zapytany, czy w Polsce powinien zostać wprowadzony wymóg posiadania paszportu covidowego przy wejściu np. do restauracji, odpowiedział, że „jak najbardziej”.

- Tylko obawiam się, że wprowadzenie tego przepisu spowoduje coś na kształt demoralizacji. Jeżeli restauratorzy, którzy nie będą sprawdzać certyfikatów, nie będą karani, to także inni przestaną to robić - ocenił. - Prawo, które nie jest nieuchronne, demoralizuje - powtórzył.

Członek Rady Medycznej za obowiązkiem szczepień na uczelniach medycznych

- Rektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wydał zarządzenie, na podstawie którego prawie wszystkie wydziały pracują zdalnie. Czy rząd powinien wprowadzić zdalne nauczanie w szkołach i na uczelniach? - pytał redaktor Żakowski.

- Absolutnie nie. Natomiast konieczne jest egzekwowanie, zwłaszcza na uczelniach medycznych, obowiązku zaszczepienia całego personelu i wszystkich studentów. Regulacje prawne, które by to wymuszały, powinny zostać wprowadzone już dawno, we wrześniu, o ile nie wcześniej - podkreślił prof. Robert Flisiak.

Stwierdził, że jest pewien, iż rektorzy m.in. uczelni medycznych - „większość, o ile nie wszyscy” - chcieliby to zrobić (wprowadzić wymóg szczepień przeciw COVID-19 - red.). - Póki co nie mogą formalnie sprawdzić, czy studenci, którzy przyszli na zajęcia, są zaszczepieni. A ci za chwilę idą do pacjentów - podsumował.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Uczelnie zawodowe będą kształciły lekarzy. Posłowie zdecydowali

Niedzielski: dodatkowe obostrzenia i obowiązek szczepień dopiero przy 35-40 tys. zakażeń dziennie [WYWIAD]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.