Prof. Fedorowski: to dyrektorzy placówek powinni decydować o wysokości wynagrodzeń medyków

opublikowano: 12-11-2021, 14:45

To pracodawcy jako osoby zarządzające podmiotami powinni decydować o wynagrodzeniach medyków i zabezpieczać na ten cel pieniądze. Każda ze stron musi trochę ustąpić, aby kompromis był w ogóle możliwy - mówi w rozmowie z portalem pulsmedycynypl. prof. Jarosław J. Fedorowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.

O “jednogłośnym” porozumieniu “przyjętym zarówno przez pracodawców, jak i pracowników” (w ochronie zdrowia - red.) szef resortu zdrowia Adam Niedzielski poinformował tuż po rozmowach Trójstronnego Zespołu ds. Ochrony Zdrowia w CPS "Dialog”.

- Obliczyliśmy, że szacunkowy koszt przyjętej propozycji wyniesie 6,5 mld zł, to ogromna kwota. Oznacza to realne wzrosty wynagrodzeń dla praktycznie każdego zawodu medycznego - powiedział w piątek (5 listopada) minister zdrowia Adam Niedzielski.

Jeśli nie Zespół Trójstronny, to co?

Z ramienia pracodawców w negocjacjach uczestniczyła Polska Federacja Szpitali, którą reprezentował prof. Fedorowski.

- W mojej ocenie Zespół Trójstronny ds. Ochrony Zdrowia (Z3S) jest odpowiednią, a obecnie nawet jedyną, płaszczyzną, która umożliwia wielostronny dialog w na temat najniższych płac na linii Ministerstwo Zdrowia a medycy i pracodawcy ochrony zdrowia. Warto pamiętać, że Zespół został utworzony przepisami ustawy o Radzie Dialogu Społecznego i innych instytucjach dialogu społecznego, gdy skład kierownictwa MZ był inny niż dziś. Oczywiście, prowadzenie rozmów w ramach Z3S ma swoje ograniczenia, ale aby je przezwyciężyć to przepisy ustawowe regulujące jego funkcjonowanie wymagałyby poprawy. Póki co nie widzę jednak alternatywnej płaszczyzny, która umożliwiałaby negocjacje trójstronne i przyjmowanie wspólnych stanowisk (bo to nie są porozumienia) - powiedział portalowi pulsmedycyny.pl.

Czy jego zdaniem skład zespołu jest reprezentatywny dla środowiska?

- Idealnie byłoby, gdyby w Z3S uczestniczyły wszystkie zainteresowane strony w ramach określonym ustawą z przed wielu lat. Tymczasem od około pół roku w posiedzeniach nie bierze udziału jedna z dużych central związkowych, zrzeszająca przeważającą część zawodów medycznych. Warto przy tym zauważyć, że także strona pracodawców nie jest na każdym posiedzeniu reprezentowana w 100 procentach. Konstrukcja Zespołu nie jest więc doskonała - przykładowo nie uwzględnia udziału samorządów zawodowych - a zatem sama jakość dialogu mogłaby być oczywiście lepsza. Dodatkowo, tak jak i np. Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy, tak i Polska Federacja Szpitali nie kwalifikują się do bezpośredniego zasiadania w Z3S, ponieważ nie zrzeszają wielu rożnych zawodów (OZZPiP, OZZL), czy też podmiotów gospodarczych z różnych branż (PFSz). Dlatego też PFSz uczestniczy w ramach delegacji Pracodawców RP, a OZZPiP w ramach delegacji Forum Związków Zawodowych. Natomiast przedstawiciele samorządów zawodowych mają możliwość udziału jako eksperci - wskazał ekspert.

Jak podkreśla, Pracodawcy RP wielokrotnie zapraszali przedstawicieli Naczelnej Rady Lekarskiej na posiedzenia Z3S i rzeczywiście byli oni np. na początku tego roku, prezentując swoje propozycje.

- Jeśli jakiś związek, czy grupa sugeruje, że w rozmowach płacowych nie powinni uczestniczyć pracodawcy, to w mojej ocenie byłby to ruch całkowicie niezrozumiały, oznaczałby koniec realnego dialogu społecznego w obecnie dostępnych ramach, a więc powrót do punktu zero każdych rozmów, czy też negocjacji - czyli zgody na właśnie te ramy (zasady) - ocenił prof. Fedorowski.

Stanowisko Zespołu nie oznacza końca dialogu

Zapisy ostatniego stanowiska Zespołu w zakresie wzrostu najniższych wynagrodzeń niektórych pracowników ochrony zdrowia - podkreślił prof. Fedorowski - to propozycje rozpoczęcia prac legislacyjnych do dalszego procedowania (dosłownie taki jest tekst stanowiska Z3S).

- Nie jest to więc ostateczne rozwiązanie i w przyszłości niezbędne jest uregulowanie tzw. podwyżek. Idealnie było, aby te propozycje, to stanowisko kworum Z3S, ale niestety bez udziału jednej z kluczowych centrali związkowych, uzyskały akceptację wszystkich kluczowych dla systemu ochrony zdrowia grup i zawodów, a tak dotychczas się nie stało i nie wiadomo, czy takie idealistyczne rozwiązanie jest w ogóle możliwe. Trudno bowiem oczekiwać, że jakiekolwiek propozycje płacowe zadowolą od razu całe różnorodne przecież środowisko naszego sektora. To się chyba nigdzie na świecie jeszcze nie zdarzyło - zwrócił uwagę prof. Fedorowski.

Strona pracodawców, w tym Polska Federacja Szpitali stoi na stanowisku - mówi nam prof. Fedorowski - żeby o wysokości wynagrodzeń decydowały dyrekcje poszczególnych podmiotów leczniczych.

- Mówiąc dogmatycznie, pracodawcy nie powinni w ogóle rozmawiać na temat odgórnych regulacji płacowych i sprzeciwiać się wszelkim negocjacjom grup pracowników ze stroną rządową, koncentrując się jedynie na wzroście wyceny świadczeń, co w dalszym ciągu jest główną i zbieżną z postulatami protestujących medyków propozycją wobec strony rządowej. W obecnych warunkach musimy jednak wszyscy zachować sporą dozę elastyczności - uważa prof. Fedorowski.

- Nakłady na realizację świadczeń powinny oczywiście wzrosnąć, skoro rosną koszty prowadzenia działalności leczniczej. Zawody medyczne moją odmienne zadanie i często dążą do tego, aby wynagrodzenia - choćby na poziomie minimalnym - były ustalane odgórnie. Poszczególne grupy zawodowe od lat samodzielnie podejmują w tej kwestii negocjacje z resortem, a przecież to pracodawcy jako osoby zarządzające podmiotami powinni decydować o wynagrodzeniach i zabezpieczać na ten cel pieniądze. Wobec tych różnic każda ze stron musi trochę ustąpić, aby kompromis był w ogóle możliwy - postuluje prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Jak zaznacza ekspert, pracodawcy nie odmawiają medykom prawa do podwyżek ani zróżnicowania wynagrodzeń np. w zależności od kompetencji.

- Ale postulujemy jednoczesne zapewnienie odpowiednio wysokich środków na finansowanie świadczeń. Przedstawione 5 listopada stanowisko Zespołu te środki gwarantuje z zastrzeżeniem, że podwyżki dla personelu nie mogą spowodować braku pieniędzy na świadczenia medyczne, a więc ograniczenia ich dostępności. Dobrym rozwiązaniem jest również systematyczne informowanie opinii publicznej o nakładach na wynagrodzenia i świadczenia medyczne co zostało w stanowisku Z3S na nasz wniosek zapisane. Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby wyrokować w jaki sposób strona rządowa będzie realizowała zapisy stanowiska, bo jest to propozycja rozpoczęcia prac legislacyjnych, a nie decyzja, czy porozumienie płacowe - podsumowuje.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Mateusz Szulca, szef Porozumienia Rezydentów: podwyżki zaproponowane przez MZ są kosmetyczne

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.