Prof. Fedorowski o reformie szpitalnictwa: Ocenę kwalifikacji dyrektorów należałoby zostawić uczelniom

Oprac. Emilia Grzela
opublikowano: 11-06-2021, 10:36

“W gestii Agencji Rozwoju Szpitali miałoby także pozostawać certyfikowanie kadry zarządzającej, a więc ARS weszłaby w rolę ośrodka kształcenia i licencjonowania dyrektorów, do czego mamy jako PFSz duże zastrzeżenia” - mówi Pulsowi Medycyny prof. Jarosław J. Fedorowski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Prezentacją wstępnych założeń reformy polskiego szpitalnictwa Ministerstwo Zdrowia wreszcie zaczyna dialog nad planowanymi zmianami. Powołany w grudniu ministerialny zespół zarekomendował do realizacji wariant trzeci związany z kategoryzacją szpitali. Ubolewam nad faktem, że w toku prac porzucono wariant opierający się na aktywnej roli Narodowego Funduszu Zdrowia jako instytucji ubezpieczeniowej zabiegającej o wartość dla pacjenta.

Prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.
Prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.

Pierwszym istotnym elementem rekomendowanego wariantu reformy szpitalnictwa jest kategoryzacja szpitali w oparciu o wyniki finansowe poszczególnych placówek. Samo w sobie nie jest to złe rozwiązanie, a ocenę stanu finansowego szpitali uważam za jak najbardziej zasadną. Kategoryzacja to jednak narzędzie o charakterze finansowym, nie będzie więc w mojej ocenie odpowiedzią na problem fragmentaryzacji szpitalnictwa, ponieważ nie stworzy dla podmiotów leczniczych ram współpracy. W tym celu należałoby natomiast uzupełnić obowiązującą nas ustawę o tzw. sieci szpitali o zapisy dotyczące stopni referencyjności. Oczywiście, w polskim systemie są już określone poszczególne poziomy zabezpieczenia szpitalnego, ale brakuje precyzyjnych zasad współpracy pomiędzy szpitalami oraz innymi uczestnikami systemu.

Zgadzam się z diagnozą postawioną przez Ministerstwo Zdrowia: system polskiego lecznictwa szpitalnego i nie tylko szpitalnego jest zanadto rozdrobniony, co pandemia COVID-19 niezwykle dobitnie nam uwidoczniła. Polska Federacja Szpitali, wspólnie z Polskim Towarzystwem Koordynowanej Ochrony Zdrowia, stoi na stanowisku, że ciekawą propozycją rozwiązania tego problemu byłoby stworzenie organizacji koordynowanej ochrony zdrowia, w ramach której współpracowały by szpitale różnego stopnia referencyjności, a także AOS, POZ i inne ogniwa systemu. Tego rodzaju konsorcja byłoby konstruowane w taki sposób, aby przy uwzględnieniu specyfiki poszczególnych uczestników, jak najlepiej zapewnić ciągłość opieki nad pacjentem i kompleksowy zakres usług medycznych. Niestety, obecnie ministerialna propozycja skupia się wyłącznie na lecznictwie szpitalnym, odseparowując je od ambulatoryjnej opieki specjalistycznej i podstawowej opieki zdrowotnej. Tymczasem, aby zapewnić wspomnianą ciągłą i kompleksową opiekę, przy odpowiedniej jakości zarządzaniu, należy uwzględnić w tego rodzaju reformie zarówno AOS, POZ, rehabilitację, system opieki długoterminowej, itd.

Oczywiście, kwestią wartą rozważenia pozostaje w jaki sposób zachęcić podmioty do szerszej współpracy. w mojej ocenie tutaj właśnie otwiera się przestrzeń do aktywnego działania Narodowego Funduszu Zdrowia, który powinien finansowo premiować placówki realizujące świadczenia w ramach modelu opieki koordynowanej. Ustalenie poziomów referencyjności i lepsza współpraca pomiędzy szpitalami przeniosłaby ciężar konkurencyjności z np. konkurowania o zasoby bez dodanej wartości dla pacjenta, na konkurowanie o uzyskanie jak najlepszego efektu zdrowotnego przy jednoczesnym stosowaniu procedur o jak najlepszym wskaźniku kosztowej-efektywności. Jeśli udało się wdrożyć taki model, konsolidacja organów właścicielskich odbywałaby się w sposób naturalny, a zresztą kwestie właścicielskie nie byłby już tak istotne dla jakości zarządzania jak ma to miejsce obecnie.

Gdyby działalność zapowiadanej Agencji Rozwoju Szpitali miała być zgodna jej nazwą, byłaby to rzeczywiście instytucja wspomagająca szpitale w ich rozwoju, czyli np. pośrednicząca w dokonywaniu zakupów sprzętowych, pozyskiwania funduszy czy nawet kadry, wspomagająca wprowadzanie innowacyjnych rozwiązania w zakresie e-zdrowia, AI lub telemedycyny oraz opracowująca plany restrukturyzacji dla placówek w mniej stabilnych finansowo. Dla tego rodzaju instytucji jest miejsce w systemie. W tak rozumianej definicji nie mieści się jednak wspomniana koordynacja, czy organizacja opieki. Z założeń przedstawionych przez resort wynika, że MZ przeznaczyło ARS, zakres działań znacznie szerszy, niż wynikający z nazwy. Mówi się o zarządzaniu szpitalami, zakupach grupowych, weryfikacji sytuacji finansowej szpitali, czy np. o prowadzeniu restrukturyzacji. Co więcej, w gestii Agencji miałoby także pozostawać certyfikowanie kadry zarządzającej, a więc ARS weszłaby w rolę ośrodka kształcenia i licencjonowania dyrektorów, do czego mamy jako PFSz duże zastrzeżenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Agencja Rozwoju Szpitali - co będzie należało do jej zadań?

Polska Federacja Szpitali prowadzi obecnie badanie poziomu i rodzaju wykształcenia, posiadanych certyfikatów i doświadczenia dyrektorów polskich szpitali. Ze wstępnych danych wynika, że zdecydowana większość z nich posiada wykształcenie wyższe ekonomiczne, prawnicze lub medyczne oraz podyplomowe kierunkowe w obszarze zarządzania w ochronie zdrowia. Trudno zatem się dziwić, że rządowa agencja ds. rozwoju szpitali będzie uważana przez uczestników systemu za odpowiednią instytucję do wydawania certyfikatów oraz oceny kwalifikacji formalnych dyrektorów – to należałoby zostawić certyfikowanym uczelniom. Natomiast ewentualną i dobrowolną akredytację menedżerów (nie licencjonowanie) można by powierzyć innym instytucjom, w tym także organizacjom pozarządowym, jak choćby Polska Federacja Szpitali. Dobrze będzie, jeśli profil kompetencyjny dyrektora szpitala opracowało by nasze środowisko, kierując się wynikami ankiety nt. dyrektorów oraz dobrymi praktykami międzynarodowymi. O tym właśnie rozmawiałem osobiście z ministrem zdrowia dr Adamem Niedzielskim, znajdując w tej kwestii porozumienie. Nie powinniśmy także zapominać o kwalifikacjach i odpowiednim kształceniu szpitalnej kadry zarządzającej średniego stopnia bowiem obecnie są to często medycy bez menedżerskiego wykształcenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Władysław Perchaluk o reformie szpitalnictwa: Służy wymianie dyrektorów szpitali

Prezes ZPP Andrzej Płonka o zmianach w szpitalnictwie: Koncepcja MZ to pseudoreforma

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.