Prof. Drąg o luzowaniu obostrzeń. “To całkiem niezrozumiałe decyzje”

  • Marzena Sygut
opublikowano: 10-02-2022, 11:54

Zdecydowanie nie podzielam optymizmu ministra Niedzielskiego ws. rozwoju pandemii. Myślimy dalej pesymistycznie - jesteśmy w szczycie zachorowań całej pandemii - mówił prof. Marcin Drąg.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Prof. Marcin Drąg z Katedry Chemii Biologicznej i Bioobrazowania Politechniki Wrocławskiej.
FOT. Politechnika Wrocławska

W środę (9 lutego) - w związku ze spadkową tendencją zakażeń - minister zdrowia wspólnie z ministrem Czarnkiem podali nowe decyzje epidemiczne. Minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał informacje o zmianach dotyczących kwarantanny i izolacji, a także poinformował o przywróceniu pięciu tysięcy łóżek do zwyczajnego systemu leczenia.

- Tak jak często byłem pesymistą, w tej sytuacji jestem optymistą, mamy tak naprawdę do czynienia z początkiem końca pandemii - podkreślał na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski, ogłaszając koniec pandemii.

Prof. Drąg: myślimy pesymistycznie

Profesor Marcin Drąg z Katedry Chemii Biologicznej i Bioobrazowania Politechniki Wrocławskiej będąc gościem programu “Wstajesz i wiesz” w TVN24 odniósł się do tych decyzji ministra Niedzielskiego.

- Zdecydowanie nie podzielam optymizmu ministra zdrowia. Myślimy dalej pesymistycznie - wyjaśnił.

Jak przypomniał ekspert, jeszcze kilka tygodni temu rząd mówił, że będziemy bali się tych cyfr, które nadchodzą i będą to zachorowania w granicach 30-40 tys. Dalej mamy po 40-50 tys. przypadków dziennie, czyli mamy historyczny szczyt pandemii a ogłaszane są największe poluzowania od początku jej trwania.

- To są całkiem niezrozumiałe decyzje. Według mojej oceny, pomimo tego że oficjalne wyniki dziennych zachorowań wahają się w granicach 40-50 tys. zachorowań, to skala zachorowań jest nawet dziesięciokrotnie wyższa. Mamy 400 - 500 tys przypadków zachorowań dziennie - przekonywał.

Dodał, że analizy potwierdzają zachorowania wśród znajomych. Jest olbrzymia liczba osób, które chorują. W większości przechodzą to bezobjawowo, zwłaszcza dotyczy to osób, które są zaszczepione. Dowiadują się, że są zakażone np. kiedy przychodzą na zabieg. Okazuje się podczas badania, że zakażona jest cała rodzina.

Poluzowania są bezzasadne, zwłaszcza w kontekście zgonów covidowych

Ekspert odniósł się też do liczby zgonów w piątej fali.

- Mówiąc o skali pandemii musimy patrzeć też na przypadki śmiertelne. 200-300 przypadków śmiertelnych dziennie, policzmy to razy ilość dni, to nadal co miesiąc ginie nam małe miasteczko w Polsce a nawet już nie takie małe - zaznaczył.

Podkreślił, że chociażby w tym kontekście działania ministra są nieuzasadnione.

- Ogłaszanie, że możemy wprowadzać mocniejsze poluzowania w przypadku tak dużej liczny zgonów jest nieuzasadnione - stwierdził.

Powrót dzieci do szkół zwiększy liczbę kontaktów

Prof. Drąg skomentował też kwestię skrócenia nauki zdalnej. Jak wyjaśnił obecnie mamy okres feryjny, w trakcie którego dzieci wyjeżdżają na obozy, spotykają się z innymi ludźmi, co stanowi optymalny model do roznoszenia zakażenia wirusem.

- Jeśli dzieci byłyby w czasie ferii izolowane w domach byłoby inaczej - zaznaczył.

Dodał, że powrót dzieci z obozów do szkół będzie sprzyjał przenoszeniu wirusa w placówkach oświatowych. Dlatego ekspert ocenia decyzje dotyczące luzowania obostrzeń jako niezrozumiałe.

Decyzję o luzowaniu podjęto w oparciu o dane z innych państw

Prof. Drąg wyjaśnił również, że w jego ocenie, przed podjęciem decyzji o luzowaniu obostrzeń przyglądano się modelom, które są w Wielkiej Brytanii czy Danii.

- Ja tylko przypomnę, że w tych krajach stopień wyszczepienia jest w granicach 80 proc., a w niektórych krajach nawet 90 proc. U nas to stanęło na poziomie 56 proc. i dalej się nie rusza - mówił.

Przypomniał, że mamy jeden z najniższych poziomów wyszczepienia w całej Europie i jedną z największych liczbę przypadków śmiertelnych.

- W takiej sytuacji wprowadzamy jedne z największych poluzowań w Europie - podkreślił ekspert.

Omikron może nie jest taki groźny, ale nie można go lekceważyć

Prof. Drag przyznał, że w trakcie piątej fali potwierdziło się to, co na początku mówiono o tym wariancie koronawirusa: Omikron cechuje się dużą zakaźnością i łagodniejszym przebiegiem.

- Nie możemy jednak zapominać, że zdarzają się przypadki, gdzie osoby ciężko przechodzą zachorowanie. Słyszałem o osobach, które przez 1-2 tygodnie mają dosyć ciężkie objawy. To są młodzi ludzie, tak że dalej możemy spotkać się z przypadkami ciężkiego przebiegu - podkreślił.

Przypomniał też, że rola szczepionek to ochrona przed ciężkim przebiegiem COVID-19 i przed śmiercią.

- Tę funkcję szczepionki spełniają, przynajmniej te, które mamy obecnie w Unii Europejskiej i w Polsce. To, że się zarażamy nawet kolejny raz i przechodzimy to bardzo lekko, jest wliczone w ryzyko. Ale należy się cieszyć z tego, że jesteśmy zabezpieczeni przed ciężkim covidem i śmiercią - wyjaśnił.

Na powtórne zakażenie narażone są osoby podatne i mocno eksponowane

Ekspert wyjaśnił również, że są dwie grupy osób, które częściej się zakażają, nawet po raz drugi czy trzeci.

- Jedna grupa to osoby bardziej podatna na zakażenie. Druga - to osoby, które są mocno eksponowane - tłumaczył.

Dodał: Mam tu na myśli sposób reakcji na obostrzenia. Jest obowiązek noszenia maseczek w autobusie a statystycznie, co druga osoba jest bez maseczki, chociaż generalnie w autobusach jest tłok. To samo dotyczy miejsc publicznych.

- Tak więc poluzowanie tych obostrzeń i takie lekceważące do nich podchodzenie powoduje, że mamy tak wysoka liczbę zakażeń - podsumował.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski “wróży” koniec pandemii i chce odejścia od restrykcji, w tym maseczek

COVID-19 w Polsce: liczba zakażeń koronawirusem i zgonów [AKTUALIZACJA]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.