Prof. Andrzej Horban: SARS-CoV-2 wróci jesienią. Powinniśmy rozszerzyć testowanie

Klaudia Torchała/EG/PAP
opublikowano: 02-06-2020, 08:19

Musimy przygotować się na powrót epidemii koronawirusa jesienią. Obecnie powinno się testować pacjentów zgłaszających się do szpitali, personel medyczny oraz osoby z wysokiego ryzyka - uważa prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban, krajowy konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

1 czerwca odbyło się posiedzenie senackiej komisji zdrowia poświęconej SARS-CoV-2. Była to kontynuacja posiedzenia z 26 maja.

iStock

„Musimy się przygotować na jesień. Teraz ta nasza epidemia to jest naprawdę piękna rzecz - 200, 400 czy 500 przypadków w skali kraju 40 mln to jest naprawdę niewiele. Tysiąc osób, które zmarło, to naprawdę jest niewiele. Także jesteśmy w znakomitej sytuacji” – ocenił podczas posiedzenia prof. dr hab. n. med. Andrzej Horban.

Co z leczeniem pozostałych pacjentów?

Senatorowie pytali między innymi o skutki wyodrębnienia 22 szpitali jednoimiennych na początku epidemii. Placówki powołane zostały do tego, by zajmować się tylko pacjentami zakażonymi wirusem SARS-CoV-2. Część obecnych podczas posiedzenia osób wskazywało, że wyodrębnienie szpitali zakaźnych mocno ograniczyło dostęp do świadczeń pozostałym pacjentom oraz spowodowało uszczuplenie kadry medycznej.

Zdaniem prof. Horbana, gdyby przyjęto inne założenie, organizacyjnie sytuacja zdrowotna mogłaby być dużo gorsza, bowiem epidemia była opóźniona o miesiąc w stosunku np. o Włoch.

„Ta decyzja była dobra i praktycznie uratowała system. Gdyby chorzy znaleźli się w szpitalach do tego nieprzystosowanych, to byśmy nie mieli tysiąc osób zmarłych, tylko 10 tys. albo i więcej. To trzeba sobie jasno powiedzieć” – pokreślił profesor.

Jak podkreślił ekspert, udało się także opanować sytuację w domach opieki społecznej. 

„Prawie nie ma zakażeń, choć to jest grupa wrażliwa” – dodał. Jego zdaniem główne ogniska epidemii obecnie są szpitalach, dlatego też teraz tam powinno się testować w kierunku SARS-CoV-2 pacjentów, podobnie jak personel medyczny.

”Szpitale, które mają możliwość testowania, powinny testować każdego pacjenta, który przychodzi do szpitala, zwłaszcza (…) starszych, ale też i młodszych” – powiedział.

Czas „rozsądnego testowania”

Ekspert ocenił, że w ramach walki z SARS-CoV-2 należy sięgnąć w większym stopniu po testy.

„To czas, który jest przed nami. Mamy dwa miesiące, by to sprawnie zaczęło działać nie tylko w Warszawie, ale w innych szpitalach, bo tam mówiąc szczerze, jeszcze to nie działa” – wyjaśnił prof. Andrzej Horban.

Profesor zauważył, że istnieją możliwości testowania, a badaniom na wykrycie koronawirusa powinni być poddawani pacjenci zgłaszający się do szpitala i personel ochrony medycznej. 

„To są pojedyncze przypadki zakażenia personelu. Ten personel nie zakaża się od pacjentów. Ten personel zakaża się w społeczeństwie. Potem przychodzi do pracy i nie przyjmuje do wiadomości, że jest zakażony, bo czuje się zdrowy. W związku z tym personel medyczny nie powinien nosić maski, ale musi” – mówił.

Prof. Horban poruszył też kwestię szczepionki przeciw koronawirusowi. Uważa też, że szanse na jej pojawienie się pojawią się dopiero w przyszłym roku, „jeśli będziemy mieli szczęście”.

„Szczepionki nie ma i długo nie będzie. W tym roku proszę zapomnieć o tym” - stwierdził. Przede wszystkim należy jednak unikać zakażeń, zwłaszcza w grupach wysokiego ryzyka, czyli ostrożność powinny zachować szczególnie osoby starsze i przewlekle chore.

Co się wydarzy jesienią?

"Na jesieni będziemy mieli następne pytanie: ile jest koronawirusa w grypie, ile jest grypy w grypie, ponieważ będziemy znowu mieli zakażenia grypopochodne” – dodał profesor zaznaczając, że jest absolutnie za szczepieniem przeciw grypie. 

Tym bardziej, że wyszczepialność w Polsce wynosi około 4 proc. Zdaniem prof. Horbana szczepić powinien się zwłaszcza personel medyczny oraz grypy podwyższonego ryzyka.

Profesor przypomniał, że testowanie wszystkich Polaków jest fizycznie niemożliwe, abstrahując od kosztów, bo koszt jednego testu z wykonaniem to 200 zł.

„Koszt znalezienia jednego człowieka, który ma koronawirusa jest gigantyczny. Wychodzi ponad 1 mln zł (...) Ekonomicznie - bezsens” – powiedział profesor.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Klaudia Torchała/EG/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.