Problemy z erekcją wyprzedzają o kilka lat zawał serca

IKA
opublikowano: 27-03-2017, 10:28

Sprawność seksualna to nie tylko wykładnik stanu relacji partnerskiej, ale również miarodajny wskaźnik problemów w funkcjonowaniu układu sercowo-naczyniowego. Zwłaszcza zmiany miażdżycowe, już na wczesnym etapie, mogą prowadzić do zaburzeń erekcji u mężczyzn i nieprawidłowości seksualnych u kobiet.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

„Układ sercowo-naczyniowy i sprawność seksualna to „naczynia połączone”. Zaburzenia seksualne w wielu przypadkach mogą być wczesnym sygnałem rozwijającej się choroby serca. To bardzo ważna wskazówka dla tych, którzy zawału jeszcze nie mieli, ale już skarżą się na problemy z erekcją” — komentuje prof. dr hab. n. med. Artur Mamcarz, kierownik III Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii WUM, Szpital Solec. 

Miażdżyca jest główną przyczyną zaburzeń erekcji

Kilka lat temu w jednym z renomowanych czasopism naukowych ukazała się praca dowodząca, że kłopoty z erekcją wyprzedzają o kilka lat zawały serca. Jest to związane z procesem miażdżycowym, który dotyka wszystkie tętnice. U osób obciążonych nadciśnieniem, cukrzycą, paleniem papierosów zmiany miażdżycowe mogą się pojawiać najpierw w drobnych naczyniach, które są odpowiedzialne za erekcję, a dopiero później dawać objawy bardziej organiczne.

Czynnikiem ryzyka jest też dyslipidemia. Osoba z wysokim stężeniem cholesterolu ma o ponad 80 proc. większe prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń erekcji. 

„Wielu pacjentów uważa, że leki powodują zaburzenia erekcji, ale takie przypadki zdarzają się rzadko. Głównym mechanizmem tych zaburzeń jest zmniejszenie syntezy tlenku azotu. Jest on produkowany w naczyniach i od jego stężenia zależy sprawny mechanizm erekcyjny. Zbyt mocne obniżenie ciśnienia, zastosowanie nieadekwatnie dużej dawki beta-adrenolityków, które wpływają na receptory decydujące o sprawności układu hormonalnego, może zaburzyć erekcję. Ale to jest działanie marginalne w porównaniu do miażdżycy, która jest główną przyczyną dysfunkcji erekcyjnych” — wyjaśnia prof. Mamcarz. 

Palenie papierosów trzykrotnie zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia zaburzeń erekcji — nawet u tych pacjentów, którzy nie mają dyslipidemii czy nadciśnienia tętniczego. Mechanizm jest znany: uszkodzenie aparatów zastawkowych, przyspieszenie procesu miażdżycowego, wzrost ciśnienia. 

Bywa, że problemy ze wzwodem, a u kobiet zmniejszone libido i brak orgazmu to rezultat niewystarczającej kontroli choroby przewlekłej. „Zaburzenia erekcji są wynikiem postępujących procesów dysfunkcji śródbłonka i narządów wtórnej do braku leczenia chorób podstawowych. Mamy dowody na to, że stosowanie nowoczesnych beta-adrenolityków może tę dysfunkcję odwracać” — komentuje prof. Mamcarz.

Czy należy się obawiać seksu po zawale

Jednym z naturalnych elementów powrotu do pełnej aktywności po chorobie kardiologicznej jest życie płciowe. „Wzajemne zrozumienie, cierpliwość, bliskość i czułość mogą stanowić formę zastępczą miłości fizycznej w czasie rekonwalescencji. Warto jednak pamiętać, że seks to integralna część życia każdego dorosłego człowieka, a w dłuższej perspektywie niezaspokojony popęd płciowy jednego lub drugiego partnera może stać się źródłem napięć psychicznych i spadków nastrojów” — zaznacza lek. Monika Łukasiewicz, specjalista położnictwa, ginekologii i seksuologii z Dębski Clinic oraz kliniki Novum.

Choroby kardiologiczne, poza najcięższymi przypadkami, nie powinny być powodem rezygnacji z seksu. Tymczasem nierzadko nawet rok po zawale kobiety i mężczyźni boją się wznowić aktywność seksualną, chociaż dla wielu seks jest bezpieczny już kilka tygodni po poważnym epizodzie sercowo-naczyniowym. Niestety, chorzy nie radzą się w tej kwestii lekarzy, a lekarze sami nie podejmują tematu w rozmowie z pacjentami. 

Lęk przed współżyciem jest związany z obawą wystąpienia kolejnego zawału w trakcie aktu seksualnego. Tymczasem wysiłek fizyczny podczas stosunku płciowego jest porównywalny z wydatkowanym podczas wchodzenia po schodach na drugie piętro. Mitem jest więc, że seks wiąże się z dużym, zagrażającym zdrowiu obciążeniem fizycznym.

„Możemy oszacować ryzyko u pacjenta chorego na serce za pomocą próby wysiłkowej. Jeśli podczas trwającego ok. 6 minut protokołu Bruce’a na bieżni ruchomej nie pojawiają się objawy niedokrwienia mięśnia sercowego, zaburzeń rytmu serca oraz nadmierne ciśnienie tętnicze krwi, wtedy ryzyko kardiologiczne związane z uprawianiem seksu jest niewielkie” — zapewnia prof. Mamcarz.

Ważnym czynnikiem, który wpływa na jakość pożycia, jak i poprawę kondycji układu sercowo-naczyniowego, jest aktywność fizyczna. Dlatego należy zalecać pacjentom ruch.

Według American Heart Association, u osób, które po zawale jedynie epizodycznie uprawiają seks, ryzyko ponownego zawału jest 2,7 razy większe niż u aktywnych seksualnie i najczęściej zarazem aktywnych fizycznie i to głównie wpływa na redukcję ryzyka kolejnych incydentów sercowych. W grupie pacjentów regularnie ćwiczących ryzyko nagłego zgonu sercowego spada mniej więcej o 30 proc., a ryzyko zawału o 45 proc.

Czy choroba kardiologiczna wyklucza stosowanie leków na potencję

Jeśli u pacjenta po OZW, udarze mózgu, z współistniejącymi innymi chorobami sercowo-naczyniowymi pojawią się problemy z potencją, powinien on zapytać lekarza, czy może bezpiecznie stosować farmaceutyki przeciwko dysfunkcji seksualnej. „Te leki to inhibitory fosfodiesterazy PDE5, których sztandarowym przedstawicielem jest sildenafil. Pojawiły się kolejne leki z tej grupy, które mają ten sam mechanizm działania polegający na wspieraniu sprawności seksualnej. Warto pamiętać, że przebyty zawał nie jest przeciwwskazaniem do stosowania inhibitorów fosfodiesterazy” — przypomina prof. Mamcarz.

Niestety, u kobiet PDE5 nie działają, a przebyty zawał serca częściej zaburza ich życie seksualne niż mężczyznom. 

Kryzys pożądania po zawale dotyczy i mężczyzn, i kobiet

Choć dysfunkcje seksualne częściej dotyczą kobiet, to zdefiniowanie tego problemu jest w ich przypadku trudne i polega w dużej mierze na ocenie subiektywnej, podczas gdy u mężczyzn najczęściej obserwuje się swoisty marker schorzenia — zaburzenia wzwodu.

Wiele kobiet po zawale serca odczuwa depresję, która sprzyja zaburzeniom seksualnym. „Panie częściej niż mężczyźni zażywają leki przeciwdepresyjne, które mogą obniżać popęd seksualny. Libido z reguły wraca do normy pół roku po odstawieniu antydepresantów” — mówi lek. Monika Łukasiewicz.

Lekarka przytacza przeprowadzone w USA badania, z których wynika, że po zawale serca życie seksualne kontynuuje 85 proc. mężczyzn i 73 proc. kobiet. Przynajmniej jedno zaburzenie seksualne zgłasza 41 proc. pań i 30 proc. panów. 40 proc. kobiet po OZW odczuwa spadek popędu seksualnego, a 22 proc. zmniejszenie nawilżenia pochwy utrudniające odbywanie stosunków.

Inne badanie z 2016 r. (opublikowane w piśmie „JAMA”), w którym przebadano kobiety i mężczyzn z ostrym incydentem sercowo-naczyniowym (ok. 2 tys. kobiet w wieku 18-55 lat) wykazało, że po zawale przynajmniej jeden problem seksualny miało 59,4 proc. mężczyzn i ok. 46 proc. kobiet. Głównie był to spadek pożądania (40 proc. kobiet). Pożądanie częściej spadało u kobiet, które chorowały na cukrzycę i miały wysoki poziom stresu. „To często kobiety po menopauzie, z niedoborem estrogenów, co wiąże się z suchością pochwy, a ta z kolei z bolesnymi stosunkami. Tym pacjentkom nierzadko wystarczy zalecić — jeżeli można — niewielką dawkę estrogenów, np. dopochwowo, albo zastosować hormonalną terapię zastępczą, oczywiście jeżeli nie ma przeciwwskazań, a niestety po zawale one będą. Po takiej terapii u tych kobiety natychmiast wraca pożądanie” — wyjaśnia lek. Monika Łukasiewicz.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: IKA

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.