Prezes NRL o wprowadzeniu systemu no-fault: musimy wziąć sprawy w swoje ręce

opublikowano: 03-08-2022, 14:47

Jak informuje Naczelna Izba Lekarska, w ciągu najbliższych kilku miesięcy samorząd przedstawi projekt ustawy dotyczącej systemu no-fault. Jego filarem ma być m.in. stworzenie rejestru zdarzeń niepożądanych. Dyskutowano o tym dziś w siedzibie NIL, ale wyłącznie w gronie lekarzy, pacjentów i prawników - żaden z przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, mimo zaproszenia do rozmowy, nie stawił się na konferencji.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Na zdjęciu od lewej Stanisław Iwańczak, pełnomocnik dyr. ds. bezpieczeństwa pacjentów w Katowickim Centrum Onkologii; Robert Mołdach, prezes i współzałożyciel Instytutu Zdrowia i Demokracji; Ewelina Nazarko-Ludwiczak z Fundacji MY PACJENCI; Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej; lek. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej oraz Renata Jeziółkowska, rzeczniczka prasowa samorządu lekarskiego.
Naczelna Izba Lekarska

3 sierpnia w siedzibie Naczelnej Izby Lekarskiej odbyła się konferencja ekspercka, podczas której prezes NRL Łukasz Jankowski wraz z zaproszonymi ekspertami przedstawili szczegóły memorandum. Dokument ma być wstępem do dyskusji o ustawie dotyczącej systemu no-fault. Jego wprowadzenie jest sztandarowym projektem, którego realizację wzięły sobie za cel nowe władze Naczelnej Rady Lekarskiej. Jego celem ma być przede wszystkim poprawa bezpieczeństwa zarówno pacjenta, jak i lekarza.

Błędy medyczne się zdarzają, ale trzeba wyciągać z nich wnioski

Zdaniem przedstawicieli Naczelnej Izby Lekarskiej brak dobrze funkcjonującego systemu no-fault ma przynajmniej kilka negatywnych konsekwencji. Należą do nich m.in. zniechęcanie lekarzy do pracy w specjalizacjach zabiegowych oraz wybieranie przez lekarzy mniej ryzykownych metod leczenia o potencjalnie niższej skuteczności. Opracowanie przez ekspertów Naczelnej Izby Lekarskiej memorandum ma być próbą zdiagnozowania skutków braku no-fault dla pacjentów, lekarzy i systemu oraz pierwszym krokiem w dyskusji nad ostatecznym kształtem tego rozwiązania, którą ma sfinalizować powstanie projektu ustawy. Jak wspomniała podczas konferencji rzeczniczka NIL Renata Jeziółkowska, ustawa powstanie w ciągu najbliższych kilku miesięcy.

- Dyskusja o konieczności wprowadzenia systemu no-fult trwa od dawna. Należy więc zadać sobie pytanie: po co potrzebne jest jego wprowadzenie i skąd memorandum? Naszym nadrzędnym celem jest zdrowie pacjenta. (…) Obserwując losy kolejnych ustaw będących próbą poprawy jakości i bezpieczeństwa leczenia, doszliśmy w NRL do wniosku, że musimy wziąć sprawy we własne ręce i w pierwszym kroku przedstawić diagnozę obecnej sytuacji oraz pomysły na to, jak ten system poprawić, a następnie wyjść w propozycją ustawy. Memorandum ma być wstępem do dyskusji o założeniach ustawy – powiedział lek. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Jego zdaniem niemałym problemem w tym obszarze jest brak należytego zaufania pomiędzy lekarzami a pacjentami, który dodatkowo wzmacnia system.

- System sprawia, że gdy dochodzi do zdarzenia niepożądanego, dochodzi też do konfrontacji pacjenta i lekarza. (…) Jednym z podstawowych niedostatków obecnego systemu jest brak rejestru zdarzeń niepożądanych. (…) Musimy dojść do takich rozwiązań, które pozwalałyby systemowi i lekarzom uczyć się na własnych błędach. Nie jesteśmy idealni, błędy się zdarzają. Grunt, żeby wyciągać z nich wnioski i do tego ma służyć rejestr zdarzeń niepożądanych. (…) Dziś atmosfera sprzyja karaniu lekarzy, ale też zamiataniu błędów i zdarzeń niepożądanych pod dywan – zauważył prezes Jankowski.

Jak wskazał, drugim filarem systemu no-fault powinno być wprowadzenie narzędzi kompensacji dla pacjentów, w sytuacji gdy dojdzie do zdarzenia niepożądanego lub błędu medycznego. Pacjent pozostawiony w takiej sytuacji sam sobie zwraca się przeciwko podmiotowi leczniczemu, w którym doszło do zdarzenia.

- W tej chwili w systemie działa aż siedem różnych instytucji, które zajmują się tego rodzaju sprawami. Każda z nich, rozpatrując daną sprawę, może dojść do odmiennych wniosków, a pacjent i tak zostaje sam. (…) Dla lekarza kończy się to tym, że nie może spokojni wrócić do leczenia pacjentów, a musi stawiać się w różnych instytucjach celem złożenia tych samych wyjaśnień. (…) Chciałbym podkreślić, że środowisko i samorząd nie chcą wcale całkowitego zniesienia odpowiedzialności karnej lekarzy. To mit powielany przez urzędników państwowych i część mediów. Tam, gdzie dochodzi do rażących zaniedbań, np. lekarz przyjmuje pod wpływem alkoholu, odpowiedzialność karna powinna pozostać – podkreślił prezes Jankowski.

Jak zauważył, skutkiem braku systemu no-fault jest też tzw. medycyna defensywna, czyli sytuacja gdy lekarz bardziej niż dobrem pacjenta kieruje się chęcią uniknięcia zainteresowania prokuratora. Co więcej, zaledwie kilka procent spraw rozpatrywanych przez prokuratury kończy się wnioskiem o ukaranie lekarza.

Pacjenci czekają na rekompensatę wiele lat

Na niewydolność obecnego systemu zwrócił również uwagę mecenas Przemysław Rosati, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

- Prowadzę kilkanaście spraw, w których bronię lekarzy lub członków personelu medycznego. Nie ma wśród nich takiego postępowania, które w perspektywie pacjenta doprowadziłoby do szybkiego rozstrzygnięcia. (…) Dla rozwoju medycyny i usprawnienia postępowań z perspektywy pacjenta powinniśmy wypracować system, który skróciłby uzyskanie przez pacjenta rekompensaty – powiedział prezes Rosati.

Przyznał też, że postępowania te są dla prokuratur trudne ze względu na stopnień skomplikowania wiedzy medycznej oraz konieczność znalezienia odpowiedniego biegłego.

- Obecny system absolutnie nie jest pacjentocentryczny. Funkcjonuje w oparciu o to, że trzeba kogoś obarczyć winą, często znaleźć kozła ofiarnego, bo do błędu dochodzi często wskutek wielu zdarzeń. To powoduje, że pacjent na wiele miesięcy pozostaje bez tego, co jest dla niego kluczowe, czyli bez naprawienia szkody, która powstała – powiedziała Ewelina Nazarko-Ludwiczak z Fundacji MY PACJENCI.

Przypomniała też, że już w 2017 r. Fundacja postulowała m.in. o stworzenie rejestru zdarzeń niepożądanych.

Jednym z podstawowych założeń systemu no-fault ma być oderwanie odpowiedzialności za zdarzenie niepożądane od winy.

- Jeżeli nie mamy komfortu również prawnego i dobrych warunków pracy, to nie możemy rozmawiać o bezpieczeństwie pacjenta. (...) Kryminalizacja, penalizacja zdarzeń i jakikolwiek stopień nieadekwatnej odpowiedzialności prawnej wiąże się z pogarszaniem stanu bezpieczeństwa pacjenta. (…) Dziś większość zdarzeń niepożądanych jest związana z błędami w projektowaniu systemów opieki zdrowotnej – dodał Stanisław Iwańczak, pełnomocnik dyr. ds. bezpieczeństwa pacjentów w Katowickim Centrum Onkologii.

Trzy filary nowego systemu no-fault

Jakie z perspektywy pacjenta byłyby idealne rozwiązania w zakresie funduszu kompensacyjnego?

- Przede wszystkim fundusz kompensacyjny powinien działać szybko. Pacjent, jeśli przeżył zdarzenie niepożądane, jest straumatyzowany, podobnie jak jego rodzina. (…) Taka sytuacja ma też skutki ekonomiczne, ponieważ uniemożliwia pacjentowi m.in. aktywność zawodową – wskazał Robert Mołdach prezes i współzałożyciel Instytutu Zdrowia i Demokracji, i dodał, że również istotne jest to, aby pacjent oraz jego rodzina zrozumieli, w jaki sposób doszło do zdarzenia niepożądanego.

Naczelna Izba Lekarska w omawianym memorandum zaproponowała, aby system no-fault opierał się na trzech powiązanych filarach:

  • wprowadzeniu funduszu kompensacyjnego zdarzeń medycznych
  • stworzeniu rejestru zdarzeń niepożądanych
  • zmianie zasad odpowiedzialności personelu medycznego

PRZECZYTAJ TAKŻE: Prawnicy: system no-fault może dobrze służyć i pacjentom, i lekarzom. To się nie wyklucza

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.