Posłowie debatują nad ustawą o Funduszu Medycznym

Emilia Grzela/PAP
opublikowano: 21-07-2020, 14:47

23 czerwca Andrzej Duda skierował do Sejmu projekt ustawy o Funduszu Medycznym. 20 lipca zajęła się nim sejmowa Komisja Zdrowia.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

 „Zadaniem Funduszu Medycznego ma być finansowanie: świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom poniżej 18. roku życia, modernizacji i przebudowy szpitali, dostępu do technologii lekowych w ramach RDTL. Ponadto fundusz ma odpowiadać za finansowanie dwóch nowych kategorii technologii lekowych: o wysokiej wartości klinicznej oraz wysokim poziomie innowacyjności” – pisał „Puls Medycyny”.

PRZECZYTAJ: Fundusz Medyczny nie zwiększy puli pieniędzy w systemie

Fundusz Medyczny od początku wzbudza w środowisku ogromne emocje i budzi sporo wątpliwości.

Fundusz Medyczny uzupełnieniem systemu

W imieniu projektodawców ustawy wypowiedział się minister Paweł Mucha, zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP, który pokrótce przedstawił najważniejsze założenia projektu oraz cele przyświecające powołaniu Funduszu Medycznego. Do poprawy jakich obszarów ochrony zdrowia ma przyczynić się powstanie Funduszu?

„Profilaktyki, wczesnego wykrywania i diagnostyki chorób cywilizacyjnych, w tym szczególnie schorzeń nowotworowych i rzadkich. Po drugie, infrastruktury ochrony zdrowia wpływającej na jakość i dostępność oraz bezpieczeństwo udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej. Po trzecie, poprawie dostępu do wysokiej jakości świadczeń oraz rozwojowi systemu skoncentrowanego wokół pacjenta. (…) Ponadto, środki w ramach Funduszu mają się przyczynić do poprawy jakości świadczeń udzielanych świadczeniobiorcom poniżej 18. roku życia oraz świadczeń realizowanych poza granicami naszego kraju. Na te cele wydatkowane będą 4 mld zł rocznie. Fundusz będzie państwowym funduszem celowym, którego dysponentem będzie minister zdrowia” – wyliczył Paweł Mucha.

Przypomniał, że w ramach Funduszu zostaną wyodrębnione cztery subfundusze infrastrukturalne: infrastruktury strategicznej, modernizacji podmiotów leczniczych, rozwoju profilaktyki oraz terapeutyczno-innowacyjny. Jak dodał szef Kancelarii Prezydenta, jednym z celów powołania Funduszu jest lepsze diagnozowanie potrzeb zdrowotnych polskiego społeczeństwa, skrócenie zbyt długiego w jego ocenie procesu refundacji nowych terapii oraz wzrost innowacyjności nauk medycznych.

„Stanowisko rządu wobec prezydenckiego projektu ustawy o Funduszu Medycznym jest oczywiście pozytywne. (…) Fundusz uzupełni pewne działania, nad którymi Ministerstwo Zdrowia pracuje od jakiegoś czasu – przede wszystkim w zakresie onkologii i chorób rzadkich, choć nie tylko. Fundusz uzupełni Narodową Strategię Onkologiczną, do której powstania również przyczyniła się prezydencka inicjatywa ustawodawcza. Jest do dokument będą drogowskazem dla polskiej onkologii na najbliższe dziesięć lat. Drugim dokumentem, nad którym pracujemy i być może ujrzy on światło dzienne jeszcze w tym roku jest Narodowy Plan dla Chorób Rzadkich. (…)” – zapewnił Sławomir Gadomski, wiceminister zdrowia.

Dodał, że mimo przekazania podmiotom medycznym sporych środków z budżety i Unii Europejskiej, szpitalna infrastruktura nadal wymaga doinwestowania. Tej potrzebie również ma wyjść naprzeciw Fundusz Medyczny. Wiceminister zwrócił uwagę, że prace nad ustawą były finalizowane w czasie pandemii – a więc w warunkach odbiegających od normalnych.

Opozycja: Fundusz Medyczny to tylko przesuwanie pieniędzy i bubel prawny

W ocenie części opozycji ustawa o Funduszu Medycznym – skierowana do Sejmu na finiszu kampanii prezydenckiej – jest jedynie wizerunkową zagrywką Andrzeja Dudy i próbą przykrycia faktu, że strona rządowa zdecydowała się jakiś czas temu na dofinansowanie mediów publicznych – którym wielu, delikatnie mówiąc, odmawia spełniania dziennikarskich standardów – zamiast na przeznaczenie dodatkowych pieniędzy na poprawę usług publicznych, w tym ochrony zdrowia. Wątpliwości opozycji wzbudza także fakt, że powołanie kolejnego funduszu celowego na finansowanie usług publicznych to jedynie przesuwanie środków w taki sposób, by mimo zwiększających się wydatków, nie pogłębiał się deficyt budżetowy – a takie działanie to systemowa patologia.

„W czasie gdy brakuje pieniędzy na świadczenia medyczne, a szpitale powiatowe stoją na skraju finansowego bankructwa ma powstać kolejny fundusz, tym razem medyczny. Nie oznacza to jednak dodatkowych pieniędzy na jego zadania, bo tych nie przybędzie. Za to będą się musiały pojawić dodatkowe środki na to, by zapłacić radzie Funduszu np. za koszty przejazdu, zakwaterowanie i diety. W projekcie nie ma mowy o dodatkowych pieniądzach, jedynie to tych, które już są w dyspozycji ministra zdrowia” – wypomniała stronie rządowej i Kancelarii Prezydenta posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Wielichowska.

Dodała, że projekt został ostro skrytykowany przez Biuro Analiz Sejmowych i jest procedowany bez uwzględnienia głosu środowiska medycznego i pacjenckiego. Posłowie opozycji zwrócili również uwagę, że jedną z konsekwencji postcovidowego kryzysu będzie ograniczenie pieniędzy na zdrowie z uwagi np. na m.in. mniejsze wpływy ze składki zdrowotnej.

„Zapisy ustawy są w wielu miejscach wręcz niebezpieczne dla pacjentów. Nic nie jest w tej ustawie, włącznie z deklarowaną kwotą 4 mld zł, ponieważ zapis brzmi ‘do 4 mld’. (…) W projekcie jest mnóstwo niebezpiecznych niedociągnięć. (...) Koszty administrowania Funduszu będą realnym wydatkiem, a nowych środków w systemie ustawa nie przewiduje. (…) Pochopnie i bez konsultacji społecznych tworzy się nowe definicje technologii lekowych o wysokiej wartości klinicznej i wysokiej innowacyjności. (…) W pośpiechu i pochopnie zaczęto majstrować przy ustawie refundacyjno-cenowe, zmieniając postępowanie refundacyjne, czego obawiają się nawet pacjenci onkologiczni” – ocenił Zdzisław Wolski, poseł SLD.

Prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej Dorota Korycińska pytała: „z jakich świadczeń NFZ będzie musiał zrezygnować, by mógł powstać Fundusz Medyczny?”. Podobne zdanie podzielił prezesem Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego Krzysztof Kopeć wskazując, że „nie możemy zabrać jednym pacjentom, by dać innym. Jesteśmy za tym, by były to dodatkowe środki” – mówił w czasie dyskusji. Również przedstawiciele samorządu lekarskiego zwrócili uwagę na to, że jeszcze za wcześnie, by powiedzieć na co rzeczywiście przeznaczone zostaną środki , ale powinny być one dzielone w sposób przejrzysty i przemyślany, a nie – jak wskazywało wiele osób uczestniczących w dyskusji – uznaniowy.

Projektodawcy i część środowiska apelują o dialog

„W mojej opinii najpierw powinniśmy odpowiedzieć czy taki Fundusz jest nam w ogóle potrzebny. Jako przedstawicielka organizacji pacjenckiej mówię: tak, jest nam potrzebny. W ramach organizacji, którą reprezentuję sami wnioskowaliśmy o takie rozwiązanie. (…) Skąd wziąć dodatkowe pieniądze na Fundusz? Choćby z akcyzy na wyroby tytoniowe lub podwyższonego VATu na suplementy diety. (…) Krytykować jest łatwo, ale naprawdę potrzebny jest rzeczywisty dialog – powiedziała Aleksandra Rudnicka z Fundacji Pacjentów Onkologicznych”

Wiceminister Sławomir Gadomski odnosząc się do krytycznych uwag przypomniał, że ministerstwo zdrowia dysponuje budżetem w wysokości 5,5 mld zł i wyliczył, że 1 mld zł to środki na programy polityki zdrowotnej, 1,8 mld zł przeznaczane jest na kształcenie studentów, 1 mld zł na inwestycje, 800 mln zł to środki unijne oraz inne pomniejsze wydatki np. na ratownictwo. „Z niczego nie zamierzamy rezygnować” – zapewnił Gadomski i dodał, że nie wyobraża, że z tych 5,5 mld zł „wytniemy 4 mld zł”. Dodał, że szukaniem 2 mld zł (środki zaplanowane z Funduszu na 2020 rok) resort zajmie się, gdy rząd przedłoży projekt nowelizacji budżetu i projekt budżetu na 2021 rok.

Źródło: Puls Medycyny

Podpis: Emilia Grzela/PAP

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.