Pierwsza klinika in vitro not-for-profit w Anglii: co o tym sądzą eksperci? [SONDA]

Zebrała: Olga Tymanowska
opublikowano: 28-01-2021, 15:55

Pierwsza klinika IVF (in vitro fertilization) not-for-profit w Anglii zostanie otwarta już wrześniu 2021 r. Będzie ona prowadzona przez BPAS (British Pregnancy Advisory Service), która od ponad 50 lat pomaga kobietom w przerywaniu ciąży. Zapytaliśmy polskich ekspertów, co sądzą na ten temat.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Zapładnianie komórki jajowej - igła nakłuwa błonę komórkową.
iStock

Prof. dr hab. n. med. Marian Szamatowicz, profesor emerytowany Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i profesor zwyczajny Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży:

W końcu grudnia pojawiła się informacja prasowa, że w Anglii we wrześniu 2021 r. zostanie otwarta pierwsza klinika leczenia niepłodności przy zastosowaniu IVF - not -for- profit. Od wielu lat działa w tym kraju British Pregnacy Advisory Service, które pomaga kobietom w terminacji niepożądanej ciąży i właśnie to ciało zdecydowało o organizacji sieci poradni oferujących pomoc parom mającym problemy z rozrodem.

Jeśli właściwie rozumiem intencję organizatorów, powołanie kliniki non-profit, w której koszt procedury IVF opłacanej ze środków publicznych (NHS - National Health Service) wynosiłby 3000-3500 GBP, bez ceny leków, i przy możliwości skorzystania z trzech cykli. Według projektodawców takie postępowanie mieści się w kategorii non-profit. Dla porównania koszt procedury w Polsce jest zróżnicowany, ale mieści się najczęściej w granicach 10-12 tys. zł, leki dla ubezpieczonych są refundowane.

Autorzy wskazują, że leczenie w nowo powołanej klinice będzie prowadzone przy wykorzystaniu rekomendacji NICE, że do leczenia będą kwalifikowane pary, które z różnych powodów nie mogły być leczone w innych prywatnych klinikach, że w nowo powołanej klinice będą tylko pobierane komórki jajowe i wykonywane transfery. Natomiast przygotowanie do procedury IVF będzie prowadzone w sieci współpracujących okolicznych placówek. I wreszcie, że liczba planowanych procedur wyniesie 200.

W mojej ocenie każda próba pomocy niepłodnym parom powinna być popierana, natomiast opisana powyżej propozycja nie rozwiązuje problemu leczenia niepłodności przy wykorzystaniu IVF w Anglii.

Dla porównania można przypomnieć, że w Polsce w latach 2013-2016 funkcjonował program leczenia niepłodności za pomocą IVF. Wydano 244 mln zł , skorzystało prawie 20 tys. par, urodziło się prawie 22 tys. dzieci, z zamrożonych embrionów rodzą się nadal. Według wyliczeń prasowych koszt 1 dziecka w tym programie to 11 200 zł, podczas gdy w programie 500+ koszt jednego dziecka to 1 000 000 zł ! Był przygotowany kolejny program na 3 lata ale były minister zdrowia Konstanty Radziwiłł ten program zlikwidował, argumentując brakiem poparcia społecznego. Wyniki CBOS są zupełnie inne. Jeszcze jako minister powołał „Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016-2020", którego wyniki są nieznane, ale ten program jest niczym innym niż zakamuflowanym finansowaniem naprotechnologii. Finansuje się diagnostykę bez możliwości finansowania leczenia za pomocą IVF-ET. Jest to ideologiczne kuriozum!

Prof. dr hab. n. med. Rafał Kurzawa, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii i dyrektor medyczny polskiego oddziału The Fertility Partnership – europejskiej grupy posiadającej kliniki rozsiane po całej północy kontynentu:

Nie wiem, jaki jest cel realizacji tego przedsięwzięcia, czy nie jest to projekt marketingowy, który dodaje splendoru i zmienia odbiór społeczny prowadzonej przez fundację działalności aborcyjnej.

Nie mam przekonania, że to naprawdę jest klinika non-profit, tym bardziej że ceny na poziomie 3-3,5 tys. GBP dwukrotnie przewyższają koszty polskiego programu in vitro. Ceny materiałów w obu krajach są identyczne, a różnice płacowe częściowo wyjaśniają koszty ostateczne procedury.

Zdarza się oczywiście, że w klinikach leczenia niepłodności oferowane są terapie dodatkowe, które się otrzymuje w ramach procedury głównej zapłodnienia pozaustrojowego. Są to zazwyczaj drogie interwencje kliniczne lub laboratoryjne o niskiej lub nawet żadnej skuteczności (np. leczenie lekami immunomodulacyjnymi). Sam z tym walczę w Polsce. Ale nie trzeba nazywać się non-profit, by oferować pacjentom uczciwie wyceniane procedury oparte o najwyższe standardy medyczne. Tak powinno być w każdej klinice. To kwestia rzetelności.

W Wielkiej Brytanii, dzięki działalności takich agend rządowych jak Human Fertilisation and Embryology Authority (HFEA), nadzór nad działaniem klinik in vitro jest znakomity. W Polsce nadal tego brakuje.

W Anglii procedury zapłodnienia pozaustrojowego są refundowane przez NHS. Rekomendacje dotyczące refinansowania podejmuje NICE, który jest odpowiednikiem polskiego AOTMiT. Opiera je na ocenie efektywności kosztowej danego postępowania, dla in vitro oceniane parametry są znakomite, co powoduje, że dostęp do procedury jest praktycznie powszechny. Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy procedura zapłodnienia pozaustrojowego nie może być refinansowana dla pary o ekstremalnie niskiej szansie na uzyskanie zapłodnienia. I obawiam się, że powstająca klinika w Londynie może zarabiać właśnie na takich osobach.

Kierownictwo kliniki zapewnia, że pacjenci będą otrzymywać rzetelną informację na temat skuteczności procedur, ale w tym kryje się ukryte oskarżenie, że inne kliniki działające na terenie Wielkiej Brytanii nie udzielają prawdziwej i pełnej informacji, a to jest niezgodne z prawem. Dziwię się, że w ramach argumentacji za utworzeniem kliniki non-profit są podnoszone argumenty, które tak naprawdę stanowią o powszechnie uznanych standardach leczenia niepłodności.

Lek. Jacek Tulimowski, ginekolog, Warszawa: Niepłodność to choroba cywilizacyjna XXI. Szacuje się, że ok. 43-45 proc. par zmaga się z zaburzeniami płodności. Na początku mojej pracy zawodowej większość pacjentek zgłaszała się z pozytywnym wynikiem testu ciążowego w celu potwierdzenia i prowadzenia ciąży. Obecnie blisko połowa kobiet przychodzi po długich, często rocznych lub dwuletnich nieudanych próbach zajścia w ciążę. Takich przypadków z roku na rok obserwuję coraz więcej. To znajduje odzwierciedlenie w statystykach międzynarodowych. Kryzys demograficzny się pogłębia. Nie wiemy także, czy infekcje SARS-CoV-2 będą miały negatywny wpływ na płodność. Dowiemy się tego za kilka lat.

Coroczne dane GUS potwierdzają, że dzieci rodzi się coraz mniej. Kryzys demograficzny dotyka bardzo wielu krajów. Czy inicjatywy takie jak londyńska klinika not-for-profit mogą odwrócić ten negatywny trend? Myślę, że tak. IVF jest procedurą, która dała wielu ludziom na świecie szansę na zostanie rodzicami. Dzięki in vitro urodziło się ponad 8 milionów dzieci. Było to możliwe dzięki zastosowaniu wysokospecjalistycznych procedur, które są drogie, a przez to niedostępne dla wielu par. Dlatego brytyjska inicjatywa, dająca szansę również gorzej uposażonym parom na zostanie rodzicami, jest niezwykle cenna. W praktyce spotykałem się z bardzo wieloma parami, których procedura in vitro zrujnowała finansowo. Dla innych koszty IVF były niemożliwe do udźwignięcia. Dlatego trzymam kciuki za klinikę londyńską. Mam nadzieję, że pomoże wielu parom, których wcześniej nie było na to stać, na uzyskanie upragnionej ciąży.

Lek. Karina Sasin, ReproAdvice Consulting, Göteborg, Szwecja. Z nieukrywaną radością przyjęłam wiadomość o utworzeniu przez British Pregnancy Association (BPAS) pierwszej niekomercyjnej, prywatnej kliniki leczenia niepłodności w Wielkiej Brytanii. Jest to niewątpliwie krok milowy w stronę powszechnego dostępu do metod rozrodu wspomaganego dla wszystkich mieszkańców Wielkiej Brytanii. BPAS Fertility planuje zapewnić niedyskryminacyjną opiekę medyczną opartą na dowodach naukowych, bez zbędnych procedur o nieudowodnionej skuteczności, jak dodatkowe leki i suplementy diety, embryo glue czy całodobowe monitorowanie zarodków.

W Szwecji każdy podatnik ma prawo do darmowej opieki zdrowotnej, opłacanej z podatków i zarządzanej przez władze regionalne. Każdej bezdzietnej kobiecie/parze przysługują maksymalnie 3 cykle zapłodnienia pozaustrojowego, niezależnie od stanu cywilnego czy orientacji seksualnej. Pacjentka musi być młodsza niż 40 lat, nie może mieć dzieci (biologicznych ani adoptowanych), jej BMI musi mieścić się w zakresie 18,5-34,9 kg/m², a partner/partnerka nie może być starszy niż 56 lat. Dawstwo gamet, w tym podwójne dawstwo, są dopuszczalne, a dziecko po osiągnięciu pełnoletności ma prawo poznać dawcę/dawczynię. Refundowane jest leczenie do przyjścia na świat jednego dziecka, kolejne mogą być opłacone komercyjnie przez parę, ale singielki nie mogą skorzystać z leczenia mając już jedno dziecko. Warto nadmienić, że Szwecja jest ojczyzną przeszczepów macicy i są one refundowane. Zakazana jest surrogacja oraz dawstwo gamet ze wskazaniem. W Szwecji problem związany z dostępem do leczenia niepłodności jest odwrotny niż w Wielkiej Brytanii - złe prawo, ale legalne metody leczenia są powszechnie dostępne, refundowane i oparte na aktualnej wiedzy medycznej.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.