Od 16 maja koniec stanu epidemii w Polsce. Ochrona zdrowia nadal w stanie podwyższonej gotowości

Emilia Grzela, PAP
opublikowano: 06-05-2022, 10:54

Stan epidemii zostaje zniesiony, od 16 maja w Polsce będzie obowiązywał stan zagrożenia epidemicznego – poinformował na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Od lewej dyrektor NIZP-PZH dr hab. n. o zdr. Grzegorz Juszczyk oraz minister zdrowia Adam Niedzielski
Ministerstwo Zdrowia

W związku ze zmianami w sytuacji epidemicznej już w kwietniu minister Adam Niedzielski zapowiadał zniesienie stanu epidemii na terenie Polski. 6 maja odbywa się konferencja prasowa, podczas której – wspólnie z Grzegorzem Juszczykiem, dyrektorem Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH - Państwowy Instytut Badawczy – ogłosił swoją decyzję.

Epidemia zdąża w kierunku endemii - czas na stan zagrożenia epidemicznego

Stan epidemii obowiązuje w Polsce od 20 marca 2020 roku. Decyzją Ministerstwa Zdrowia zostaje on przekształcony w stan zagrożenia epidemicznego. Adam Niedzielski zapewnił, że decyzja ta została skonsultowana na różnych szczeblach administracji centralnej oraz samorządowej, a także z szerokim gronem ekspertów. Minister zdrowia zapewnił przy tym, że resort cały czas monitoruje parametry oceny rozwoju epidemii – dzienną liczbę zakażeń i pacjentów przebywających w szpitalach. Co więcej, z informacji klinicystów przekazywanych do MZ wynika, że hospitalizowani chorzy w większości przechodzą infekcję stosunkowo łagodnie, a liczba ciężkich infekcji spada. W związku z tym same hospitalizacje są również krótsze niż w przeszłości w szczycie pandemii COVID-19.

- Cały czas prowadzimy dokładny monitoring sytuacji. (…) Dzisiejsza liczba nowych zakażeń wynosi 611 i mniej więcej odzwierciedla średnią liczbę zakażeń, z jaką mieliśmy do czynienia w czasie ostatnich dwóch tygodni. (...) W ostatnim czasie średnia liczba dziennych zakażeń wynosi zawsze poniżej 1000. Z tygodnia na tydzień obserwujemy więc kontynuację trendu spadkowego. Dynamika jest nawet rzędu 35 proc. w skali całego kraju. Podobne zjawisko widzimy w szpitalnictwie. Doszliśmy już do poziomu hospitalizacji 1000 pacjentów w szpitalach. (…) Cały czas monitorujemy to, czy pojawiają się nowe mutacje, badamy nowe przypadki pod kątem genomu, czyli to, z jakimi mutacjami mamy do czynienia. Monitorujemy też pod tym kątem sytuację na świecie. W tej chwili nie ma żadnej nowej mutacji, która spełniałaby kryteria alertowej i mogłaby zostać uznana za tak samo groźną jak poprzednie mutacje - powiedział Adam Niedzielski.

Jak zauważył, epidemia stopniowo przechodzi w stan endemii. Zapewnił przy tym, że resort stale współpracuje z ośrodkami modelującymi określającymi potencjalny przebieg pandemii w najbliższych miesiącach. Prognozy wszystkich tych ośrodków są zbieżne z tymi sformułowanymi przez resort.

- Od 16 maja stan epidemii zostanie przekształcony w stan zagrożenia epidemicznego. Nie jest to w żadnym razie zniesienie epidemii, a jedynie symboliczna zmiana światła w sygnalizatorze z czerwonego na pomarańczowe, które pokazuje, że ryzyko pozostało, ale sytuacja zmierza w dobrym kierunku – poinformował Niedzielski, zaznaczając przy tym, że ryzyko związane z COVID-19 nadal istnieje.

Stan zagrożenia epidemicznego - gotowość systemu ochrony zdrowia utrzymana

Zniesienie stanu epidemii i przekształcenie go w stan zagrożenia epidemicznego, jak dodał minister Niedzielski, pozwala na utrzymanie stanu gotowości także o charakterze legislacyjnym - nie jest bowiem wykluczone, że w przyszłości będzie konieczne szybkie procedowanie rozwiązań prawnych związanych z COVID-19.

– Prawdziwym testem tego, w jakim miejscu jesteśmy z pandemią, będzie wrzesień, gdy spodziewać się należy powrotu do szkół i pracy, a co za tym idzie - zwiększonej transmisji wirusa - dodał Niedzielski.

Juszczyk: COVID-19 nadal będzie monitorowany - podobnie jak wirus grypy

Dyrektor NIZIP-PZH Grzegorz Juszczyk poinformował, że pod koniec kwietnia Instytut podjął prace nad monitorowaniem sytuacji epidemiologicznej w związku ze zniesieniem większości obostrzeń.

– Wszyscy spodziewaliśmy się, że może ten ważny czynnik wpłynąć na wzrost zakażeń. Tak się nie stało. Co więcej, w innych krajach europejskich czy Stanach Zjednoczonych po fali zakażeń, które były wywołane nowym subwariantem wariantu Omikron, czyli BA.2 i następowały w końcówce marca i w kwietniu, obecnie obserwujemy spadek liczby zachorowań - stwierdził.

Dodał, że zachorowania te nie zwiększały liczby hospitalizacji i zgonów. - Obecnie poziomy liczby zgonów, które są odnotowywane w dużych krajach europejskich czy w Stanach zjednoczonych, są naprawdę niewielkie - to kilka zgonów na milion mieszkańców - mówił Juszczyk.

Zaznaczył, że eksperci monitorują sytuację w Chinach, gdzie istnieją obawy, że wysoce zakaźny wariant omikronu BA.2 może wywołać nową falę zakażeń.

– Ten endemiczny potencjalny charakter COVID-19, na co zwracają uwagę epidemiolodzy ze Stanów Zjednoczonych czy Europejskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób ECDC, z którym współpracujemy, będzie wymagał równie dokładnego i szczegółowego monitorowania sytuacji, jaki obecnie prowadzimy w innych infekcjach dróg oddechowych. Tutaj dobrym przykładem jest grypa i infekcje grypopodobne - ocenił.

Zapowiedział, że COVID-19 będzie monitorowany w podobny sposób, w jaki obecnie monitorowana jest grypa.

Prognozy: jesienią wzrost zakażeń koronawirusem

Juszczyk poinformował, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH - Państwowy Instytut Badawczy zajmuje się obecnie także prognozowaniem sytuacji epidemiologicznej jesienią.

– Wszystkie te modele i oczekiwania specjalistów zdrowia publicznego i epidemiologów wobec jesieni są takie, że możemy spodziewać się wzrostu zakażeń. Kluczową kwestią jest, czy te zakażenia wywoła nowy wariant - stwierdził Juszczyk. Dodał, że nie wiadomo, czy one będą przebiegały na tyle niepokojąco, że pojawi się zapotrzebowanie na dodatkową opiekę medyczną, zasoby szpitalne bądź też zwiększenie obciążenia opieki ambulatoryjnej.

Jego zdaniem "obecnie przeszliśmy z etapu epidemii do etapu wzmożonej kontroli i monitorowania sytuacji epidemiologicznej m.in. po to, aby w miarę szybko ostrzegać o potencjalnym ryzyku wzrostu liczby zakażeń".

– Śledzimy doniesienia o nowych subwariantach BA.4, BA.5. Aktualnie w Europie mamy zgłoszone tylko kilkadziesiąt przypadków zachorowań wywołanych tymi subwariantami. Liczba informacji, którymi dysponujemy jest niewystarczająca, żeby ocenić ryzyko epidemiologiczne i kliniczne - ocenił.

ZOBACZ TAKŻE: Ustawa o modernizacji szpitali - 9 maja MZ przedstawi nową wersję projektu

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.