Nawet bezobjawowy COVID-19 może uderzyć w serce

opublikowano: 23-03-2021, 13:40

Łagodne przechorowanie COVID-19 nie chroni przed wystąpieniem powikłań sercowo-naczyniowych — ustalili badacze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. „Nawet u pacjentów, którzy przeszli zakażenie wirusem SARS-CoV-2 w sposób bezobjawowy, obserwowaliśmy tak poważne powikłania, jak niewydolność serca czy zapalenie mięśnia sercowego” — mówi prof. Maciej Banach, dyrektor ICZMP.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Badanie rozpoczęto w październiku 2020 r. Początkowo miało objąć tylko dzieci, które trafiały do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi z powikłaniami po zakażeniu koronawirusem SARS-CoV-2.

„W tym czasie zaobserwowaliśmy jednak wzrost liczby osób, które po przechorowaniu COVID-19, nawet w sposób lekki lub bezobjawowy, zgłaszały się z powikłaniami ze strony układu krążenia do naszej Kliniki Kardiologii. Dlatego finalnie badanie o nazwie LATE-COVID zarejestrowaliśmy w międzynarodowej bazie Clinical Trial (NCT04799444) jako badanie dwuramienne, bo dotyczące zarówno pacjentów dorosłych, jak i pediatrycznych” — wyjaśnił prof. dr hab. n. med. Maciej Banach, dyrektor ICZMP.

Prof. dr hab. n. med. Maciej Banach

Chcesz wiedzieć więcej o związku COVID-19 z chorobami układu krążenia? Zapisz się na newsletter kardiologiczny "Pulsu Medycyny", przygotowywany we współpracy z ekspertami >>

Szerokie spektrum powikłań kardiologicznych po COVID-19 i ich predyktory

Pierwsze wyniki już są i dotyczą 51 kolejnych dorosłych pacjentów, poddanych obserwacji i badaniom w „Matce Polce” od października 2020 r. do końca stycznia br. „Wszyscy doświadczyli powikłań kardiologicznych o różnym nasileniu, z czego u 27,5 proc. pacjentów (17 na 51) miały bardzo ciężki przebieg. Obserwowaliśmy wystąpienie niewydolności serca, zapalenie mięśnia sercowego, zaburzenia rytmu, powikłania zakrzepowo-zatorowe” — wymienia prof. Maciej Banach.

Badacze z Łodzi próbowali m.in. zidentyfikować czynniki ryzyka, które mogą zapowiadać wczesne i późne powikłania kardiologiczne u chorych z COVID-19.

„Pewne wstępne wnioski już w tym zakresie mamy. Oczywiście badania te wymagają potwierdzenia na dużej grupie pacjentów, jednak stale nam ich przybywa i myślę, że za chwilę będziemy mieli wyniki dotyczące 300 i więcej osób. Na razie wydaje się, że bardzo istotnym czynnikiem ryzyka wystąpienia powikłań kardiologicznych u pacjentów po COVID-19 jest cukrzyca. Zauważyliśmy także pewne predyktory, które już w momencie przyjęcia pacjenta do kliniki mogą wskazywać ryzyko wystąpienia ciężkich powikłań. Należy tutaj wymienić: duszność, nietolerancję wysiłku, przyspieszoną spoczynkową akcję serca, spadek frakcji wyrzutowej w stosunku do poprzedniego pomiaru o co najmniej 10 proc. czy też wzrost markerów zapalenia (CRP), a także markera uszkodzenia mięśnia komórki serca, czyli troponiny T. U pacjentów bez ciężkich powikłań sercowo-naczyniowych tych odchyleń nie stwierdzaliśmy” — wskazał prof. Banach.

Jego zdaniem, osoby, które źle się czują po przechorowaniu COVID-19, mają zaburzenia rytmu serca, wzrost lub wahania ciśnienia tętniczego powinny niezwłocznie mieć wykonane badanie morfologiczne krwi, w tym biochemiczne. Trzeba także przeprowadzić u nich obrazową diagnostykę kardiologiczną, w tym badanie echokardiograficzne, a w wybranych przypadkach nawet rezonans mięśnia sercowego.

„Spójrzmy na wyniki CRP, troponiny T, echa serca. Być może znajdziemy w nich predyktory tego, że u pacjenta może dojść do bardzo ciężkich powikłań postcovidowych w układzie sercowo-naczyniowym. Szczególnie, jeżeli chory wyjściowo ma cukrzycę” — radzi prof. Maciej Banach.

Kardiologia
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
×
Kardiologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter przygotowywany we współpracy z kardiologami
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Starsi pacjenci bardziej narażeni na powikłania

Znaczenie ma także wiek. Badacze z ICZMP ustalili, że populacja pacjentów, którzy mieli ciężkie powikłania, była starsza średnio o ok. 8 lat od pacjentów, którzy doświadczyli lżejszych komplikacji (59 vs 51 lat). „W związku z tym wydaje się, że starszy wiek predysponuje dodatkowo do wystąpienia powikłań. To nie jest zaskakujący wniosek, bo wiadomo, że im pacjent starszy, tym ma więcej czynników ryzyka i chorób współistniejących” — mówi naukowiec.

Wyniki analiz łódzkiej grupy badawczej właśnie ukazały się online w czasopiśmie „Archives of Medical Science” (https://www.archivesofmedicalscience.com/COVID-19-and-cardiovascular-complications-the-preliminary-results-of-the-LATE-COVID,134211,0,2.html). Do publikacji przygotowywane są także wyniki obserwacji ciężkich powikłań u dzieci, które przeszły zakażanie SARS-CoV-2. Wstępna analiza w grupie pediatrycznej objęła ok. 150 pacjentów.

Jak monitorować ozdrowieńców

„Oba badania będziemy kontynuowali, bo docelowo chciałbym stworzyć dwie skale: jedną dla dzieci, a drugą dla dorosłych, które pozwolą ocenić u osób po przechorowaniu COVID-19, jakie jest ich indywidualne ryzyko wystąpienia powikłań. Mam nadzieję, że pomoże to lekarzom, ale też płatnikowi, we właściwym monitorowaniu zdrowia pacjentów, planowaniu ewentualnej rehabilitacji” — zauważa prof. Maciej Banach.

Powikłania w dotychczas obserwowanej grupie dorosłych występowały w okresie od 1 do 4 miesięcy (mediana wyniosła ok. 2 miesiące) po przechorowaniu COVID-19.

„Wiele osób myśli: „COVID-19 już za mną, to koniec problemów zdrowotnych”. Niestety, nie zawsze tak jest, dlatego po ostrej fazie zakażenia nadal warto zwracać uwagę na swoje samopoczucie, kondycję. Chciałbym podkreślić, że w naszym badaniu nie brali udziału pacjenci z ciężkim przebiegiem COVID-19, czyli ci, u których rzeczywiście możemy się spodziewać wczesnych i późnych powikłań choroby. Nasi pacjenci to były osoby, które z zakażeniem poradziły sobie dobrze, niektórzy nie mieli żadnych objawów lub co najwyżej katar. I mimo to wystąpiły u nich bardzo groźne powikłania. Dlatego czujność powinien zachować każdy ozdrowieniec. A mówimy przecież o ogromnej rzeszy już ponad 1,6 mln osób, które miały stwierdzone zakażenie SARS-CoV-2” — podsumowuje prof. Maciej Banach.

Czy mutacja brytyjska może być groźniejsza dla serca?

Prof. Banach zauważa, że przedstawione wnioski dotyczą okresu, gdy w Polsce dominowała podstawowa odmiana wirusa SARS-CoV-2, wykryta po raz pierwszy w chińskim mieście Wuhan w 2019 r.

„Teraz dominuje wariant brytyjski wirusa, który jest bardziej transmisyjny, czyli np. więcej jego cząsteczek jest w stanie wnikać do organizmu. W związku z tym odpowiedź immunologiczna może być silniejsza, a jak wiemy, taka nadreaktywność układu odpornościowego może sprzyjać większym uszkodzeniom serca, czego się obawiamy i co z pewnością będziemy monitorować” — podsumowuje prof. Maciej Banach.

ZOBACZ TAKŻE: Prof. Banach: Brytyjska mutacja powoduje wzrost śmiertelności hospitalizowanych pacjentów nawet o 60 proc.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.