Zdrowie
Ostrzej, ale bez skalpela: Swoi i swojacy
Opublikowano:
Liczba lekarzy w Polsce należy do najmniejszych w Europie. Od otwarcia granic unijnych, 12-15 tys. najlepiej zapowiadających się specjalistów zainstalowało na Zachodzie już na dobre swoje kariery i rodziny. Dzieci im w międzyczasie urosły, a oni sami przekonują, że do kraju powrócą. Ale dopiero na emeryturę, wypracowaną w Irlandii lub Holandii.
Czytaj więcej o:
FelietonMarek Stankiewicz, stankiewicz@hipokrates.org
Na naszych oczach rośnie wielotysięczna rzesza młodszych lekarzy specjalistów ze sporym już doświadczeniem klinicznym, którzy nie dowierzają zaklęciom władzy i wynajmują się na dobrze płatne weekendowe dyżury w Szkocji i Norwegii. Żadna nowelizacja ustawy covidowej nie odwróci tego trendu.
Tymczasem minister zdrowia Adam Niedzielski wręczył pięciu lekarzom z Białorusi i Ukrainy decyzje o pozwoleniu na pracę, uzyskane w tzw. uproszczonej procedurze. To znaczy bez nostryfikacji, bez weryfikacji LEK lub LDEK i ze znajomością języka polskiego na poziomie porozumienia się co najwyżej w warzywniaku.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Udostępnij artykuł: