Zdrowie
Medycyna nie lubi chałtury
Opublikowano:
Współczesny człowiek coraz śmielej zabiega o korektę własnego wyglądu. Białe zęby, piękny nos, modelowane usta i okazały biust, zero zmarszczek i cieni pod oczami, jędrna skóra twarzy, dłoni i stóp, pozbawiona nadmiernej potliwości przybliżają nas do finansowego sukcesu. Jak grzyby po deszczu mnożą się gabinety medycyny estetycznej, które niczym salony piękności oferują swoje usługi. A to już wymyka się empirycznej medycynie, której uznaną specjalnością jest jedynie chirurgia plastyczna.
Czytaj więcej o:
FelietonGranica pomiędzy rekonstrukcyjną chirurgią plastyczną a medycyną estetyczną jest coraz bardziej zamazana, przynajmniej dla zwykłego zjadacza chleba. O ile otyłość w zespole metabolicznym można uznać za chorobę, o tyle pokaźną nadwagę, wynikającą z obżerania się pizzą zamiast sałatkami, można wpisać w defekty wywołane przez skutki naturalne. O ile operacje nosa w przypadku dysmorfofobii można uznać za zabieg leczniczy, o tyle jego korektę, bez współistnienia zaburzeń psychicznych, a jedynie z chęci poprawy własnej atrakcyjności, zaliczamy do zabiegów medycyny estetycznej.
Odblokuj pełny dostęp. Za darmo!
Wszystkie artykuły bez ograniczeń
Brak ukrytych opłat
Rejestracja w 1 minutę
Masz już konto? Zaloguj się
Udostępnij artykuł: