Drugie miejsce na Liście Stu 2005 prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller zdobył w niezłym stylu. W 2004 roku, zaledwie cztery miesiące po objęciu stanowiska szefa NFZ, znalazł się na dwunastym miejscu na naszej liście, ale już wtedy przepowiadano, że będzie się w ochronie zdrowia liczyć. Z jednej strony miał ułatwione zadanie, bo po takich prezesach funduszu, jak pułkownik Krzysztof Panas czy Lesław Abramowicz, nie było trudno zabłysnąć. Z drugiej jednak strony, w ciągu minionego roku, potrafił zyskać uznanie nawet w oczach krytyków.
Kolejna już, czwarta edycja Listy Stu udowodniła, że życie jest pełne niespodzianek, a o miejscu w naszym rankingu zaważyć mogą mniej lub bardziej spektakularne dokonania bądź całkowity ich brak w danym roku. Warto pamiętać, że niektóre osoby awansują w klasyfikacji za swoją postawę zawodową, za to, że są dla środowiska punktem odniesienia, wzorem do naśladowania. Inni nadrabiają swoją medialnością czy szeroką siecią kontaktów.
W Sejmie trwają właśnie prace nad budżetem państwa na 2006 r. Rząd twierdzi, że w tym roku na ochronę zdrowia wyda z budżetu 5 mld zł. Istotnie, projekt na rok 2006 przewiduje na zdrowie, łącznie z rezerwami celowymi, ponad 3,9 mld zł. Do tego resort finansów dolicza 1,3 mld zł przewidziane na składki zdrowotne dla rolników opłacone przez Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego w ramach dotacji budżetu państwa.
Eksperci zdecydowali, że w 2005 roku największy wpływ na sytuację w ochronie zdrowia w Polsce miał Zbigniew Religa. Dlatego jako lider Listy Stu 2005 otrzymał od Pulsu Medycyny pamiątkową rzeźbę z brązu. Jednak jego działania nie zawsze są pozytywnie oceniane. Może dlatego jako rodzaj motta prof. Z. Religa powtarza: "wata do uszu i robić swoje, byle móc słuchać mądrzejszych od siebie". Zaraz za ministrem zdrowia uplasował się zarządzający ponad trzydziestomiliardowym budżetem prezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jerzy Miller. Na trzecim miejscu jest Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
Prezydium Porozumienia Zielonogórskiego zaakceptowało wyniki negocjacji z NFZ i resortem zdrowia. Zadecydowano, że wnioski o zawarcie umowy na leczenie w podstawowej opiece zdrowotnej w roku 2006 lekarze będą składać w oddziałach wojewódzkich NFZ od 10 stycznia br. Lekarze podpisują umowy, mimo że oddziały wojewódzkie proponują im na razie tylko 5 gr więcej za pacjenta miesięcznie.
Bezzwłocznego zapewnienia wzrostu wynagrodzeń pracowników opieki zdrowotnej, zagwarantowania jeszcze w tym roku minimalnej pensji na poziomie 5 tys. zł brutto oraz możliwości odliczenia wszystkich kosztów kształcenia ustawicznego od podatku - zażądali od rządu delegaci na VIII Krajowy Zjazd Lekarzy, który odbył się 5-7 stycznia w Warszawie. W kolejnej kadencji korporacją nadal będzie kierował Konstanty Radziwiłł.
"Polak ma szanse być leczony już teraz na najwyższym poziomie. To jest cud, to się w żadnym innym kraju nie może zdarzyć. Za takie pieniądze lekarze w innych krajach nie pracowaliby nawet 5 minut" - uważa Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej. Dlatego w imieniu samorządu domaga się dla lekarzy co najmniej 5 tys. zł brutto miesięcznie lub 33 zł za godzinę dla tych, którzy pracują w ramach kontraktów.