Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Seksuologia

Brytyjska minister: mamy "epidemię" dzieci, którym się wmawia, że są transpłciowe

Opublikowano: Aktualizacja:

Minister Badenoch zasugerowała, że od dawna obiecywany przez brytyjski rząd zakaz terapii konwersyjnej obejmie nie tylko osoby, które próbują zmienić dzieci homoseksualne w heteroseksualne, ale także te, które próbują zmienić dzieci homoseksualne w transpłciowe. Fot. Adobe Stock

Wielka Brytania stoi w obliczu "epidemii" przypadków dzieci o skłonnościach homoseksualnych, którym wmawia się, że są transpłciowe i nakłania się je do operacji - ostrzegła Kemi Badenoch, która oprócz stanowiska minister biznesu i handlu, pełni urząd sekretarz stanu ds. równości.

Czytaj więcej o:

LekarzeSeksuologia

KM/PAP


Badenoch ostrzegła w środę w Izbie Gmin przed "nową formą terapii konwersyjnej", w ramach której dzieci są skłaniane do procedur medycznych, z których konsekwencji nie zdają sobie w pełni sprawy.

Zasugerowała również, że od dawna obiecywany przez rząd zakaz terapii konwersyjnej obejmie nie tylko osoby, które próbują zmienić dzieci homoseksualne w heteroseksualne, ale także te, które próbują zmienić dzieci homoseksualne w transpłciowe.

– Obserwujemy, powiedziałabym, niemal epidemię małych dzieci homoseksualnych, którym mówi się, że są transseksualistami i które są wprowadzane na ścieżkę medyczną w celu podjęcia nieodwracalnych decyzji, a później żałują tego, co zrobiły - powiedziała.

PRZECZYTAJ TAKŻE: USA: kolejny stan ogranicza zabiegi korekty płci

Przywołała przypadek Keiry Bell, której w wieku 16 lat budząca duże kontrowersje klinika Tavistock, zajmująca się dysforią płciową dzieci, podała leki blokujące dojrzewanie płciowe, czego teraz Bell żałuje.

– Zagrożeniem dla wielu młodych gejów nie jest konwersja związana z ich seksualnością, ale konwersja związana z tożsamością płciową. Jakakolwiek ustawa, którą opublikujemy, musi odnieść się do wielu z tych kwestii - podkreśliła Badenoch.

Skrytykowała również placówki służby zdrowia, które próbując być inkluzywne, ograniczyły użycie słów "kobieta" i "matka".

– W szczególności szpitale uważają, że usunięcie terminu “kobiety” jest bardziej inkluzywne. W rzeczywistości tak nie jest. To wyklucza i mówiąc delikatnie, jeśli używasz zwrotów takich jak “osoba karmiąca piersią” lub usuwasz słowa takie jak “matka” z formularzy, to nie pomagasz, a wręcz pogarszasz sytuację - wskazywała Badenoch.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Osoba niebinarna w gabinecie lekarskim. W komunikacji kluczowa jest uważność

Powiedziała, że nasilające się zjawisko zmieniania przez ludzi swojej tożsamości płciowej i domagania się określania ich innym imieniem lub zaimkami niż przypisane ich płci biologicznej spowodowało nieoczekiwane problemy dla szkół. Zapowiedziała, że zgodnie z nowymi wytycznymi, szkoły będą musiały informować rodziców, jeśli ich dziecko poprosi o taką zmianę we wszystkich przypadkach, z wyjątkiem "najbardziej ekstremalnych okoliczności". Podkreśliła, że rodzice nie mogą być traktowani przez szkoły jako wrogowie i muszą wiedzieć, co się w szkole dzieje z ich dziećmi.

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


Cyfryzacja ma pomagać lekarzowi, a nie tworzyć e-biurokrację. Dr Sutkowski o przyszłości POZ

POZ

Cyfryzacja ma odciążać personel medyczny i poprawiać kontakt z pacjentem, a nie tworzyć kolejne obowiązki administracyjne — mówi dr Michał Sutkowski, prezes elekt Kolegium Lekarzy...