Profilaktyka
Prof. Ernest Kuchar: Ministerstwo Zdrowia jest hamulcowym szczepień w Polsce
Opublikowano:
Adobe Stock
Wyszczepialność w naszym kraju jest na bardzo niskim poziomie, szczególnie wśród osób dorosłych. Jak stwierdzili eksperci podczas dyskusji w podkomisji ds. zdrowia publicznego, wynika to z utrudnionego dostępu do informacji o szczepieniach i braku odpowiedniej edukacji. Jednocześnie wskazali oni na potrzebę precyzyjnej, spersonalizowanej profilaktyki z wykorzystaniem narzędzi cyfrowych.
Czytaj więcej o:
Szczepienia- Polskie społeczeństwo się starzeje, tymczasem Ministerstwo Zdrowia tkwi mentalnie w latach 50. XX wieku. Był to czas, kiedy rodziło się bardzo dużo dzieci, a osób starszych było niewiele, ponieważ zginęli na wojnie. Wtedy z oczywistych względów koncentrowano się na szczepieniach dzieci, ale te czasy się skończyły. Obecnie powinniśmy skupić się na zwiększeniu wyszczepialności wśród osób dorosłych. Znaczna ich część cierpi na choroby przewlekłe, które zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji, rozwoju powikłań, hospitalizacji, a nawet zgonu - powiedział w środę (4 czerwca) podczas posiedzenia podkomisji stałej ds. zdrowia publicznego prof. dr hab. n. med. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Podkreślił, że w Polsce wyszczepialność na grypę wynosi 6 proc. przy bezpłatnej szczepionce, podczas gdy w Portugalii, która pod względem dochodów jest na podobnym poziomie, szczepi się 95 proc. społeczeństwa.
Potrzebne są efektywne działania, a nie deklaracje
- Niestety muszę wyciągnąć wniosek, że to Ministerstwo Zdrowia jest hamulcowym szczepień w Polsce. Dostęp do szczepionek powinien zostać uproszczony. Dzisiaj już nie można tłumaczyć, że ich nie ma, że są za drogie. Obecnie mamy bowiem bezpłatne szczepienia dla dorosłych przeciwko grypie, COVID-19, półpaścowi. Konieczna jest jednak inicjatywa resortu, przekładająca się na efekt w postaci odsetka zaszczepionych, a ten jest gorszy niż był jeszcze rok temu - stwierdził prof. Kuchar.
Ekspert zaapelował o jasne komunikaty dla obywateli, najlepiej z wykorzystaniem e-narzędzi funkcjonujących w systemie ochrony zdrowia, wspierających profilaktykę. Podkreślił przy tym, że wiedzy na temat możliwości bezpłatnego zaszczepienia się osób starszych często nie mają nawet lekarze POZ.
- Istnieją skuteczne systemy elektroniczne, które sprawdzają co do złotówki nasze rozliczenia podatkowe czy za pośrednictwem których wysyłane są do nas mandaty i punkty karne, a nie ma takich narzędzi do promowania szczepień - podsumował lekarz.
Sami lekarze rodzinni często nie mają wiedzy na temat szczepień
Porównania do kodeksu ruchu drogowego użyła także dr n. ekon. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
- Uregulowanie ruchu drogowego oparte jest na precyzyjnie spisanym kodeksie, który jest ogólnie dostępny i bardzo jasno oznaczony za pomocą znaków drogowych, które nam mówią, kiedy nie należy skręcać albo kiedy należy się zatrzymać. My jako obywatele nie dostajemy takiej informacji odnośnie do szczepień. Tymczasem powinna być ona nam przekazywana w prosty, przystępny sposób od osoby będącej naszym wsparciem w zarządzaniu własnym zdrowiem, czyli od lekarza rodzinnego. Niestety, postawiłabym tezę, że większość lekarzy POZ ma deficyty wiedzy w tej materii - powiedziała ekspertka.
Przypomniała, że ponad dwa lata temu w ramach Rady Narodowego Funduszu Zdrowia został wypracowany system informacji dla POZ, którego ważnym komponentem była informacja o tym, jaki odsetek populacji zapisanej do danej placówki, za którą lekarz rodzinny otrzymuje stawkę kapitacyjną, jest kwalifikowany do danych interwencji profilaktycznych i ilu z tych pacjentów tę interwencję profilaktyczną zrealizowało.
- Tą informację lekarz POZ powinien mieć w swoim „kokpicie profilaktycznym” - stwierdziła dr Gałązka-Sobotka.
Nie można zarządzać zdrowiem populacji bez narzędzi do jego oceny
Z kolei na poziomie centralnym istotne jest zbudowanie bazy wyszczepialności w zakresie szczepień obowiązkowych i nieobowiązkowych z podziałem na poszczególne województwa, powiaty czy gminy. Dlaczego jest to potrzebne?
- Dzięki temu minister zdrowia będzie mógł prowadzić skuteczną politykę komunikacji i promocji zdrowia. Poza tym będą mogli włączyć się do niej inni interesariusze systemu ochrony zdrowia, w tym samorządy i lekarze rodzinni. Nie można zarządzać zdrowiem populacji, jeżeli ma się tak mało narzędzi do oceny tego zdrowia - uzasadniła specjalistka.
Podkreśliła przy tym konieczność indywidualnego podejścia do pacjenta.
- Nie dotrzemy z przekazem skutecznym, jeśli będzie on uogólniony. Profilaktyka powinna uwzględniać zjawiska społeczne i zmiany technologiczne, być działaniem precyzyjnym i spersonalizowanym. Nie stygmatyzujmy polskiego społeczeństwa i nie zrzucajmy winy na obywateli, że są nieodpowiedzialni, tylko dajmy im podstawową wiedzę. Jedyną szansą dla nas jest dzisiaj ucyfrowienie zdrowia publicznego i profilaktyki. Zróbmy to jak najszybciej. Apeluję, żeby to IKP (Internetowe Konto Pacjenta), narzędzie, które uchodzi za najnowocześniejsze na świecie, było dowodem tożsamości ubezpieczonego w systemie publicznym - podsumowała dr Gałązka-Sobotka.
Udostępnij artykuł: