Profilaktyka
Dietetyczka o farmakoterapii otyłości: żaden lek nie zastąpi trwałej zmiany stylu życia
Opublikowano:
Adobe Stock
Żaden lek nie zastąpi trwałej zmiany stylu życia - wskazuje dietetyczka dr Małgorzata Słoma-Krześlak, komentując rosnącą popularność farmakologicznych metod leczenia otyłości. Jak podkreśliła, kluczowe dla trwałych efektów odchudzania są zdrowa dieta i regularna aktywność fizyczna.
EG/PAP
W obliczu rosnącej liczby osób zmagających się z otyłością, leczenie farmakologiczne staje się coraz bardziej popularne.
Jego skuteczność, polegająca na redukcji apetytu i poprawie uczucia sytości, często zachęca do szybkich i łatwych rozwiązań. Jednak, jak podkreślają eksperci, to tylko jedno z narzędzi w walce z otyłością.
Nieprzemyślana redukcja wagi może oznaczać utratę tkanki mięśniowej
- Dieta i aktywność fizyczna to podstawowe elementy, które wspierają efektywność farmakoterapii. Leki na receptę mogą być pomocne, ale same w sobie nie gwarantują trwałej utraty wagi, jeśli nie zadbamy o odpowiednią dietę i codzienną aktywność fizyczną – mówiła podczas konferencji zorganizowanej 14 kwietnia przez Śląski Uniwersytet Medyczny dietetyczka SUM dr Małgorzata Słoma-Krześlak.
Często terapia farmakologiczna jest także kosztowna, sięgając kwot rzędu 2 tys. zł miesięcznie, a cała terapia może trwać nawet do 12 miesięcy. To budzi pytania o opłacalność tej formy leczenia w kontekście dostępnych alternatyw, takich jak zmiana nawyków żywieniowych.
- Można zainwestować w leki, ale równie dobrze inwestując te same środki w zmianę diety i aktywność fizyczną, możemy osiągnąć trwałe efekty – zaznaczyła ekspertka.
Dietetyczka zwróciła również uwagę na wady przyjmowania leków na otyłość, szczególnie w kontekście ryzyka utraty masy mięśniowej. Leki działają głównie na apetyt, ale nie zawsze sprzyjają zdrowemu procesowi redukcji masy ciała.
- Często pacjenci, którzy korzystają z leków, nie tracą tkanki tłuszczowej, a masę mięśniową w trakcie takiej nieprzemyślanej redukcji – dodała dr Słoma-Krześlak.
Wątpliwa skuteczność suplementów
Dr Słoma-Krześlak wskazała na istotną rolę edukacji zdrowotnej i wprowadzenia małych, ale trwałych zmian w stylu życia.
- Wystarczy wprowadzić proste zmiany, takie jak zwiększenie ilości warzyw, pełnoziarnistych produktów, czy białka, by poczuć się lepiej i zacząć chudnąć. Ruch jest również kluczowy, ale nie musimy od razu zapisywać się na siłownię. 30 minut spaceru dziennie może zrobić ogromną różnicę – zaznaczyła.
Problematycznym aspektem współczesnej diety jest również obfitość przetworzonej żywności, która jest tańsza i łatwiej dostępna niż produkty świeże.
- Żywność przetworzona, szczególnie ta bogata w tłuszcze trans, cukry i sól, jest powszechnie dostępna i kusi smakiem. Dodatkowo, wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, ile kalorii może dostarczyć, np. jedna wyszukana kawa na mieście – podkreśliła ekspertka.
Nie brakuje również głosów, które kwestionują efektywność popularnych suplementów diety. Choć niektóre z nich obiecują wspomaganie metabolizmu lub redukcję wagi, to ich skuteczność bywa wątpliwa.
- Rynek suplementów diety jest praktycznie nienadzorowany, co sprawia, że wiele z tych produktów może być nie tylko nieskutecznych, ale i zanieczyszczonych, nawet narkotykami. Lepiej skupić się na równoważeniu diety i suplementować ewentualne niedobory witamin, czy minerałów, jak witamina D, czy magnez, które mają realny wpływ na nasze samopoczucie i apetyt – poradziła dietetyczka.
Udostępnij artykuł: