Onkologia
Eksperci: potrzebujemy trzech nowych leków na szpiczaka
Opublikowano:
prof. Krzysztof Giannopoulos
Dla zwiększenia skuteczności leczenia pacjentów cierpiących z powodu zaawansowanego i nawrotowego szpiczaka plazmocytowego potrzebujemy trzech nowych leków (pomalidomid, carfilzomib, daratumumab), które wciąż nie są w Polsce refundowane.
Czytaj więcej o:
OnkologiaDla zwiększenia skuteczności leczenia nawrotowego szpiczaka plazmocytowego potrzebujemy trzech nowych leków, które wciąż nie są w Polsce refundowane – ocenili eksperci podczas spotkania z dziennikarzami w Warszawie (13.04.2018).
Prof. Krzysztof Giannopoulos, kierownik Oddziału Hematologicznego Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej, wyjaśnił, że chodzi o pomalidomid, carfilzomib oraz daratumumab. Leki te od kilku lat są zarejestrowane w Unii Europejskiej i Stanach Zjednoczonych, gdzie są stosowane w wielu skojarzeniach terapeutycznych przydatnych u chorych, u których doszło do nawrotu szpiczaka.
„To nowa grupa leków, każda o innym mechanizmie działania” – podkreślił specjalista. W naszym kraju nie są dla chorych dostępne, ponieważ nie zostały jeszcze wprowadzone na listę leków refundowanych.
Konsultant krajowy w dziedzinie hematologii prof. Wiesław Jędrzejczak powiedział, że wszystkie trzy leki (pomalidomid, carfilzomib oraz daratumumab - przyp. PAP) są w procesie negocjacyjnym, każdy z nich na innym etapie. „Najbardziej zaawansowane negocjacje prowadzone są w odniesieniu do pomalidomidu” – dodał.
Podkreślił przy tym, że wszystkie trzy leki dotyczą innej podgrupy chorych z nawrotowym szpiczakiem. „To są chorzy najbardziej poszkodowani przez los (ze względu na przebieg choroby – przyp. PAP), najbardziej zagrożeni zgonem, wobec których jesteśmy najbardziej zobowiązani” – przekonywał.
Eksperci podkreślili, że nie można powiedzieć, który z tych trzech leków powinien być refundowany w pierwszej kolejności. "Wszystkie są nam potrzebne ze względu na inny sposób działania każdego z nich" – powiedział prof. Giannopoulos. Dzięki temu łatwiej dobrać je do poszczególnych chorych z zaawansowanych szpiczakiem, u których doszło do nawrotu choroby.
Pacjenci z nawrotowym szpiczakiem są najtrudniejszą grupą chorych. Aby uzyskać u nich kolejną remisję choroby - tłumaczyli eksperci - konieczne jest przełamanie jej oporności. Do tego niezbędne są leki o odmiennym mechanizmie działania, stosowane w skojarzeniu z innymi preparatami, takimi jak lenalidomid, bortezomib i deksametazon.
Prof. Giannopoulos powiedział w rozmowie z PAP, że nie można tych leków porównywać ze sobą pod względem skuteczności działania. „To nie są leki konkurujące ze sobą, dlatego nie można mówić o przewadze jednego nad drugim" - wyjaśnił. "Poza tym – dodał – nie ma badań klinicznych porównujących je ze sobą i takich badań nie będzie”.
Farmakolog kliniczny z Warszawy dr Leszek Borkowski wyjaśniał, że trudność w porównywaniu leków nie dotyczy tylko tych preparatów stosowanych w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. „Dotyczy ona również wielu innych leków i schorzeń, ponieważ ich porównywanie nie zawsze jest możliwe” - zauważył. Tłumaczył, że zależy to od tego, w jaki sposób chorzy byli wcześniej leczeni i na jakim etapie otrzymali poszczególne terapie.
„Dla nas, pacjentów, najważniejszy jest jak najszybszy dostęp do nowych terapii, bo to zwiększa nasze szanse przeżycia” – przekonywała Wiesława Adamiec, prezes Fundacji Carita – Żyć ze Szpiczakiem. Zwróciła uwagę, że wszystkie te terapie są przełomowe i każda z nich jest potrzebna polskim pacjentom.
Prezes fundacji dodała również, że przebieg szpiczaka powinien być w naszym kraju lepiej monitorowany, tak żeby jak najszybciej wykryć symptomy świadczące o nawrocie choroby. Bardzo ważne jest bowiem rozpoczęcie w porę kolejnego etapu terapii.
Prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego dr hab. Dominik Dytfeld powiedział, że w ostatnich latach dokonała się rewolucja w leczeniu szpiczaka plazmocytowego. Zwrócił uwagę, że polscy pacjenci nie mogą w pełni z niego korzystać.
„Kłopot polega na tym, że nasi chorzy są leczeni na przyzwoitym poziomie europejskim w pierwszej i drugiej linii leczenia. Gorzej jest z trzecią i czwartą linią leczenia po kolejnych nawrotach, ponieważ tu kończy się dostępność do nowoczesnych terapii, co istotnie wpływa na szanse ich przeżycia” – powiedział Dytfeld.
Specjalista przypomniał, że poza trzema nowymi lekami, które są w procesie negocjacyjnym w Polsce, w ostatnich pięciu latach zarejestrowano w USA i Unii Europejskiej trzy inne preparaty, które jeszcze bardziej rozszerzają zakres rożnych możliwych schematów terapeutycznych dla poszczególnych chorych.
„Ten rozwój wciąż przyspiesza, w badaniach jest bowiem ponad 100 innych cząsteczek i choć nie wszystkie wejdą do terapii, to pokazuje, jak duży jest postęp w leczeniu szpiczaka” – powiedział prezes Polskiego Konsorcjum Szpiczakowego. (PAP)
Udostępnij artykuł: