Kompendium24.pl

Medibas.pl

Kontakt

Reklama

E-wydanie

Szukaj

Więcej

Nauka i badania

Prof. Wielgoś: zawsze zależało mi na ułatwianiu startu młodym naukowcom

Opublikowano:

Prof. dr hab. n. med. Mirosław Wielgoś/Fotomed WUM

To bardzo dobrze, że nauka jest finansowana przez prywatny sektor przemysłowy, farmaceutyczny. I dobrze, że robi to nasza fundacja, bo ona nagradza tych, którzy mają dobry pomysł i jeśli go zrealizują, to pomogą nam wszystkim – uważa prof. Mirosław Wielgoś, członek rady naukowej Naukowej Fundacji Polpharmy.

Czytaj więcej o:

Naukowa Fundacja Polpharmy

Małgorzata Konaszczuk


Podsumowując kolejny rok pana pracy w Naukowej Fundacji Polpharmy, porozmawiajmy na temat współpracy fundacji ze środowiskiem akademickim w ramach Konwentu Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych (KRAUM). Jak to się zaczęło?

Od początku uczestniczyłem w tej inicjatywie. Podczas pierwszego Konwentu Rektorów w 2022 r., w trakcie bardzo ciekawej dyskusji na temat możliwości wsparcia nauki przez przemysł, zrodził się pomysł projektu edukacyjnego dla wyróżniających się studentów publicznych uczelni medycznych skupionych w KRAUM-ie. W pewnym stopniu byłem współautorem tego pomysłu, co mnie bardzo cieszy, bo zawsze zależało mi na ułatwianiu startu młodym naukowcom. Ważne, aby osoby, które coś chcą zrobić i mają potencjał, mogły dostać „wędkę”, żeby realizować swoje pasje i marzenia.

Nazwa Medical School of Your Future została ukuta później, ale jej idea zrodziła się właśnie wtedy. Zresztą wszyscy uczestnicy tego spotkania bardzo entuzjastycznie podeszli do tematu. Wszystkim nam chyba zależy na rozwoju najmłodszych kadr, które systematycznie nas zastępują, a niedługo już zupełnie zastąpią, więc warto ich wspierać. Myślę, że ta współpraca przynosi obopólne korzyści, bo to nie jest tak, że któryś z tych sektorów pracuje czy działa w zawieszeniu, w jakimś hermetycznym środowisku. Ten styk nauki i przemysłu jest bardzo potężny i trzeba wykorzystywać możliwości, które mogą wynikać ze współpracy.

Uważam, że ta inicjatywa, bardzo fajna w teorii, okazała się też wspaniała w praktyce. Odbyły się już trzy edycje Medical School of Your Future, w dwóch uczestniczyłem. Ostatnia miała miejsce w czasie kongresu Polskiego Towarzystwa Ginekologów i Położników, na którym musiałem być, ale serce mi krwawiło, że nie mogę spotkać się z uczestnikami szkoły. To wielka radość patrzeć na takich entuzjastów, którzy na pewno wiele osiągną w przyszłości i to niedalekiej.

Doświadczenia kolejnych spotkań pozwalają doskonalić tę ideę. Pytałem uczestników, co chcieliby zmienić, czy widzą jakieś problemy. Rzeczywiście, są takie drobiazgi, dla nich bardzo istotne, które łatwo naprawić, chociażby system rekrutacji czy też możliwość powtórnego uczestniczenia w szkole. Były osoby, które spotkałem w kolejnych dwóch latach. Uważam, że jeżeli dopuszczamy taką praktykę, to ograniczamy innym możliwość udziału. A osób, które by mogły zakwalifikować się do tego projektu jest sporo i to bardzo cieszy. Wniosek: dana osoba tylko raz może w nim uczestniczyć – i taka też była powszechna sugestia. Jest dużo innych inicjatyw, projektów, konkursów, w których można dalej realizować swoje aktywności.

Z wielką radością oglądam podsumowania spotkań w ramach szkoły. Fundacja przygotowuje bardzo dynamiczne filmy, które pokazują, ile tam się dzieje. Dla młodych uczestników to naprawdę czas świetnie spędzony i na pewno dla nich pomoc, dziś może nieuświadamiana, ale to wszystko wróci. Nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości.

A z punktu widzenia rektora, jakie ważne elementy są w programie szkoły, których być może studenci na studiach medycznych nie mają możliwości zgłębić?

Bardzo ważną sprawą są kontakty. Przez te kilka dni przyszli naukowcy naprawdę integrują się ze sobą, wymieniają doświadczenia, zainteresowania, planują wspólne badania. Efektem tego są późniejsze wspólne publikacje. To tak też wygląda w życiu dorosłego naukowca. Oni mają możliwość rozpoczęcia tego wcześniej i świetnie, bo to bardzo pomoże im w rozwoju kariery.

W szkole ci młodzi, oprócz kontaktów z rówieśnikami, spotykają się też z liderami poszczególnych dziedzin medycyny. To bardzo bezpośredni kontakt, bez bariery, bo też ci liderzy są odpowiednio dobierani. Wykłady, zajęcia czy warsztaty nie są prowadzone przez przypadkowe osoby, tylko takie, które potrafią docenić wartość, ważność i wagę kontaktu z młodym pokoleniem przyszłych naukowców. To jest na pewno jakaś wartość merytoryczna - dla jednych większa, dla innych mniejsza, bo każdy z tych młodych będzie zapewne w przyszłości reprezentował inną dziedzinę medycyny. Ale są też tematy uniwersalne, w dodatku omawiane przez prawdziwych luminarzy naszej rodzimej medycyny i nauki, a to naprawdę ma swoją wartość.

W szkole jest kładziony duży nacisk na wiedzę stricte merytoryczną, ale to tylko jeden aspekt. Innym jest pierwiastek humanistyczny, który świetnie wpisuje się w to, co określamy humanizacją medycyny, a więc spojrzenie na pacjenta jako na człowieka, a nie na człowieka jako na pacjenta. Chodzi o odwrócenie wagi tego problemu.

Kolejny aspekt to komunikacja. Podczas szkoły prowadzone są warsztaty z komunikacji, z kontaktów międzyludzkich, z prezentacji czy też wystąpień publicznych. Pamiętam, że były zajęcia z panem Piotrem Kraśką, czyli zupełnie bez powiązania z medycyną, ale chodziło właśnie o niezwykle przydatne miękkie narzędzia komunikacji. Bo to nie zawsze idzie w parze, że świetny naukowiec, profesjonalista potrafi przekazać posiadaną wiedzę. Niektórzy mają taki dar, że robią to z łatwością, inni nie. Uczestnicy szkoły bardzo wysoko oceniają zajęcia z nabywania tzw. umiejętności miękkich. Pamiętam też ubiegłoroczne spotkanie z prof. Jerzym Bralczykiem, który pokazał, jakie możliwości komunikacyjne daje nam nasz język i jakie ma znaczenie to, czy i jak potrafimy się nim posługiwać.

Kolejna sprawa to przygotowywanie prac naukowych, publikacji. Młodzi naukowcy oczywiście mają już jakieś swoje doświadczenie w tym zakresie, ale my wchodzimy głębiej i dajemy im więcej narzędzi, które pozwalają ten warsztat budować czy doskonalić.

Czy można pokusić się o stwierdzenie, że te spotkania najzdolniejszej młodzieży tworzą inkubator przyszłych elit medycznych?

Na pewno tak. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że z tego grona będą rekrutować się przyszli laureaci konkursów, które fundacja organizuje i przeznacza na nie naprawdę wielkie sumy pieniędzy. Bardzo się cieszę, że mam ten zaszczyt, ale też radość być członkiem tej fundacji, bo ona pomaga ludziom, którzy mają pomysły i wiedzą jak pewne rzeczy zrobić, a potrzebują tylko takiego prozaicznego elementu, jakim jest finansowanie.

I tu właśnie dochodzimy do styku przemysłu z nauką. To bardzo dobrze, że nauka jest finansowana przez prywatny sektor przemysłowy, farmaceutyczny. I dobrze, że robi to nasza fundacja, bo ona nagradza tych, którzy mają dobry pomysł i jeśli go zrealizują, to pomogą nam wszystkim. To będzie wspólne dobro, które jednak – jak zawsze mówię - wróci do tego podmiotu, w którym się zaczęło, choć nie w bezpośredni sposób. To właśnie jest taka piękna idea.

Warto jeszcze wrócić do kwestii wspomnianych już kontaktów. Dzięki szkole młodzi nawiązują kontakty z osobami, które być może trudno byłoby im poznać bezpośrednio, dotrzeć do nich nie mając jakiegoś polecenia. Tutaj nawiązują bezpośrednie kontakty z ludźmi, których bardzo szanują. Nieraz słyszałem, jak mówili: „Marzyliśmy, żeby poznać te osoby, a jeszcze siedzieć z nimi przy jednym stole i rozmawiać swobodnie przy kawie…”. To nie mieściło się w głowie, a jednak jest możliwe. Czyli są to zarówno kontakty w poziomie, jak i pionie. I jedne, i drugie są dla tych młodych ludzi niezwykle ważne.

A dla nas, dojrzałych naukowców, to jest bardzo ważne, bo dostajemy ludzi, których – myślę - wszyscy chcielibyśmy mieć w swoich zespołach, zatrudniać, pomagać w rozwoju, ale też korzystać z ich możliwości, z ich umiejętności.

Czy w gronie osób związanych z Konwentem Rektorów rozważane są jakieś inne inicjatywy wspierające młodych naukowców?

To, że takie inicjatywy na pewno się narodzą, nie ulega wątpliwości. Ja uczestniczę w Konwencie jako były rektor, ale myślę, że najwięcej do powiedzenia mają osoby aktualnie pełniące te funkcje, bo mają o wiele większe możliwości. A pomysły są cudowne, zwłaszcza jeżeli jeszcze mają szansę na realizację i można je wcielać w życie.

Niemniej wydaje mi się, że powinno to iść w stronę tworzenia konkursów, które będą wspierały konkretne projekty tych młodych ludzi jeszcze w czasie studiów. Możemy zatem zejść na niższy poziom – nie w sensie jakościowym, lecz etapu rozwoju ścieżki naukowej. Ponadto jest bardzo wiele konferencji studenckich, podczas których też można łowić talenty i wspierać różnego rodzaju projekty, czy też nagradzać najlepsze prace.

Myślę, że współpraca, która zostaje nawiązana przez uczestników kolejnych Medical School of Your Future, będzie owocowała w przyszłości różnymi wieloośrodkowymi projektami. Ich wartość jest zawsze bardzo duża, bo łatwiej zebrać materiał, a poza tym wykorzystuje się potencjał wielu ośrodków. I tutaj też, na tym styku przemysłu i nauki mogłoby być miejsce na finansowanie takich wielośrodkowych badań na poziomie studenckim.

Uczestnicy szkół chętnie kontaktują się między sobą, ale też nie tracą kontaktu z Naukową Fundacją Polpharmy. Można więc obserwować karierę tych ludzi, można też w którymś momencie im pomóc, prawda?

Takie jest założenie - śledzenie karier. Mam nadzieję, że fundacja w przyszłości będzie także działała proaktywnie, czyli widząc, że kariera naukowa „naszego wychowanka” się rozwija, sami szukajmy możliwości, jak mu jeszcze bardziej ją ułatwić. Są różne programy wymiany naukowej na całym świecie, więc tutaj także można to podejmować - trochę na wzór tego, co robi Fundacja Kościuszkowska, w której radzie też mam przyjemność i zaszczyt zasiadać. To jest wymiana polsko-amerykańska i stypendia fundowane przez tę organizację dla wybitnych naukowców, którzy chcą swoją karierę rozwijać w najlepszych ośrodkach w Stanach Zjednoczonych.

Naukowa Fundacja Polpharmy nie ma takich ograniczeń odnoszących się wyłącznie do Stanów Zjednoczonych. Możemy w Europie, możemy w jakichś dobrych ośrodkach w Polsce różnego rodzaju stypendia czy staże naukowe obejmować patronatem i finansować. Bardzo bym sobie tego życzył.

Rozmawiała Małgorzata Konaszczuk

Udostępnij artykuł:

Czytaj więcej


25 lat wspierania polskiej nauki – jubileuszowa gala Naukowej Fundacji Polpharmy

Wydarzenia

22 czerwca 2026 roku odbyła się uroczysta Gala 25-lecie Naukowej Fundacji Polpharmy, która zgromadziła przedstawicieli środowiska naukowego, medycznego oraz partnerów Fundacji. Podczas wydarzenia podsumowano ćwierć...