Kardiologia
Ekspert: Zator płucny po COVID-19 na ogół powoduje materiał zakrzepowy powstający miejscowo
Opublikowano:
iStock
Zator w tętnicach płucnych po COVID-19 najczęściej powoduje tzw. materiał zakrzepowy, który powstał miejscowo, a nie dotarł gdzieś z układu żylnego – twierdzi kardiochirurg, lek. Dariusz Zieliński.
Zbigniew Wojtasiński/PAP/MJM
COVID-19 sprzyja powstawaniu zakrzepicy w naczyniach krwionośnych i może się przyczynić do powstawania groźnych zatorów w tętnicach płucnych. Mechanizm ich powstawania jest jednak nieco inny niż zwykle.
„W większości przypadków stwierdzanych zatorów w tętnicach płucnych w przebiegu COVID-19 jest to materiał zakrzepowy, który powstał miejscowo, a nie dotarł z układu żylnego, jak ma to miejsce w przypadku klasycznej zatorowości płucnej” – wytłumaczył w informacji przekazanej PAP kardiochirurg, lek. Dariusz Zieliński ze Szpitala Medicover.
Zator płucny po COVID-19 - opis przypadku
Specjalista podaje przykład operowanej przez niego 84-letniej pacjentki, emerytowanej pielęgniarki, która zachorowała na COVID-19. W lutym 2020 r. doszło u niej do infekcji wywołanej koronawirusem. Miała duszności, gorączkę i bóle mięśniowe, odczuwała też ogromne osłabienie. Wyzdrowiała, ale w marcu 2020 r. doszło u niej do powikłań i została przywieziona do pilnego leczenia szpitalnego.
Pacjentka odczuwała duszności i zaburzenia rytmu serca. Po wykonaniu tomografii komputerowej rozpoznano ostrą zatorowość płucną, a w badaniu echokardiograficznym stwierdzono wolne skrzepliny w jamach prawego serca. Wymagała natychmiastowej operacji.
Zatorowość płucna po COVID-19: ryzyko jest kilkukrotnie większe niż w w przebiegu innych ostrych niewydolności oddechowych
Z dotychczasowych obserwacji wynika, że w przypadku niewydolności oddechowej spowodowanej koronawirusem ryzyko wykrzepiania w łożysku płucnym jest kilkukrotnie większe niż w przebiegu innych ostrych niewydolności oddechowych.
Lek. Dariusz Zieliński wyjaśnił, że dotyczy ono kilkunastu procent pacjentów hospitalizowanych na oddziałach intensywnej terapii. „Materiał zatorowy”, czyli niedrożność naczynia płucnego wywołana miejscową zakrzepicą, występuje w obszarze, gdzie miąższ płucny jest już uszkodzony przez chorobę COVID-19.
W przypadku 84-letniej pacjentki najbardziej prawdopodobnym mechanizmem powstania zatorowości było unieruchomienie, spowodowane znacznym osłabieniem w przebiegu COVID-19. Dodatkowo, wysoka gorączka spowodowała odwodnienie.
„Warto pamiętać, że starsze osoby bardziej są narażone na odwodnienie w przebiegu gorączki, gdyż mają zaburzone poczucie pragnienia. Odwodnienie powoduje zagęszczenie krwi, co w połączeniu z unieruchomieniem sprzyja powstawaniu skrzeplin w układzie żylnym” – zaznaczył lek. Dariusz Zieliński.
Pacjentkę trzeba było natychmiast poddać operacji, gdyż u chorych z ostrą zatorowością płucną, u których występują skrzepliny w jamach serca, jest bardzo duże ryzyko zgonu w razie zastosowania jedynie leczenia zachowawczego. Dlatego przeprowadzono zabieg embolektomii tętnic płucnych. Usunięto także skrzepliny z prawego przedsionka serca.
Objawy zatorowości płucnej
Ekspert przypomniał, że zatorowość płucna najczęściej objawia się:
dusznością spoczynkową,
nietypowymi bólami w klatce piersiowej,
kaszlem,
omdleniami,
utratą przytomności.
Niepokojący jest towarzyszący temu jednostronny ból kończyny dolnej z obrzękiem.
Zatorowość płucna - co sprzyja jej rozwoju
Lek. Dariusz Zieliński zwrócił uwagę, że rozwojowi zatorowości sprzyjają przede wszystkim długotrwałe unieruchomienie i przebyte duże zabiegi chirurgiczne, złamania i rozległe urazy. Może się do niej przyczynić zażywanie hormonalnych środków antykoncepcyjnych, hormonalna terapia zastępcza, choroby nowotworowe, przebyta zakrzepica żył głębokich, żylaki kończyn dolnych i trombofilie, czyli wrodzone zaburzenia krzepnięcia.
PRZECZYTAJ TAKŻE:Ekspert: chorzy na COVID-19 trafiający do szpitala powinni otrzymywać leki przeciwzakrzepowe
Udostępnij artykuł: