Choroby zakaźne
Szpital na Stadionie Narodowym odpowiada na krytykę: Nie trafiają tu pacjenci lżej chorzy
Opublikowano:
W sieci i mediach społecznościowych pojawiły się opinie, że kryteria przyjęcia do szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym są zbyt ostre, przez co nie odciąża on pozostałych placówek w regionie zajmujących się chorymi na COVID-19/ źródło: Twitter
Lekko chorzy pacjenci przebywają w domu; dziś pacjent chory na COVID-19, który trafia do szpitala, także tymczasowego, wymaga intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki - wyjaśnia pielęgniarz, koordynator ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym w Warszawie Paweł Jabłoński.
EG/PAP/Karolina Mózgowiec
Pierwsi pacjenci trafili do szpitala na Narodowym dwa tygodnie temu. Do tej pory przyjęto 76 pacjentów. Obecnie przebywa tam 30 chorych.
"W ciągu ostatniej doby wypisaliśmy 12 pacjentów i przyjęliśmy kolejnych 5. Na razie na oddziale 300-łóżkowym działają trzy odcinki po 28 łóżek każdy. Kolejne odcinki są gotowe do przyjęcia chorych, gdyby zaszła taka potrzeba" - informuje Paweł Jabłoński.
Szpital na Stadionie Narodowym to bufor bezpieczeństwa
Podkreślił, że zadaniem szpitala tymczasowego jest odciążenie normalnych szpitali, a ponieważ są w nich ciągle wolne miejsca, na Narodowy trafia mniej osób.
"W ciągu ostatniej doby mieliśmy 12 zgłoszeń o potrzebie przyjęcia pacjentów, z czego 5 osób zakwalifikowaliśmy do przyjęcia. Gdyby nie było miejsc w innych szpitalach na Mazowszu, tych zgłoszeń byłoby dziesiątki albo nawet setki" - powiedział.
Pojawiły się kryteria przyjęcia pacj. do Szpitala Narodowego.Nazwę można zmienić na Narodowe Sanatorium.Polskie media, gdyby zaczęły postępować jak ich amerykańskie odpowiedniki podczas wystąpień z Białego Domu, kończyłyby transmisje konf. pras. Rządu po kilkunastu sekundach.
— Bartek Fiałek (@bfialek)
Opieka nad pacjentami z lżejszym przebiegiem infekcji
Paweł Jabłoński wyjaśnił, że część pacjentów nie może być przyjętych do szpitala na Narodowym, bo nie ma wykonanego testu na obecność koronawirusa SARS-CoV-2.
"Nie możemy ich położyć z pacjentami, co do których mamy pewność, że mają COVID-19. Sama budowa tego szpitala powoduje, że taki pacjent oddychałby już powietrzem, gdzie jest duże stężenie patogenu" - tłumaczył.
Fakty są takie, że w Szpitalu Narodowym:1) cały personel ma tylu pacjentów, co w zwykłym szpitalu ma dwóch lekarzy;2) zarabia się lepiej;3) wyceny świadczeń są wyższe.Zwracanie na to uwagi to nie jest atak na lekarzy. Ale też - to fakt - nie ci z Narodowego mają najtrudniej. https://t.co/vOqaTx17c5
— Patryk Słowik (@PatrykSlowik)
Zaznaczył przy tym, że do szpitala nie trafiają pacjenci, których można by określić jako lżej chorych.
"Lekko chory pacjent przebywa w domu. Dziś pacjent chory na COVID-19, który trafia do szpitala, także tymczasowego, wymaga intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki. Ci pacjenci wymagają tlenoterapii, czasami wysokoprzepływowej za pomocą wysokospecjalistycznych urządzeń, są często obarczeni wieloma chorobami, które mieli wcześniej, a które na skutek COVID się zaostrzyły" - mówił.
Zwrócił uwagę, że choroba ma dwa oblicza: jedno grypopodobne czy określane często jako bezobjawowe i drugie, które może skończyć się śmiercią z powodu niewydolności układu oddechowego i niewydolności całego organizmu.
"Przejście z pierwszej fazy do drugiej jest bardzo szybkie. Zdarza się, że pacjent, który przyjeżdża z niewielką dusznością, w ciągu 12-24 godzin jest już niewydolny oddechowo, potrzebuje intensywnego leczenia i specjalistycznej opieki" - wskazał.
Udostępnij artykuł: