Choroby zakaźne
Minister zdrowia polecała na COVID-19 eliksir od szamana. Teraz pokieruje innym resortem
Opublikowano:
Fot. Pixabay
Minister zdrowia Sri Lanki publicznie wypiła i zachwalała eliksir przeciw COVID-19 sprzedawany przez miejscowego szamana. Napój zawierał miód, kolendrę, gałkę muszkatołową i inne przyprawy. Resortem już nie kieruje.
JW, PAP
Pavithra Wanniarachchi, była już minister zdrowia, z wykształcenia prawniczka, w styczniu br. zakaziła się koronawirusem i trafiła na oddział intensywnej terapii. Wcześniej publicznie wypiła i zachwalała eliksir sprzedawany przez miejscowego szamana Dhammikę Bandarę.
Eliksir promowały też media i politycy
Rzekomo magiczny napój, który miał chronić przed COVID-19, zawierał m.in. miód, kolendrę, gałkę muszkatołową i inne przyprawy. Bandara, który twierdził, że recepturę otrzymał od hinduskiej bogini Kali, sprzedał go za około 2,5 tys. rupii (13 USD) za butelkę tysiącom osób. Specyfik promowały niektóre prorządowe media i wielu polityków, którzy dali się fotografować podczas jego picia.
W efekcie prezydent Sri Lanki Gotabaya Rajapaksa odwołał ze stanowiska ministra zdrowia Wanniarachchi. Zastąpi ją rzecznik rządu i minister ds. mediów Keheliya Rambukwella, który wcześniej oświadczył, że władze nie rekomendują magicznych napojów do walki z wirusem. Wanniarachchi nie odejdzie jednak z rządu - otrzymała tekę ministra transportu.
W ostatnich dniach politycy opozycji krytykowali ministerstwo zdrowia nie tylko za kontrowersyjne z medycznego punktu widzenia poglądy jego szefowej, ale także za manipulowanie statystykami dotyczącymi liczby zakażeń i zgonów na COVID-19. Poinformowano o sprzeczności między danymi podawanymi przez władze centralne i poszczególne prowincje.
Krematoria nie nadążają ze spopielaniem zwłok
Sri Lanka od kwietnia walczy z dużą falą epidemii, związaną z upowszechnieniem się wariantu Delta koronawirusa. Pod coraz większą presją są tamtejsze szpitale i krematoria, gdzie dokonuje się tradycyjnych buddyjskich i hinduistycznych pogrzebów. Dzienna liczba zgonów przekraczała w ostatnich dniach 150, a krematoria musiały wydłużyć godziny pracy.
W poniedziałek (16 sierpnia) władze poinformowały o rekordzie ponad 3600 infekcji w ciągu doby, lecz niektórzy medycy mówią nieoficjalnie, że ich faktyczna liczba może być znacznie wyższa. Według rządowych danych od początku pandemii w wyspiarskim kraju zanotowano blisko 365 tys. zachorowań i ponad 6 tys. zgonów na COVID-19.
Na Sri Lance nie obowiązuje na razie całkowity lockdown, o którego wprowadzenie zaapelował we wtorek lider opozycji Sajith Premadasa. Od tego tygodnia władze zaostrzyły jednak obowiązujące regulacje i wzywają mieszkańców do nieopuszczania domów bez ważnej potrzeby. Od godz. 22 do 4 rano nie mogą działać m.in. sklepy i restauracje. Zakazano także organizacji wesel i innych przyjęć oraz wszystkich zgromadzeń publicznych.
PRZECZYTAJ TAKŻE: Pielęgniarka “szczepiła” solą fizjologiczną. Oszukanych może być ponad 8,5 tys. osób
Udostępnij artykuł: