Medycy do pacjentów: zanim nas ocenicie, zapytajcie, ilu chorych leczymy

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 25-10-2021, 15:10

Apeluję do społeczeństwa, do pacjentów: jeżeli znajdziecie się w szpitalu, zanim zaczniecie oceniać pracę każdego z nas, zapytajcie - ile na dyżurze jest pielęgniarek, ilu lekarzy. Mamy potężny kryzys kadr medycznych - oceniła Mariola Łodzińska, wiceprezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Protest medyków: przedstawiciele komitetu ostrzegają przed zamykaniem oddziałów i apelują do ministra zdrowia o rozmowy.
Fot. iStock

W poniedziałek (25 października) przez Stadionem Narodowym w Warszawie protestujący medycy zorganizowali konferencję prasową poświęconą „aktualnej sytuacji związanej z trwającą pandemią”.

- Nie znamy planów, prognoz resortu zdrowia, pracujemy w ciągłym chaosie, tak naprawdę w tej chwili jesteśmy przed decyzją, co dalej - podkreśliła Mariola Łodzińska z Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych (NRPiP).

- Mamy jeszcze trudniejszą sytuację niż rok temu, ponieważ zamknęło się wiele oddziałów. W internecie zamieściliśmy aktualną mapę zamkniętych placówek, oddziałów. Panie ministrze, co dalej? Mamy najwyższą w Europie liczbę zgonów nadliczbowych. Dla medyków każda śmierć to tragedia, dla ministerstwa, jak widać - czysta statystyka, przerzucanie się danymi - mówił z kolei Mateusz Szulca, szef Porozumienia Rezydentów.

Co dalej z protestem medyków? Jest gotowy projekt porozumienia

Mariola Łodzińska wskazywała, że Ministerstwo Zdrowia swoje plany dot. walki z pandemią „określa bardzo krótkofalowo”. - Nie wiemy, czy będziemy znów przerzucani do „ognisk zapalnych koronawirusa”. Personel jest bardzo mocno podzielony po poprzedniej fali, gdy z polecenia ministra zdrowia wprowadzono dwie kategorie medyków - którzy pracują z pacjentami covidowymi i którzy leczą pozostałych - tłumaczyła.

Poinformowała, że od zakończenia 7 października rozmów z wiceministrem Bromberem do chwili obecnej komitet protestacyjny nie otrzymał żadnej informacji „zachęcającej do rozmów”.

- To naprawdę ostatni moment. Sytuacja jest bardzo poważna, ponieważ dotyczy potężnego kryzysu kadr medycznych w aspekcie rozpędzającej się czwartej fali koronawirusa. Przygotowaliśmy projekt porozumienia na bazie tego, który przygotowało Ministerstwo Zdrowia, ale z uszczegółowieniem terminów i możliwością wyegzekwowania tego, o co zabiegamy - mówiła wiceszefowa NRPiP.

Dodała, że protestujący oczekują „na ruch ministra zdrowia, być może pana premiera czy prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, do którego wysłaliśmy list w sprawie problemów pracowników ochrony zdrowia”.

- Na apel Naczelnej Rady Lekarskiej wzywający lekarzy do pracowania w bezpiecznych granicach czasowych, zgodnie z prawem pracy, pan minister mówi, że to nieodpowiedzialne zadanie. Oczekujemy jakiegoś ruchu ze strony resortu, ministra. Póki co ministerstwo nie tylko nam nie pomaga, ale z nami walczy - ocenił Mateusz Szulca.

Szulca tłumaczył, że z powodu „wszechobecnych braków kadrowych” w szpitalach dochodzi do sytuacji, gdy jeden czy dwóch lekarzy „obsługuje, a tak naprawdę leczy” 50 pacjentów. - Jest to sytuacja patologiczna, pracujmy ponad siły, nawet 400 godzin miesięcznie - mówił.

Czwarta fala COVID-19: medycy boją się „ogromnego kryzysu kadr”

- Mamy wrażenie, że w tej chwili czwarta fala pandemii jest na takim etapie, jakbyśmy dopiero wchodzili w jej pierwszą fazę, czyli w marcu 2020 roku. Nie znamy planów, prognoz resortu zdrowia, pracujemy w ciągłym chaosie, tak naprawdę w tej chwili jesteśmy przed decyzją, co dalej - podkreślała Mariola Łodzińska z NRPiP.

- Apeluję do społeczeństwa, do pacjentów: jeżeli znajdziecie się w szpitalu, zanim zaczniecie oceniać pracę każdego z nas, zapytajcie - ile na dyżurze jest pielęgniarek, ilu lekarzy. Mamy potężny kryzys kadr medycznych - podkreśliła.

Mateusz Szulca wskazywał na „tragiczną sytuację w szpitalach pediatrycznych, które są zapchane”. - Jeden lekarz potrafi obstawiać trzy dyżury. Jeżeli zrezygnowałby z pracy, oznaczałoby to upadek nawet trzech oddziałów - mówił.

Ocenił, że do czwartej fali wiele szpitali nadal nie jest przygotowanych. - Tam powstawały tymczasowe śluzy, wszystko było robione na ostatnią chwilę, dziś niewiele się zmieniło i tak naprawdę można powiedzieć, że covid przechodzimy po raz pierwszy. Jeden z większych szpitali w Warszawie który zajmuje się covidem, ma 260 łóżek i tylko 40 respiratorów. Wszystkie łóżka są już zajęte. Pytanie do ministra zdrowia: kiedy dostaniemy spójną strategię walki z pandemią? - wyliczał Szulca.

Podkreślił, że Polska ma najwyższą w Europie liczbę nadmiarowych zgonów. - Dla medyków każda śmierć to tragedia, dla ministerstwa, jak widać - czysta statystyka, przerzucanie się danymi - stwierdził.

Szulca ocenił, że Ministerstwo Zdrowia w polityce walki z pandemią poniosło porażkę. - To, za co byli odpowiedzialni, to kolosalna klapa. Czujemy się osamotnieni. To my walczymy z pandemią na pierwszym froncie - podsumował.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Niedzielski: jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż rok temu [WYWIAD]

Drobniak: boimy się gwałtownego uderzenia niedoboru kadr. “Kamyczek ruszył lawinę”

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.