Mapy potrzeb zdrowotnych przepadły w Sejmie

opublikowano: 14-04-2021, 16:55

Posłowie sejmowej Komisji Zdrowia w pierwszym czytaniu odrzucili rządowy projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Kluczową regulowaną przez projekt kwestią było opracowanie nowych map potrzeb zdrowotnych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia Ministerstwo Zdrowia reprezentował wiceminister Sławomir Gadomski. Projekt został odrzucony głosami posłów opozycji oraz, co ciekawe, dwóch posłów Zjednoczonej Prawicy. Dyskusja była gorąca, minister Gadomski zarzucił politykom opozycji politykiertswo, a oni jemu poszerzanie kompetencji ministra zdrowia kosztem władz samorządowych. Wydaje się, że w tej politycznej przepychance przepadła rzecz najważniejsza: poprawa narzędzi kreowania długofalowej polityki zdrowotnej jakim są mapy potrzeb zdrowotnych.

iStock
iStock

Nowelizacja odpowiedzią na zastrzeżenia

Jak zapewnia strona rządowa celem nowelizacji ustawy o mapach potrzeb zdrowotnych jest stworzenie i dopracowanie lepszych narzędzi planowania strategicznego w ochronie zdrowia. Pierwszy raz mapy potrzeb zdrowotnych zostały wdrożone do systemu w 2014 roku. Minister Gadomski zaznaczył więc, że kilka lat pracy nad tym rozwiązaniem pozwoliło na zgromadzenie większego doświadczenia i wyeliminowanie ewentualnych błędnych założeń.

„Zastrzeżenia, które wpływały do Ministerstwa Zdrowia dotyczyły głównie względów proceduralnych: terminów tworzenia map, niskiej skuteczności realizacji lokalnej polityki zdrowotnej, brak jasno sprecyzowanych obowiązków i rekomendacji wynikających z map potrzeb zdrowotnych. Projektowana nowelizacja ma celu przede wszystkim usprawnienie organizacji map i ich efektywnego wykorzystywania do kreowania polityki zdrowotnej na poziomie kraju i poszczególnych województw. Jedną z fundamentalnych zmian, choć w istocie sankcjonującą istniejący porządek prawny, jest odejście od pierwotnej propozycji tworzenia map przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny. Zadanie to będzie należało nadal do Ministerstwa Zdrowia” – mówił Sławomir Gadomski.

Wiceminister dodał, że w resorcie zdrowia działa już zespół, który ma wiedzę i doświadczenie potrzebne do opracowywania map. Jak zapewnił specjaliści MZ będą w tym zakresie współpracowali m.in. z NIZP-PZH i AOTMiT.

„W myśl nowych przepisów mapy potrzeb zdrowotnych będzie opracowywał minister zdrowia. Ma ona obejmować analizy demograficzne, epidemiologiczne, stanu wykorzystania zasobów systemu ochrony zdrowia. Mapy mają też oczywiście określać największe wyzwania stojące przed systemem o kierunki działań na terenie całej Polski jak i poszczególnych województw. Są one brane pod uwagę przy wykorzystywaniu Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Sektorze Zdrowia (IOWISZ), z którego powszechnie korzystamy” – wskazał minister Gadomski.

Zgodnie z założeniami mapy mają być ustalane na okres siedmiu lat, ale ich aktualizacja ma mieć miejsce każdego roku.

Precyzyjna strategia konkretnych działań

Jak zauważył minister Gadomski dotychczasowe priorytety polityki zdrowotnej był sformułowane na tyle ogólnie, że realne działania zależały w dużej mierze od rady medycznej działającej przy wojewodach, składających głównie z konsultantów wojewódzkich - do pracy których zgłaszano liczne zastrzeżenia. Nowelizacja zakłada utworzenie nowych rad do spraw potrzeb zdrowotnych o zawężonym składzie, które będą odpowiedzialne za doradzanie wojewodom i tworzenie wojewódzkich planów transformacyjnych.

„Nowością zawartą w projekcie ustawy jest nałożony na ministra zdrowia obowiązek przygotowania na podstawie map potrzeb zdrowotnych Krajowego Planu Transformacji. Będzie on dotyczył wyzwań zdrowotnych istotnych z punktu widzenia całego kraju związanych z poszczególnymi obszarami medycznymi, kadrami, ale też wprowadzaniem do systemu nowych świadczeń koordynowanych lub na poziomie ponadregionalnym. Plany transformacji mają być precyzyjnym dokumentem o charakterze wdrożeniowym, nakładającym obowiązek konkretnych działań. Mają min. wyznaczać podmioty odpowiedzialne, harmonogram działań i ocenę ich skutków finansowych dla systemu” – wyjaśnił minister Gadomski.

Minister zdrowia będzie także weryfikował wojewódzkie plany transformacji pod kątem zgodności z mapami potrzeb zdrowotnych, krajowym planem transformacji i innymi strategicznymi dokumentami. Sławomir Gadomski podkreślił, że opracowanie strategii na szczeblu wojewódzkim i krajowym jest jednym z oczekiwań Komisji Europejskiej, wyrażonych podczas negocjacji dotyczących przekazania Polsce unijnych funduszy mających wesprzeć krajowy system ochrony zdrowia. Ponadto ich opracowanie, wraz z mapami potrzeb zdrowotnych, ma być rozwiązaniem problemu trapiącego polskie zdrowie od lat: braku ciągłości zarządczej i decyzyjnej wraz kolejnymi zmianami politycznymi i tymi za sterami Ministerstwa Zdrowia.

Opozycja: nowelizacja da ministrowi władzę absolutną

W imieniu klubu Koalicji Obywatelskiej wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia Rajmund Miler wniósł o odrzucenie projektu ustawy w całości. Jak wskazał zawarte w niej przepisy są wyrazem dążenia do niemal całkowitej centralizacji. Dodał, że mapy potrzeb zdrowotnych nie wiążą się jedynie z planowaniem rozmieszczenia świadczeń, ale również z przekazywaniem środków finansowych na inwestycje, a więc koncentracja decyzyjności w ich sprawie w rękach ministra zdrowia oznaczałby zbyt szeroką władzę dla szefa resortu. Przewodniczący Miler bardzo krytycznie wypowiedział się także o planowanym zawężeniu grona osób wchodzących w skład rad działających przy wojewodach. Jak stwierdził, zbyt wielu jest w nich przedstawicieli instytucji centralnych i bezpośrednio podległych ministrów zdrowia, takich jak Narodowy Fundusz Zdrowia czy Rzecznik praw Pacjenta, a zmarginalizowani zostali przedstawiciele władz samorządowych i konsultanci wojewódzcy – ostateczna decyzja w kwestii map potrzeb zdrowotnych i tak będzie należała do szefa MZ.

„Obawiamy się, że projektowana nowelizacja ma po prostu ułatwić władzy centralnej sięgniecie po unijne pieniądze, za wykorzystanie których do tej pory odpowiedzialne były samorządy. Przykład tego jak nieudolne jest zarządzenia centralne mieliśmy na początku pandemii COVID-19, gdy w szpitalach brakowało podstawowych rzeczy. To urzędy marszałkowskie stanęły wówczas na wysokości zadania, a ich działania nie wzbudzały takich kontrowersji jak zakupy środków ochrony indywidualnej Ministerstwa Zdrowia” – powiedział poseł Rajmund Miler.

Do wniosku Koalicji Obywatelskiej przychylili się posłowie Klubu Lewicy. Jedną z uwag, którą zgłosiła Lewica był zbyt długi, zdaniem posłów, czas po którym następuje ewaluacja Krajowego Planu Transformacji – aż cztery lata. Posłowie zarzucali również stronie rządzącej zrzucenie odpowiedzialności za decyzje – w tym finansowej – na władze samorządowe i to mimo wyroku Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2019 roku.

Wadliwa jest sama koncepcja?

Bardzo krytycznie o samym projekcie nowelizacji wypowiedział się także dr n. med. Andrzej Sośnierz, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, a obecnie poseł Porozumienia. Jego zdaniem nowela w obecnym kształcie powinna zostać odrzucona w całości, ponieważ jej koncepcja jest na tyle wadliwa, że dalsze procedowanie nie ma tym w przypadku sensu.

„Problem trapiący polską ochronę zdrowia nie ma charakteru strukturalnego, ale funkcjonalny i organizacyjny. (…) Po transformacji ustrojowej nastąpił spory postęp w zakresie wyposażenia i unowocześnienia sektora opieki zdrowotnej, a mimo to dane wskazują na coraz krótszą długość życia Polaków i skracanie przeżywalności w chorobach onkologicznych. (…) Uściślenia wymagałoby same pojęcie „potrzeby zdrowotnej”. (…) Mapy oceniam jako narzędzie wysoce niedoskonałe, w zasadzie obrazują jedynie to jakie świadczenia i gdzie się obecnie wykonuje, a nie realne potrzeby pacjentów. W takim kształcie nie mogą stanowić podstawy do opracowania planów transformacji” – powiedział dr Andrzej Sośnierz.

Były prezes NFZ podkreślał, że technokratyczne myślenie w podejściu do ochrony zdrowia nie zdaje egzaminu, co doskonale pokazało, jego zdaniem, wdrożenie ustawy sieci szpitali (która tylko skomplikowała system finansowania).

Minister Gadomski bronił projektu. Wskazywał, że nie marginalizuje ona wpływu samorządów – w radach przy wojewodach nadal będą zasiadali ich przedstawiciele, a wojewódzkie plany transformacji ocenią także m.in. marszałkowie województw. Dodał, że podstawowym celem projektu nie jest kolejny krok w kierunku centralizacji, ale racjonalizacji systemu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Centralizacja szpitali - powód do obaw czy szansa na rozwiązanie kłopotów?

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.