Lekarze rodzinni: rząd przerzuca na nas ciężar walki z COVID-19. “To przystawianie pistoletu do głowy”

EG/PZ/PPOZ
opublikowano: 24-01-2022, 11:04

Środowisko lekarzy rodzinnych bardzo krytycznie oceniło zapowiadane przez Ministerstwo Zdrowia wzmocnienie opieki przedszpitalnej nad pacjentami z COVID-19. Specjaliści POZ uważają, że to zrzucenie odpowiedzialności na podstawową opiekę zdrowotną i pozbawienie leczenia pozostałych chorych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Resort od początku pandemii stara się jak najszerzej angażować POZ w działania przeciwepidemiczne.
iStock

W związku z narastaniem kolejnego wzrostu zakażeń i zachorowań na COVID-19 rząd ogłosił strategię walki z pandemią na najbliższe miesiące. Wśród jej elementów jest m.in. wzmocnienie roli opieki przedszpitalnej. Jej podstawą mają być - choć w dużej mierze już są - lekarze rodzinni. Dodatkowy element walki z COVID-19 dotyczy seniorów powyżej 60. roku życia - najbardziej narażonych na zgon. Każdy, kto jest przetestowany pozytywnie, będzie mógł - w ciągu 48 godzin - zostać zbadany, także w swoim domu, przez lekarza pierwszego kontaktu.

Lekarze rodzinni wyłączeni z opieki nad pozostałymi pacjentami

– Ta decyzja całkowicie wyłączy POZ, a jej skutki będziemy odczuwać jeszcze długo. Nowe wytyczne spowodują dalsze narastanie długu zdrowotnego, ponieważ dla pacjentów przewlekle chorych, leczonych w naszych poradniach, którzy nie znajdują teraz opieki gdzie indziej, nie będzie już czasu. Decyzję, którym pacjentem się zająć, lekarz nie będzie podejmował na podstawie jego stanu zdrowia, ale wytycznych resortu. W pierwszej kolejności będzie miał bowiem obowiązek na życzenie pacjenta pojechać do osoby po 60. roku życia z dodatnim wynikiem testu, ale np. łagodnym przebiegiem choroby - ocenia pomysł rządu Jacek Krajewski, prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie.

Jak zaznacza PZ w komunikacie, wielu takich pacjentów domowych wizyt nie będzie potrzebowało. W tym czasie inni chorzy wymagający pilnej porady nie będą mieli szansy na umówienie się.

– Przejrzałam raporty dzienne z poprzedniej fali epidemii, tylko z covid przyjmowałam ok 30 pacjentów. Połowa z nich była po 60. roku życia. Jeśli będę miała zgłoszenie od pacjenta chorego przewlekle, to muszę odwołać jego wizytę i pojechać do domu chorego z COVID-19, nie dlatego że są do tego wskazania medyczne, tylko z powodu decyzji urzędnika – mówi Joanna Szeląg, ekspert Federacji Porozumienie Zielonogórskie, wiceprezes Podlaskiego Związku Lekarzy Pracodawców PZ.

Specjaliści PZ podkreślają, że rząd nie może wymagać od lekarzy rodzinnych, że samodzielnie pokonają piątą falę pandemii - szczególnie przy obecnych brakach kadrowych i jeśli sprawdzi się czarny scenariusz rozwoju pandemii.

Bożena Janicka: minister nie wie, o czym mówi

Lekarzy rodzinnych wzburzył też fakt, że MZ zapowiedziało szczegółowe kontrole tego, w jaki sposób placówki wywiązują się z nowych obowiązków. Co więcej - jak podkreślono w komunikacie PPOZ - mimo zdecydowanego sprzeciwu środowiska lekarskiego, podczas jednej z konferencji prasowych Niedzielski podkreślił, że od lekarzy będą wymagane bezpośrednie „porady administracyjne“, niezależnie od stanu zdrowia i potrzeb medycznych - również w przychodniach. Porady tego rodzaju powinny być zorganizowane przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa dla wszystkich pacjentów.

- Taka sytuacja dla nas jest nie do przyjęcia. W tej desperacji to POZ ma być ponownie dzieckiem do bicia? Minister nie wie, o czym mówi! Zapowiada miliony porad dziennie!!! I to w różnych formach! Już teraz, w związku z rosnącymi potrzebami pacjentów, nie mamy możliwości każdemu udzielić teleporady, a co dopiero każdego przyjąć w gabinecie lub jechać na wizytę domową! I to nie wtedy, kiedy warunkuje to stan zdrowia i akurat możemy, ale w wyznaczonym przez Ministra czasie! (...) A my pytamy: jak w małych, czy nawet większych przychodniach odizolować osoby z COVID-19 od innych, często bardzo ciężko chorych? (...) Wymuszanie na nas czegoś niemożliwego i oszukiwanie pacjentów z COVID-19, że jesteśmy w stanie im pomóc w przychodni czy w domu, jest wręcz nieetyczne. Nie do przyjęcia są także groźby wysokich kar. To przysłowiowe przystawianie pistoletu do głowy! Bez jakiejkolwiek próby rozmowy, przy braku merytorycznych uzasadnień. Obawiamy się, że taka polityka doprowadzi do ostatecznego zniszczenia podstawowej opieki zdrowotnej! (...) – komentuje Bożena Janicka, prezes PPOZ.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Porozumienie Zielonogórskie o ataku resortu na lekarzy POZ. “Bezpodstawne pomówienie środowiska”

Podwyżki cen gazu i prądu uderzają w POZ. Zniknie część przychodni?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.