Leczenie raka jajnika: należy poszerzyć grupę pacjentek korzystających z terapii uzupełniającej [KOMENTARZ]

Prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka-Głaz, kierownik Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie
opublikowano: 30-06-2021, 14:38

W Polsce rocznie wykrywa się ok. 3-3,5 tys. nowych przypadków raka jajnika. Niestety, najczęściej jest on rozpoznawany w wysokim stopniu zaawansowania procesu nowotworowego, dlatego chora musi być poddana leczeniu operacyjnemu i intensywnej farmakoterapii.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
O kim mowa

Prof. dr hab. n. med. Anita Chudecka-Głaz jest kierownikiem Kliniki Ginekologii Operacyjnej i Onkologii Ginekologicznej Dorosłych i Dziewcząt Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie.

Pozytywne informacje są takie, że coraz częściej u tych chorych udaje się uzyskać dobre efekty leczenia. Dzięki możliwości zastosowania nowoczesnych, personalizowanych terapii, w tym leczenia podtrzymującego, pacjentki żyją wiele lat od wykrycia choroby nowotworowej. A jakość ich życia jest znacząco lepsza, niż była jeszcze kilka lat temu.

Nasze doświadczenia pokazują także, że chore na raka jajnika, leczone na oddziałach specjalizujących się w tym zakresie, osiągają znacząco lepsze rezultaty terapii. Dzieje się tak dlatego, że zajmują się nimi doświadczeni lekarze, którzy stale wykonują operacje nowotworów jajnika oraz specjalizują się w prowadzeniu terapii farmakologicznej.

Od 1 maja chore na raka jajnika otrzymały możliwość refundowanego leczenia inhibitorem PARP olaparibem. Lek ten jest dostępny dla pacjentek z mutacją w genie BRCA1 lub BRCA2. Jednak wyniki badań, potwierdzające skuteczność tego leku, dotyczą nie tylko pacjentek, u których występują zaburzenia naprawy DNA, spowodowane mutacją w wymienionych genach. Badania przeprowadzone w grupie pacjentek z zaawansowanym, niskozróżnicowanym rakiem jajnika z zastosowaniem niraparibu i olaparibu w połączeniu z bewacyzumabem pokazały, że korzyść z takiego leczenia odnoszą nie tylko chore z potwierdzoną mutacją w genie BRCA 1 czy BRCA 2.

Obie te terapie są zarejestrowane w Stanach Zjednoczonych i w Europie, nie są jednak jeszcze refundowane w Polsce. Stanowi to ostatni brakujący element w leczeniu chorych na raka jajnika, który chcielibyśmy jak najszybciej uzupełnić. Naszym celem jest zatem poszerzenie grupy pacjentek z rakiem jajnika, które w I linii postępowania mogłyby skorzystać z leczenia uzupełniającego. Obecnie ustawa refundacyjna zapewnia dostęp do tej terapii tylko dla pacjentek, które są nosicielkami mutacji BRCA1 lub BRCA2. A korzyść z takiego leczenia, jak wspominałam, odnosi zdecydowanie większa grupa pacjentek z zaawansowanym rakiem jajnika.

Badanie statusu mutacji genów BRCA1, BRCA 2 jest bardzo istotne, niemal tak ważne, jak badanie histopatologiczne, które każda chora na raka jajnika powinna mieć wykonane. Niezwykle niepokojący jest fakt, że ze 100 proc. pacjentek, które powinny mieć oznaczony status mutacji BRCA1 i BRCA2, zaledwie 30 proc. (jak pokazują statystyki) jest poddawane temu badaniu. Można było to jeszcze zrozumieć, gdy inhibitory PARP były refundowane tylko w nawrotowym raku jajnika. Wówczas zawsze mieliśmy czas na przeprowadzenie badań molekularnych z tzw. bloczka archiwalnego, gdy spodziewaliśmy się, że pacjentka faktycznie spełni kryteria kwalifikacji do terapii i potencjalnie odniesie korzyść z leczenia uzupełniającego inhibitorem PARP w chorobie nawrotowej. Natomiast od 1 maja jest nowy program lekowy, w którym inhibitory PARP możemy zastosować po I linii terapii, zatem niewykonywanie takiego badania jest zupełnie niezasadne.

Onkologia
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
×
Onkologia
Wysyłany raz w miesiącu
Ekspercki newsletter z najważniejszymi informacjami dotyczącymi leczenia pacjentów onkologicznych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska). Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Często słyszymy opinie, że skoro cała grupa pacjentek odnosi korzyść z leczenia uzupełniającego, to po co przeprowadzać u tych chorych badania molekularne. Niewykorzystanie tych badań to nie tylko ograniczenie możliwości dostępu do terapii dla pacjentek, które odnoszą z tego leczenia największą korzyść, ale to również brak możliwości zastosowania specjalnych procedur w rodzinach pacjentek. Chodzi tu przede wszystkim o brak możliwości przebadania rodzin pod kątem występowania mutacji germinalnych.

Pamiętajmy, że pacjentkom z mutacją BRCA 1 lub BRCA 2, które jeszcze nie zachorowały na raka jajnika, możemy zaproponować operację profilaktyczną. Zmniejszy ona ryzyko wystąpienia tego nowotworu o ponad 90 proc. U kobiety, która jest nosicielką mutacji BRCA1, ryzyko rozwinięcia raka jajnika wynosi ok. 60 proc. Jeżeli możemy je zredukować o 90 proc., to, z punktu widzenia efektywności kosztowej, działanie niezwykle istotne. Dlatego ogromnie ważne jest wykonywanie badań molekularnych, pozwalających wyodrębnić grupy pacjentek, które możemy kwalifikować do leczenia uzupełniającego oraz zastosować określone procedury profilaktyczne dla ich rodzin.

Podsumowując, najpilniejszą potrzebą chorych na raka jajnika jest refundacja inhibitora PARP w I linii terapii, w leczeniu podtrzymującym dla grupy pacjentek z tym rakiem, które nie są nosicielkami mutacji BRCA1 lub BRCA2. W tej grupie chorych korzyści z terapii podtrzymującej zostały wykazane również w dużych, randomizowanych badaniach, z „dojrzałymi” wynikami w zakresie czasu wolnego od progresji choroby, potwierdzonymi wieloletnimi obserwacjami.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Personalizowane terapie skuteczniej niszczą zaawansowane nowotwory [DEBATA]

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.