Choroby zakaźne
Kuchar: czwarta fala COVID-19 dotknie głównie osoby do 24. r.ż.
Opublikowano:
Michal Teperek
We wrześniu lub na początku października czeka nas gwałtowny wzrost zakażeń koronawirusem wśród osób do 24. roku życia - przewiduje dr Ernest Kuchar. Zdaniem eksperta to grupa najmniej narażona na ciężki przebieg choroby, ale mogą oni zarazić swoich bliskich.
PAP/MJM
18 sierpnia Ministerstwo Zdrowia podało, że badania potwierdziły 208 nowych zakażeń koronawirusem, a zmarła jedna osoba z COVID-19. Liczba nowych zakażeń COVID-19 wzrosła w porównaniu z liczbą z ubiegłej środy. Zdaniem wielu ekspertów należy się liczyć z większym przyrostem zachorowań w kolejnych tygodniach.
- Z doświadczeń tych krajów, które przed nami już miały IV falę wynika, że rozwija się ona szybciej niż poprzednie, co jest pochodną większej zaraźliwości wirusa, bo zachorowania głównie wywołuje wariant delta - zwrócił uwagę dr hab. n. med. Ernest Kuchar z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Wariant Delta u ozdrowieńców i zaszczepionych: z czasem odporność na niego prawdopodobnie się zmniejsza
W ubiegłym tygodniu szef resortu zdrowia Adam Niedzielski napisał na twitterze, że poziom zakażeń wariantem Delta w okresie ostatnich 4 tygodni to już ponad 86 proc.
"Dotychczas w Polsce mamy potwierdzone 404 przypadki wariantu Delta. Wariant Alfa, który jest na poziomie niecałych 8 proc. wszystkich zakażeń, odchodzi w Polsce do przeszłości“ - napisał Niedzielski.
Zdaniem prof. Kuchara wariant delta w przybliżeniu jest dwukrotnie bardziej zaraźliwy niż ten, który odpowiadał za III falę zachorowań.
- Dlatego należy spodziewać się szybszych wzrostów zachorowań. Pandemie przyrastają w sposób wykładniczy, a nie liniowy. Nasz umysł jest przyzwyczajony do tego, że liczba ta będzie rosła liniowo, ale wzrost wykładniczy tylko początkowo jest powolny, a potem przypomina efekt kuli śniegowej i staje się bardzo gwałtowny - sprecyzował dr hab. Ernest Kuchar.
Według eksperta w Polsce wciąż wiele osób podatnych jest na zakażenie.
- Przynajmniej częściową odporność na wariant delta mają osoby zaszczepione i ozdrowieńcy. Jednak z czasem ta odporność prawdopodobnie się zmniejsza - zauważył.
Czwarta fala COVID-19 dotknie głównie osoby do 24. roku życia
Prof. Kuchar uważa, że we wrześniu lub na początku października czeka nas gwałtowny wzrost zachorowań. I podobnie jak w innych krajach, w których ma miejsce IV fala zachorowania będą głównie wśród osób do 24. roku życia, czyli młodzieży i młodych dorosłych.
- To osoby najbardziej czynne i mające najwięcej kontaktów i przekonane, że koronawirus im nie grozi - powiedział.
W jego ocenie duża liczba zakażeń nie będzie przekładać się na znaczną liczbę hospitalizacji i zgonów, bo jest to grupa ogólnie zdrowa.
- Jednak młodsze osoby nie żyją w oderwaniu od społeczeństwa - one mogą zarazić rodziców i dziadków, a to już jest niebezpieczne. Warto też pamiętać, że wiele młodych osób w Polsce jest otyłych. Dla nich przejście COVID-19 może być wyzwaniem - dodał.
Groźba obostrzeń to mało skuteczna motywacja do szczepień
Ekspert skomentował też zapowiedź szefa MZ Adama Niedzielskiego dotyczącą ewentualnych obostrzeń. Niedzielski powiedział, że jeśli będą dwa regiony ze zbliżoną liczbą zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, to większe obostrzenia będą wprowadzane tam, gdzie poziom zaszczepienia jest niższy, a tym samym ryzyko rozprzestrzeniania zakażenia większe.
- To zapewne rodzaj motywacji do zaszczepienia. Mam wątpliwości, czy on będzie skuteczny. Pytanie brzmi - czy pacjenci mają dostęp do danych, dotyczących poziomu zaszczepienia i nim się kierują - powiedział prof. Kuchar.
Z danych rządowych wynika, że ok. 60 proc. Polaków przyjęło do tej pory przynajmniej jedną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19. Jednak odsetek zaszczepionych bywa bardzo różny w zależności od regionu.
Obowiązkowe szczepienia wśród medyków i w służbie wojskowej to konieczność
W ostatnich tygodniach sporo mówi się w mediach o ewentualnym obowiązku szczepień w grupach zawodowych - białym personelu czy służbach mundurowych.
Według eksperta taki obowiązek wprowadzono już np. w USA czy niektórych krajach zachodniej Europy.
– To jest konieczność, bo wirus ten roznosi się drogą kropelkową, a trudno jest zachować dystans np. w koszarach, więc obowiązkowe szczepienie jest uzasadnione realnym zagrożeniem zachorowania - zaznaczył.
PRZECZYTAJ TAKŻE:Niedzielski do nauczycieli i rodziców: szczepionki przeciw COVID-19 są bezpieczne dla młodzieży
Niedzielski: płatna szczepionka przeciwko COVID-19? Mało prawdopodobne
Udostępnij artykuł: