Kształcenie lekarzy w "zawodówkach" w Sejmie. Jakość nie ucierpi kontra "produkt lekarzopodobny"

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 01-10-2021, 17:12

Nie chcemy zaniżania jakości kształcenia lekarzy - mówił w Sejmie Wojciech Murdzek, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki. - Po 50 latach wracamy do kształcenia felczerów w Polsce - ripostował Wojciech Maksymowicz, poseł Polski 2050, lekarz oraz b. wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

W piątek (1 października) w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o kształceniu lekarzy, który m.in. poszerza krąg uczelni mogących otwierać kierunki lekarskie i lekarsko-dentystyczne o uczelnie zawodowe.

Gadomski: nie można sprowadzać liczby uczelni, które będą mogły aspirować do kształcenia lekarzy, do jednoznacznego obniżenia standardów nauki.
Screen: sejm.gov.pl

Aktualnie obowiązujące przepisy mówią, że uczelnie zawodowe prowadzą kształcenie na studiach wyłącznie o profilu praktycznym. Po zmianie nowy przepis będzie dopuszczał prowadzenie studiów o profilu ogólnoakademickim na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym, o ile taki profil będzie wynikał ze standardów kształcenia.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Znamy warunki kształcenia kadr medycznych w szkołach zawodowych

- Tak naprawdę uruchomienie kształcenia będzie zależało od aktywności poszczególnych rektorów. W zeszłym tygodniu miałem przyjemność uczestniczyć w konferencji rektorów państwowych zawodowych szkół wyższych i tam były entuzjastyczne deklaracje. Jeżeli bowiem chodzi o poziom infrastruktury i różne centra symulacji medycznych, budynki, ta infrastruktura jest naprawdę całkiem niezła - mówił 29 września na antenie Radia Plus minister zdrowia Adam Niedzielski.

Murdzek o ramach czasowych "zawodówek" dla lekarzy

- Nie chcemy, by to myślenie ilościowe zaowocowało jakąkolwiek liberalizacją albo zaniżeniem troski o jakość kształcenia - podkreślał w piątek w Sejmie Wojciech Murdzek, sekretarz stanu w MEiN.

- W okresie pandemii obserwowaliśmy, że łatwiej wybudować szpital, wyposażyć go, niż odpowiedzieć na pytanie, skąd wziąć lekarzy. Ich ilość musi zostać ewidentnie zwiększona. Mamy też proces inercji, czyli liczymy nie tylko okres studiów, ale też uzyskanie specjalizacji. To poziom 12 lat. To co dzisiaj inicjujemy, da owoce po długim okresie - wskazywał.

Jak mówił, w zmianie przepisów tworzone są dwie przestrzenie czasowe.

- Do 31 grudnia 2022 roku będzie możliwość utworzenia studiów na kierunkach lekarskim lub lekarsko-dentystycznym przez uczelnię, która według stanu na dzień złożenia wniosku o takie pozwolenie spełnia alternatywnie dwa warunki. Pierwsza wersja: posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora w dyscyplinie nauk medycznych lub w dyscyplinie nauki o zdrowiu. Druga możliwość: uczelnia, która prowadzi studia na co najmniej jednym kierunku przygotowującym do wykonywania zawodów medycznych. I tutaj są uczelnie dobre jakościowo, z doświadczeniem jeśli chodzi o kształcenie m.in. pielęgniarek. Jest też inny warunek: uczelnia prowadzi badania naukowe w dyscyplinie nauki medyczne lub nauki o zdrowiu, realizowane przez nauczycieli akademickich zatrudnionych w niej jako w podstawowym miejscu pracy - wyliczał.

Murdzek wskazał, że druga ścieżka, już po styczniu 2023 roku, precyzuje, że pozwolenie będzie mogła uzyskać uczelnia, która według stanu na dzień złożenia wniosku posiada kategorię naukową A+ lub B+ w dyscyplinie nauki medyczne lub nauki o zdrowiu albo prowadzi studia na co najmniej jednym kierunku przygotowującym do wykonywania zawodu, o którym mowa w art. 68 i posiada minimalnie kategorię naukową C w dyscyplinach: nauki medyczne lub nauki o zdrowiu.

- Nad tymi procesami czuwać będzie Polska Komisja Akredytacyjna - podkreślił.

Posłowie ostrzegają przed felczeryzacją medycyny

Jak wskazywał Jerzy Hardie-Douglas (KO), kształcenie lekarzy wymaga wielokierunkowej kadry akademickiej, wielobranżowych teoretyków, klinicystów, wielu pracowni, zakładów badawczych, laboratoriów, sprzętu, ale „przede wszystkim różnorodnego zaplecza klinicznego”. - Tego uczelnie zawodowe nie zapewnią. Ustawa doprowadzi do tworzenia produktu lekarzopodobnego. Obecny pomysł idzie w kierunku felczeryzacji medycyny. Nie próbujmy iść na skróty - ostrzegał.

Prof. Wojciech Maksymowicz (Polska 2050) mówił:

- Mam tylko trzy minuty, nikt z rządu nie będzie przecież zainteresowany uwagami byłego dziekana wydziału kształcącego lekarzy, prorektora ds. Collegium Medicum (Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie - red.). Właściwie co to może obchodzić ministra Niedzielskiego, który kurs z wiedzy medycznej przeszedł w kilka miesięcy i to eksternistycznie, czy ministra nauki, skupionego na osłabianiu autonomii uczelni - wskazywał.

- Postanowiono o uniwersytecie w każdym powiecie, ma być i już - dodał.

Maksymowicz wyrażał - mówić delikatnie - zdziwienie, dlaczego medycynę odrywa się od rzetelnej wiedzy, poszerzając kształcenie lekarzy o uczelnie zawodowe.

- Nawet jeśli będzie się tam wykładać tylko fizjoterapię, to wystarczy. Kategoria może być C, czyli niedostateczna. Można jedynie zatrudnić ludzi, którzy wykazują jakąkolwiek pracę w naukach o zdrowiu. Po 50 latach wracamy do kształcenia felczerów w Polsce - ocenił.

Zaznaczył, że kształcenie lekarzy praktycznie nigdy nie daje zysku i dla nowych, małych uczelni „to będzie klęska”. - Ten projekt nie będzie realizowany, to utopia - stwierdził.

Dodał, że pominięto też opiniowanie środowiska akademickiego, lekarskiego. - Zamiast szacunku, obrażono polskich profesorów medycyny, samorząd lekarski - zakończył.

Gadomski: wymogi jakościowe dla uczelni zawodowych będą takie same

Wiceminister zdrowia Sławomir Gadomski poinformował, że limit przyjęć na studia w rozpoczynającym się właśnie roku akademickim wynosi 10 400. - Nadal chcemy go zwiększać, do kilkunastu tysięcy - mówił.

Podkreślił, że nie można sprowadzać liczby uczelni, które będą mogły aspirować do kształcenia lekarzy, do jednoznacznego obniżenia standardów nauki. - Wymogi, jakie dziś stawiamy uczelniom, mają być dokładnie takie same - tłumaczył.

- Dzisiaj wniosków złożonych przez uczelnie na utworzenie studiów na kierunku lekarskim mamy przynajmniej kilka. Postępowania toczą się od kilku lat. Te uczelnie do teraz tych wymogów nie spełniły. Spełniły wymóg formalny możliwości aspirowania o to, żeby kształcić lekarzy, natomiast nie przeszły procedury akredytacyjnej, bo jest ona tak skomplikowana - zaznaczał.

Krzysztof Szulowski (PiS) przyznał, że zwiększenie limitów na studia medyczne i inne działania rządu wciąż nie zaspokajają zapotrzebowania pacjentów na świadczenia zdrowotne. - Polska nadal pozostaje krajem, który stanowi atrakcyjny rynek pozyskiwania wysoko wykwalifikowanego personelu medycznego, jednocześnie na tym tracąc - wskazywał.

Czarnek: musimy zwiększać liczbę studentów, nie ma innej możliwości

- Nie ma innej możliwości uzupełnienia braku lekarzy niż zwiększenie liczby studentów - powiedział w piątek w Lublinie szef MEiN Przemysław Czarnek, odnosząc się do koncepcji kształcenia lekarzy na uczelniach zawodowych i rosnących limitów na innych.

Minister edukacji i nauki wspólnie z szefem Ministerstwa Zdrowia Adamem Niedzielskim uczestniczył w inauguracji roku akademickiego na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie.

- W tej chwili jest procedowana w Sejmie ustawa, która - jeśli zostanie przyjęta przez posłów i senatorów i podpisana przez pana prezydenta - pozwoli na tworzenie kierunków lekarskich, również na innych uczelniach niż uczelnie medyczne, przy czym - chce jednoznacznie podkreślić - to jest tylko kwestia jednego wymogu formalnego, dotyczącego, najogólniej rzecz ujmując, posiadania prawa do doktoryzowania na jednym z kierunków medycznych, żeby prowadzić kierunek lekarski - mówił szef MEiN.

Zaznaczył, że to w żadnej sposób nie zwalnia kogokolwiek, kto chciałby prowadzić kierunki lekarskie, z zachowania standardów kształcenia lekarskiego na najwyższym poziomie.

- Ktoś, kto chce mieć kierunek lekarski, musi mieć zachowane wszelkie standardy kształcenia lekarskiego, takie jak na uniwersytetach medycznych – powiedział i dodał, że będzie to weryfikowane i kontrolowane przez odpowiednie organy.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lekarze po “zawodówkach”. Czarnek: kształcenie będzie na takim samym poziomie jak na uczelniach medycznych

Prof. Matyja: zawodówki dla lekarzy przemycone w legislacji. “Rażące lekceważenie samorządu”

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.