Kosiniak-Kamysz o ustawie dot. weryfikacji covidowej: to spóźnione działania

EG
opublikowano: 26-01-2022, 09:00

Rząd jest zakładnikiem wąskiej grupy radykałów antyszczepionkowych z własnego obozu. To wszystko jest postawione na głowie. Nie wiadomo kto rządzi państwem - powiedział na antenie Polsat News Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Kosiniak-Kamysz pozytywnie ocenił jeden z zapisów ustawy Hoca - ten dotyczący masowego testowania.
iStock

Gościem w Polsat News był szef ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz. Na antenie skomentował działania przeciwepidemiczne jakie podejmują rządzący oraz wczorajsze spotkanie opozycji z obozem władzy.

Kosiniak-Kamysz: organizacja ochrony zdrowia jest fatalna

Kosiniak-Kamysz przypomniał, że podczas trzeciej fali zakażeń i zachorowań pracował jako wolontariusz w szpitalu - obłożenie szpitali było wówczas, jego zdaniem wyższe niż teraz, ale dziś ludzie są bardzo zagubieni.

- Przychodzą po poradę nawet do mojego biura poselskiego, by dowiedzieć się gdzie mają się zgłosić i co mają ze sobą zrobić. To pokazuje jak fatalna jest organizacja ochrony zdrowia w Polsce i to nie tylko w sprawach COVID-19, ale też w przypadku pozostałych chorób. Pacjenci są bezradni. Jest bezradność, brak informacji, skierowania i wskazania miejsc, gdzie można się leczyć - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Kosiniak-Kamysz: ustawa Hoca to michałek

We wtorek, 25 stycznia, w Kancelarii Premiera odbyło się spotkanie szefa rządu Mateusza Morawieckiego z przedstawicielami partii politycznych ws. dalszej walki z pandemią COVID-19. Kosiniak-Kamysz powiedział, że strona rządząca poinformowała opozycję o przewidywanym w prognozach bardzo wysokim wzroście zakażeń: jego apogeum ma nastąpić w połowie grudnia.

- Nie ma żadnego przygotowania do tej fali. Wszystkie decyzje, które dziś zapadną w Sejmie nie będą oddziaływały na tę falę Omikronu, to jest może przygotowanie do kolejnej fali, być może tej jesienno-zimowej. (…) Poszliśmy tam jako opozycja, aby współpracować. (…) Ta presja wywołała już efekt: prezes Kaczyński sam ogłasza projekt ustawy. Czy ona rozwiąże problemy? Jestem sceptyczny. Godne uwagi wśród jej zapisów jest jedynie masowe testowanie np. w miejscach pracy, szkołach. To ma sens, bo wtedy jesteśmy w stanie wychwycić jak najwięcej zakażonych osób - dodał.

W jego ocenie rząd zaprosił opozycję do rozmów na temat COVID-19, tylko dlatego że pali mu się grunt pod nogami, a sytuacja jest już naprawdę trudna.

- Rząd jest zakładnikiem wąskiej grupy radykałów antyszczepionkowych z własnego obozu. To wszystko jest postawione na głowie. Nie wiadomo kto rządzi państwem: czy wąska grupa radykałów - jak mi się wydaje - czy szef partii i premier. (…) Ustawa Hoca to jest nic, to tylko próba pokazania, że jeden poseł próbował coś zrobić, że miał dobrą wolę. To michałek, którym rządzący przerzucają odpowiedzialność na pracodawców. Teraz to jest kompletnie bez sensu - powiedział Kosiniak-Kamysz.

Jak ocenił szef ludowców, działania rządzących są już spóźnione i nie przyniosą większych efektów. Kosiniak-Kamysz skrytykował rząd za lekceważenie głosu ekspertów oraz Kościół m.in. za brak stanowczego opowiedzenia się za szczepieniami przeciwko COVID-19.

Lider ludowców krytycznie o decyzji MEiN

Szef MEiN Przemysław Czarnek poinformował 25 stycznia wieczorem, że od najbliższego czwartku (27 stycznia) uczniowie klas V-VIII szkół podstawowych oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych wszystkich klas przechodzą na naukę zdalną do końca ferii zimowych, czyli do 27 lutego. Naukę stacjonarną mają kontynuować natomiast uczniowie klas I-IV oraz uczniowie zerówek.

Krytycznie decyzję ministra edukacji ocenił we wtorek w TVN24 lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

- Myślę, że dzisiaj wielu rodziców rwie włosy z głowy i szlag ich trafia - powiedział szef ludowców.

Jego zdaniem rząd powinien był wprowadzić naukę zdalną nie tylko przed świętami Bożego Narodzenia, ale także na okres do końca ferii.

- Tak, jak my proponowaliśmy - nauka zdalna, a nie powrót do szkoły (...) Nie posłuchali wtedy. Gdyby to zrobili, nie rozchodziłby się Omikron w takim tempie, ponieważ szkoły były wielokrotnie potwierdzonym źródłem największego rozprzestrzeniania się wirusa - przekonywał Kosiniak-Kamysz.

Teraz - jak zauważył - rodzice mają dzień na to, żeby znaleźć opiekę dla dzieci, wziąć zwolnienie albo urlop w pracy.

- Ktoś tam kompletnie nie myśli, ktoś jest oderwany od rzeczywistości, ktoś myśli, że to tak, od pstryknięcia palcem, że jak będzie rozkaz wydany na Nowogrodzkiej, to wszyscy rodzice będą to realizować - dodał.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Budka: rząd zobowiązał się do przedstawienia rozwiązań ustawowych ws. walki z pandemią

Weryfikacja covidowa. Zamiast ustawy posła Hoca będzie nowy projekt?

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.