Jakość w zdrowiu była do tej pory “kwiatkiem do kożucha”. Będzie inaczej?

opublikowano: 07-09-2021, 15:52

Wiele emocji w kontekście projektu ustawy o jakości i bezpieczeństwa pacjenta budzi autoryzacja i akredytacja placówek. Obu procesów weryfikacyjnych ma dokonywać Narodowy Fundusz Zdrowia. MZ stoi na stanowisku, że Centrum Monitorowania Jakości nie spełniało swojej roli.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Długo oczekiwana przez środowisko ustawa o jakości, której przyjęcie zapowiada Ministerstwo Zdrowia - jako części kompleksowej reformy szpitalnictwa - była tematem jednego z paneli dyskusyjnych odbywających się w ramach Forum Ochrony Zdrowia w Karpaczu.

Forum Ochrony Zdrowia w Karpaczu
Ministerstwo Zdrowia

Ustawa o jakości – najważniejsze zmiany

Pierwszy projekt ustawy o jakości pojawił się już w 2017 r. Przełom w procesie legislacyjnym nastąpił 22 lipca tego roku, gdy dokument skierowano do konsultacji publicznych. Nowe przepisy miałyby wejść od stycznia 2022 roku. Czy czeka nas więc rewolucja lub gruntowne przebudowanie systemu ochrony zdrowia?

Jedną z ważniejszych nowości będzie system autoryzacji, czyli obligatoryjna ocena szpitali, od której będzie zależało finansowanie placówki ze środków publicznych. Kolejna zmiana to wewnętrzny system oceny jakości i bezpieczeństwa w każdym szpitalu, mający służyć poprawie skuteczności i bezpieczeństwa realizowanych świadczeń. Ustawa wprowadza także instytucję dowolnej akredytacji dla placówek nie tylko z obszaru lecznictwa szpitalnego. Będzie się ona odbywała na wniosek placówek. Elementem nowego systemu monitorowania jakości ma być także stworzenie funduszu kompensacyjnego, a więc nowej, pozasądowej drogi dochodzenia roszczeń dla pacjentów. Co więcej, ustawa zakłada szersze wykorzystanie rejestrów medycznych w celu monitorowania potrzeb zdrowotnych i jakości udzielania świadczeń. Rozszerzony zostanie również katalog podmiotów, które mogą takie rejestry prowadzić.

Monitorowanie jakości – kluczowe wyzwania

Dyskusja wokół problemów ochrony zdrowia bardzo często skupia się na wątku finansowym. Wielu ekspertów podkreśla, że sektor jest od lat strukturalnie niedofinansowany, ale równie często słychać opinie, zgodnie z którymi opieka zdrowotna to worek bez dna i niezależnie od zwiększenia nakładów, jej problemy nie znikną. Zdaniem Adama Niedzielskiego ustawa o jakości ma być próbą rozwiązania tej kwestii i wprowadzenia parametrów, które ułatwią rozliczanie uzyskanego przez placówki efektu zdrowotnego. To tym bardziej istotne, że najbliższe lata to wzrost nakładów na ochronę zdrowia, gwarantowany ustawowo.

- Ustawa o jakości to tak naprawdę nie tylko pojedyncze przepisy dotyczące poszczególnych rozwiązań, ale fundamentalna zmiana kultury zarządzania w polskiej ochronie zdrowia. Na czym ta zmiana polega? W największym uproszczeniu: na tym, że trzeba się mierzyć. Mierzyć osiągane efekty pod względem klinicznym, co już ma miejsce. Mierzenie, o którym mówię musi też uwzględnić perspektywę pacjenta i skuteczność zarządzania – powiedział Adam Niedzielski.

W jego ocenie tego właśnie ochronie zdrowia brakuje dziś najbardziej: lepszej kultury zarządzania i organizacji, ponieważ infrastrukturalnie i jeśli chodzi o poziom wykształcenia kadr medycznych nie ma wiele polskiemu systemowi do zarzucenia.

- W ramach konsultacji publicznych uzyskaliśmy masę uwag. Pierwotna wersja projektu z pewnością się zmieni w porównaniu z ostateczną wersją ustawy – zapewnił.

PRZECZYTAJ TAKŻE: NIL: ustawa o jakości to kolejne narzędzie odgórnego sterowania NFZ i MZ szpitalami

System kompensacyjny – czy wreszcie się go doczekamy?

Jednym z elementów ustawy o jakości jest stworzenie nowej, pozasądowej ścieżki dochodzenia roszczeń dla pacjentów, czyli systemu kompensacyjnego. Jedną z instytucji, która podkreśla znaczenie takiego rozwiązania jest Rzecznik Praw Pacjenta. W ocenie Bartłomieja Chmielowca, obecnie pełniącego urząd RPP, obecna ścieżka dochodzenia roszczeń jest dla pacjenta niekorzystna, ponieważ wiąże się ze znacznymi obciążeniami finansowymi - a sam proces długotrwały i żmudny.

- Tymczasem procent spraw wygranych przez pacjentów w zależności od rodzaju sądu waha się w przedziale 30-40 proc. W przypadku przegranej pacjent musi także ponieść koszty sądowe placówek medycznych. Jest też druga droga, wydaje się alternatywna, ale tak naprawdę fikcyjna. Chodzi o powstałe w 2012 roku wojewódzkie komisje ds. zdarzeń medycznych. Od czasu powstania do 2019 w ich ramach zawarto 25 ugód, a ich roczny koszt finansowania to nawet 9 mln zł - wskazał Bartłomiej Chmielowiec.

Ustawa o jakości proponuje nowe, pozasądowe rozwiązanie, które ma nie polegać jedynie na przedstawieniu dowodów, powoływaniu świadków i otwartym konflikcie z placówką medyczną. Ma być tez o wiele mniej kosztowne i skomplikowane dla pacjenta.

- Ma to być model uproszczony i przyjazny. Koszt dla pacjenta to 300 zł, niezależnie od tego jaką kwotę w ramach rekompensaty uda się finalnie uzyskać. Rolą pacjenta będzie tylko dostarczenie dokumentacji i uzupełnienie prostego formularza. Aktywną rolę będzie miał do odegrania rzecznik praw pacjenta, który zbada sprawę. System zakłada rozpatrzenie sprawy w czasie 3 miesięcy. Pacjent będzie mógł też wybrać, czy woli otrzymać świadczenie kompensacyjne, czy wstąpić na drogę sądową. Proponowane kwoty są moim zdaniem adekwatne w porównaniu do tych uzyskiwanych obecnie na drodze sądowej. Trzeba mieć jednak na uwadze, że w żadnym systemie no-fault kwoty nie odpowiadają kwotom uzyskiwanym w procesie sądowym - powiedział Bartłomiej Chmielowiec.

Jeśli pacjent będzie z decyzji RPP niezadowolony, będzie mu przysługiwało prawo do odwołania się do komisji odwoławczej.

Ustawa pomija AOS i POZ

Ustawa o jakości to jednak nie tylko perspektywa pacjenta. Wiele zmieni się także dla szpitali i zarządzającej nimi kadry. Wiele emocji budzi wprowadzenie do systemu instytucji obligatoryjnej autoryzacji i fakultatywnej akredytacji.

- Omawiana ustawa nie dotyczy całości systemu ochrony zdrowia, a jedynie szpitali. Projekt nie odnosi się do innych, istotnych ogniw systemu, takich jak ambulatoryjna opieka specjalistyczna czy podstawowa opieka zdrowotna. Elementem budowania jakości ma być właśnie autoryzacja i akredytacja. Jak wiemy z nauk o zarządzaniu, autoryzacja to po prostu odsianie najgorszych placówek i pozostawienie w systemie tych, które spełniają kryteria. W projekcie zostały uwzględnione główne kryteria kadrowe i związane z infrastrukturą. Do tego rodzaju autoryzacji każdy publiczny płatnik ma prawo - wskazał prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali, prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koordynowanej Ochrony Zdrowia.

- Drugi element to akredytacja. W tym zakresie stanowisko środowiska menadżerów szpitali, bo cały czas mowa o akredytacji szpitali, jest odmienne. Procesu autoryzacji i akredytacji będzie dokonywał ten sam podmiot, zresztą według podobnych kryteriów, co spowoduje w zasadzie zrównanie się obu procedur. Naszym zdaniem proces akredytacji powinien być wyróżnieniem najlepszych placówek przez niezależnie instytucje akredytacyjne. Postulatem Polskiej Federacji Szpitali jest rozdzielenie obu tych rozwiązań - dodał prof. Fedorowski.

W odpowiedzi na to Adam Niedzielski z miejsca przyznał, że postulat, aby akredytacji nie dokonywał NFZ został odrzucony. Według ministra dotychczasowy model, w którym akredytacji dokonywało Centrum Monitorowania Jakości był niewydolny, a sama jakość była tylko - jak stwierdził - kwiatkiem do kożucha. Zdaniem Niedzielskiego instytucje takie jak CMJ funkcjonowały na obrzeżach systemy i nie miały na niego żadnego realnego wpływu.

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.