Jacek Krajewski o pilotażu POZ Plus: lekarze rodzinni sprawdzili się w roli specjalistów

opublikowano: 23-09-2021, 10:29

- POZ Plus dobitnie uświadomił decydentom bardzo ważny fakt: koordynacja nie jest narzędziem tanim – mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, który w rozmowie z "Pulsem Medycyny“ podsumowuje wnioski z pilotażu POZ Plus i wskazuje na główne wyzwania stojące przed podstawową opieką zdrowotną.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Z końcem 2021 r. nadejdzie czas podsumowania pilotażu POZ Plus. Jakie były jego podstawowe cele i założenia? Czy można już pokusić się o pierwsze wnioski? W jaki sposób można przekuć pilotaż na ogólnopolskie rozwiązanie?

Podstawowym celem programu pilotażowego POZ Plus było sprawdzenie, na ile szersze wprowadzenie do systemu podstawowej opieki zdrowotnej narzędzia koordynacji będzie skutkowało poprawą dostępności i jakości świadczeń. Działania w ramach pilotażu były ukierunkowane dwutorowo: na profilaktykę oraz zarządzanie chorobą. POZ Plus stworzył więc przestrzeń do tego, aby ocenić, na ile opieka koordynowana poprawi dostępność świadczeń z perspektywy pacjenta oraz w jaki sposób przełoży się na uzyskiwanie efektu klinicznego.

Na ostateczne wnioski jest jeszcze zbyt wcześnie, ale można pokusić się o wstępne oceny formułowane na podstawie praktyki placówek POZ, które wzięły udział w pilotażu. Było to 38 świadczeniodawców. Zgodnie z pierwotnymi zamierzeniami pilotaż miał objąć ok. 300 tysięcy pacjentów, czyli 1 proc. polskiej populacji. Ostatecznie nie udało się objąć nim aż tak licznej populacji, ale z pewnością wzbogaciliśmy się o wnioski ważne dla powodzenia wdrożenia opieki koordynowanej na poziomie POZ.

PRZECZYTAJ TAKŻE: “Puls Medycyny dla specjalistów POZ” - nowy cykl webinarów

Na jakie główne ograniczenia w realizacji pilotażu wskazują świadczeniodawcy?

POZ Plus nałożył na placówki konieczność zwiększenia liczby personelu (na barki medyków spadły też dodatkowe obowiązki związane z przeprowadzaniem bilansów zdrowia) oraz reorganizacji pod względem infrastrukturalnym. W placówkach biorących udział w pilotażu zwiększyła się także znacząco liczba świadczeń, co wiązało się z większą niż dotychczas eksploatacją np. gabinetów zabiegowych.

Pilotaż miał pewne minusy: świadczeniodawcy samodzielnie musieli przygotowywać materiały edukacyjne na potrzeby pacjentów. Co więcej, działania o charakterze edukacyjnym nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. W przeciwieństwie do możliwości skonsultowania się ze specjalistą, z której chorzy korzystali chętnie. Wielu lekarzy rodzinnych zwracało uwagę, że pacjenci próbują wymóc na nich konsultację ze specjalistą, nawet jeśli nie było ku temu wskazań.

Obecnie w Polsce w bardzo różnorodnych formach działa ponad 6 tysięcy świadczeniodawców – od małych, indywidualnych praktyk po duże przychodnie funkcjonujące w większych miastach. Dostosowanie jednego rodzaju rozwiązania, które uwzględniałoby specyfikę wszystkich świadczeniodawców, jest w zasadzie nierealne.

Wnioski z pilotażu pokazują, że POZ Plus w zaproponowanym kształcie będzie przeznaczony dla większych jednostek, takie też w większości wzięły w nim udział. Zdarzały się co prawda wśród nich placówki mniejsze, ale zazwyczaj posiadały one bazę w postaci większego ośrodka współpracującego. W pilotaż w zasadzie nie zaangażowały się indywidualne praktyki lekarskie, mające pod opieką populację 2-3 tysięcy pacjentów. Nie oznacza to jednak, że opieka koordynowana nie może zostać w nich wdrożona: wprost przeciwnie, ale ewentualne narzędzie musi uwzględniać realia praktyki w małych gabinetach. Ponadto elementem programu było wykonywanie wielu różnych procedur diagnostycznych, których rutynowo część lekarzy rodzinnych nie realizuje. Przekucie POZ Plus w skuteczne rozwiązanie systemowe wymagałoby więc odpowiednich działań szkoleniowych wśród lekarzy rodzinnych.

POZ Plus dobitnie uświadomił także decydentom bardzo ważny fakt: koordynacja nie jest narzędziem tanim. Zgodnie z wstępnymi analizami koszt świadczeń realizowanych w ramach pilotażu, AOS oraz tych związanych np. z dalszą diagnostyką lub hospitalizacją w odniesieniu do pacjentów, którzy zostali objęci pilotażem, wzrósł o jedną trzecią. Mimo to należy powiedzieć wprost: koordynacja jest jednym z kierunków, w jakie powinna podążyć reforma POZ. Oczywiście, wdrożenie opieki koordynowanej musi odbywać się zgodnie z ustalonym ze środowiskiem harmonogramem, tak aby czas na dostosowanie się do koniecznych zmian np. pod względem kadrowym lub infrastrukturalnym mieli wszyscy świadczeniodawcy.

Chciałbym jednak podkreślić, że w mojej ocenie opieka koordynowana to przyszłość POZ. Pilotaż POZ Plus pokazał, poza pewnymi brakami i ograniczeniami, także wiele korzyści płynących z wdrożenia narzędzi koordynacji. Wykonywanie bilansów zdrowia jest wprawdzie czasochłonne, a część zawartych w ich ramach procedur po prostu zbędna i nie przynosi efektu diagnostyczno-terapeutycznego, ale odpowiednio zmodyfikowany pakiet badań stanowi cenne narzędzie profilaktyki i wczesnej diagnostyki. Ponadto dzięki wykonywaniu bilansów zdrowia lekarze zdobywają dane dotyczące stanu zdrowia populacji pacjentów pozostających pod ich opieką. Rozwiązaniem wartym rozważenia mogłaby być modyfikacja bilansów pod kątem profilaktyki i wczesnej diagnostyki schorzeń onkologicznych oraz sercowo-naczyniowych, a także ich integracja z już funkcjonującymi programami, takimi jak CHUK.

Wartość dodaną POZ Plus stanowi również poszerzenie zasobów kadrowych świadczeniodawców biorących udział w pilotażu, co bezpośrednio – jak wynika z ankiet – przełożyło się na wzrost satysfakcji pacjentów.

Świetnie sprawdza się także wprowadzenie indywidualnego planu opieki, który jest narzędziem pomocnym nie tylko dla koordynatora z placówki POZ, ale przede wszystkim dla chorego – w większym stopniu angażuje go bowiem w proces leczenia i monitorowania choroby. Rozwiązanie to znacząco poprawiłoby wyniki leczenia pacjentów z chorobami układu krążenia i cukrzycą. Uzyskano lepszy dostęp do konsultacji specjalistycznych, edukacyjnych oraz dietetycznych. Te ostatnie cieszyły się ogromnym zainteresowaniem pacjentów.

Poszerzenie liczby badań dostępnych na poziomie POZ skróciło ścieżkę chorego do specjalisty. Chory zjawiał się w jego gabinecie z aktualnymi wynikami potrzebnych badań, co było znaczącym usprawnieniem. Wszystko to przekładało się na realne skrócenie ścieżki diagnostycznej. Co więcej, dzięki pilotażowi lekarze rodzinni znakomicie sprawdzili się w roli specjalistów prowadzących pacjentów chorych przewlekle w stanie stabilnym, którzy nie wymagali specjalistycznej opieki.

Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego
Materiały prasowe

W tym roku został powołany ministerialny zespół opracowujący koncepcję reformy POZ. Jakie zdaniem pana i środowiska są w tym zakresie najpilniejsze potrzeby zmian?

Pilotaż POZ Plus, choć ważny z punktu widzenia środowiska, dotyczy tak naprawdę ledwie małego fragmentu podstawowej opieki zdrowotnej – wzięło w nim przecież udział 38 świadczeniodawców z ponad 6 tys i ok. 10 tysięcy punktów udzielania świadczeń. Powołany przez ministra zdrowia zespół, którego pracami kieruje dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, rekomenduje stopniowe wprowadzanie narzędzi koordynacji w placówkach gotowych na takie rozwiązanie.

Nie jest to oczywiście jedyne zagadnienie, nad którym pochyli się zespół. Medycyna rodzinna jest niestety zaliczana do specjalizacji deficytowych, bardzo nam więc zależy, aby stworzyć młodym lekarzom w POZ warunki umożliwiające im zawodowy rozwój. Bez wątpienia reforma powinna podążać w kierunku poszerzenia kompetencji lekarza rodzinnego i realnego wykorzystania wiedzy oraz umiejętności już posiadanych przez specjalistów medycyny rodzinnej. Dziś bardzo często uniemożliwiają to ograniczenia wynikające z kontraktu z NFZ. Wiele procedur obecnie wykonywanych niemal wyłącznie w warunkach AOS mogłoby być realizowanych na poziomie POZ, co przełożyłoby się na lepszy efekt zdrowotny, wzrost znaczenia lekarzy rodzinnych w systemie i satysfakcję pacjenta. Oczywiście, oznaczałoby to fundamentalną zmianę systemu i podejścia samych chorych, jest to więc proces obliczony na lata.

Wspomniał pan, że część pacjentów naciska na lekarzy rodzinnych w kwestii skierowań do specjalistów. Czy rezygnacja ze skierowania byłaby w takim razie zasadna, a jeśli tak, to w jakim zakresie?

Trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że skierowania są odgórnym sposobem limitowania świadczeń. Bardzo krytycznie oceniam wprowadzenie wymogu skierowania na konsultację okulistyczną. Wynikało to z przekonania płatnika o tym, że pacjenci nadużywają wizyt u okulistów. Lekarze rodzinni i okuliści wspólnie skrytykowali to rozwiązanie, na poziomie POZ nie ma przecież możliwości prowadzenia chorych z większością przewlekłych schorzeń narządu wzroku, takich jak np. jaskra. Poza tym w sposób sztuczny wydłużyło to czas oczekiwania na konsultację okulistyczną i kolejki do lekarzy rodzinnych.

Oczywiście, jest także druga strona medalu: wielu polskich pacjentów tkwi w błędnym przekonaniu, że ich schorzenie wymaga opieki specjalisty. W takich wypadkach skierowanie jest narzędziem weryfikacji, które rozładowuje kolejki oczekujących do specjalistów.

Sposobem na poprawę wykrywalności wielu chorób określanych jako cywilizacyjne ma być program Profilaktyka 40 Plus. Spotkał się jednak z krytyką m.in. lekarzy rodzinnych. Czy pańskim zdaniem ma szanse na powodzenie?

Środowisko lekarzy rodzinnych docenia każdą inicjatywę zmierzającą do upowszechnienia skutecznej profilaktyki. Z programem Profilaktyka 40 Plus wiążą się jednak dwa problemy. Po pierwsze, został skierowany do populacji stosunkowo rzadko korzystającej ze świadczeń zdrowotnych. Po drugie, w ramach programu pacjent może wykonać pakiet badań, ale nie jest już kierowany na konsultację lekarską w celu interpretacji wyników. Środowisko lekarzy rodzinnych zwracało od początku uwagę na ten brak. Ministerstwo Zdrowia nie przedstawiło precyzyjnych parametrów mierzących liczebność potencjalnie przebadanej populacji oraz ścieżki pacjenta po wykonaniu badań.

Protest pracowników ochrony zdrowia zdominował w ostatnich dniach debatę publiczną. Czy środowisko lekarzy rodzinnych go wspiera?

Lekarze rodzinni są jedną z grup zawodowych tworzących ochronę zdrowia, w pełni popieramy zainicjowany 11 września protest. W POZ jak w soczewce skupiają się wszystkie bolączki systemu opieki zdrowotnej: przede wszystkim braki kadrowe i niedofinansowanie. Najbardziej boli środowisko niechęć do dialogu ze strony Ministerstwa Zdrowia i pozostałych decydentów, a tylko rzeczowa rozmowa niesie szansę na kompromis. Ważna jest oczywiście także zmiana polityki płacowej. Nowelizacja ustawy o minimalnym wynagrodzeniu nie satysfakcjonuje medyków. Politycy muszą zrozumieć, że skoro personelu medycznego jest w systemie tak mało, musi on być lepiej wynagradzany.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Lewandowski: Profilaktyka 40 Plus nie zmieni poziomu wykrywalności chorób cywilizacyjnych

Dr Mastalerz-Migas o reformie POZ: rewolucji nie będzie

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.