Eksperci o "rejestrze ciąż": aborcyjne narzędzie represji; następna Centralna Baza Miesiączek? MZ studzi emocje

  • Jacek Wykowski
opublikowano: 07-06-2022, 11:56

W systemie P1 znajdą się informacje, czy dana osoba korzystająca ze świadczenia medycznego jest w ciąży, nawet jeśli nie będzie to wizyta u ginekologa. Ministerstwo Zdrowia chce w ten sposób zmniejszyć ryzyko przepisania pacjentkom leków niewskazanych w ciąży i umożliwić im skorzystanie ze świadczeń w pierwszej kolejności. Eksperci wskazują jednak na wiele ryzyk prawnych i etycznych.

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna
Tzw rejestr ciąż, który stanie się obligatoryjny od 1 października 2022 r., rodzi wiele obaw prawników, lekarzy i samych kobiet.
Fot. iStock

Minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał 3 czerwca br. rozporządzenie, zgodnie z którym katalog danych zbieranych przez personel medyczny zostanie rozszerzony m.in. o alergię, grupę krwi i ciążę. Na razie nowe dane będą przekazywane w ramach Systemu Informacji Medycznej fakultatywnie. Obligatoryjność raportowania wejdzie w życie 1 października 2022 r.

Konstytucjonalista o tzw. rejestrze ciąż: “aborcyjne” narzędzie represji

Dr n. prawn. Kamil Stępniak, konstytucjonalista, zwraca uwagę w mediach społecznościowych, że taki rejestr może być wykorzystany jako narzędzie represji w stosunku co do wszystkich kobiet w ciąży - w szczególności tych, które ciążę tę mogą chcieć usunąć. Jak dodaje, minister zdrowia w swoim komunikacie nie wykluczył dostępu do danych zawartych w systemie przez prokuraturę i sądy na "określonych przepisach". "Oznacza to, że upolityczniona prokuratura kierując wniosek do sądu (być może też politycznego) będzie mogła otrzymać dostęp do informacji w sprawie tego, czy dana pacjentka była w ciąży" - pisze dr Stępniak, dodając, że może to prowadzić do odpowiedzialności karnej.

Konstytucjonalista podkreśla, że bezprawnie ogranicza się prawo do prywatności z art. 47 Konstytucji RP, a rozporządzenie zostało wydane z naruszeniem przepisów prawa. Dlaczego?

"Rozpoznanie ciąży nie powinno być rejestrowane, jeśli nie jest związane ze świadczeniem medycznym, co wynika wprost z delegacji ustawowej. Rozporządzeniem ogranicza się prawa człowieka, do których ograniczenia potrzebna jest ustawa. Zbieranie i przetwarzanie danych w tzw. rejestrze ciąż, biorąc pod uwagę, że do danych tych mogą mieć dostęp organy ścigania, powinno wynikać wprost z ustawy" - czytamy.

W ocenie dra Stępniaka jeżeli dane uzyskane w ten sposób będą stanowiły w stosunku do kogokolwiek podstawę odpowiedzialności karnej, taka osoba powinna dochodzić odpowiedzialności Skarbu Państwa przed sądami.

Lekarka boi się, że pacjentki będą ukrywać fakt bycia w ciąży

“Jako kobieta, a zawodowo lekarka, obawiam się kilku rzeczy” - przyznaje lek. Ewa Stawiarska, specjalistka medycyny rodzinnej.

Niepokój lekarki budzi to, że informacje dostępne w systemie P1 będą mogły być wykorzystane przez organy ścigania. To - jej zdaniem - “oznacza prawdopodobnie, że osoba, która była, ale już nie jest w ciąży, znajdzie się pod lupą”. “Czyli od razu podejrzenie, że miałaś wykonaną aborcję bez wskazań - rozpocznie się szukanie osób odpowiedzialnych” - pisze w mediach społecznościowych.

Stawiarska boi się także tego, że gdy zada pacjentce pytanie o ciążę, będzie to odbierane jako próba inwigilacji z jej strony - trochę jako „wysłannika” państwowego, który będzie musiał to wprowadzić w system w przypadku pozytywnej odpowiedzi.

Tymczasem - jak pisze - to standardowe pytanie w każdym wywiadzie medycznym i medycy muszą mieć wiedzę na temat tego, czy pacjentka przez nich leczona jest w ciąży oraz czy karmi piersią.

“Bynajmniej nie pytamy o to dla zabawy - chodzi o bezpieczeństwo chorej. Wiele leków i substancji nie może być stosowanych w trakcie ciąży, bo może to przynieść negatywny skutek dla dziecka (a w niektórych przypadkach także dla matki). Czy pacjentki będą teraz ukrywać przed nami te informacje? Czy będziemy nieświadomie włączać leki niezalecane w trakcie ciąży? Jaki efekt będzie to miało na płód, a potem na noworodka? Przeraża mnie ta perspektywa” - czytamy we wpisie lekarki.

Stawiarska przyznaje, że wręcz brzydzi się taką formą inwigilacji, bo każdy ma prawo do prywatności, własnej woli, swoich decyzji i uszanowania tego, że jest dorosłym obywatelem. “Co następne? Rejestr sprzedanych prezerwatyw i tabletek anty? Centralna Baza Miesiączek?” - pyta retorycznie.

Jedna z internautek zastanawia się, co przewiduje system, jeśli pacjentka na pytanie "Czy jest pani obecnie w ciąży?" odpowie "Nie chcę udzielać takiej informacji". “Czy w ogóle jest opcja zaznaczenia w systemie, że pacjentka odmawia podania informacji?” - pyta.

"Cyfryzacja rejestru tworzy ogromną pokusę: ściągnięcia wszystkich danych dwoma kliknięciami“

Fundacja Panoptykon, polska organizacja pozarządowa, której celem jest ochrona podstawowych wolności wobec zagrożeń związanych z rozwojem współczesnych technik nadzoru nad społeczeństwem, także jest zaniepokojona wprowadzeniem "rejestru ciąż". Zwraca uwagę, że MZ pomija w komunikacji fakt, że do danych dostęp będzie miał nie tylko personel medyczny, ale także organy ścigania, w tym prokuratura.

"Ministerstwo Zdrowia w trakcie prac legislacyjnych twierdziło, że prokuratorzy będą mieć tylko w ramach prowadzonych postępowań. Ale cyfryzacja rejestru tworzy ogromną pokusę: ściągnięcia wszystkich danych dwoma kliknięciami" - napisał na Twitterze Wojciech Klicki, prawnik i aktywista od ponad 10 lat związany z Fundacją Panoptykon.

Ministerstwo twierdzi, że nie ma powodów do obaw, ponieważ do informacji w systemie dostęp będą mieli tylko wybrani pracownicy medyczni, a w każdej innej sytuacji, żeby poznać informacje dotyczące danej osoby, potrzebna będzie jej zgoda. Zdaniem Fundacji to jednak nieprawda. "Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego dostęp do dokumentacji medycznej mają choćby sędzia i prokurator. Już teraz mogą oni zażądać wydania papierowej książeczki ciąży lub informacji o badaniach, które dedykowane są ciężarnym. Jeśli jednak informacja o ciąży znajdzie się w SIM, spowoduje to jakościową zmianę - będzie nie tylko łatwiej po nią sięgnąć, ale też będzie to możliwe na szeroką skalę" - ocenia Panoptykon.

Fundacja zaznacza, że MZ nie podeszło poważnie do zgłaszanych obaw i nie podjęło nawet próby ograniczenia ryzyka ingerencji w prywatne życie Polek. "Można się zastanawiać, czy w tej sytuacji nowe rozwiązania realnie poprawią dostęp do usług medycznych w ciąży, czy wręcz przeciwnie" - wskazuje Fundacja.

Prawo w medycynie
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
×
Prawo w medycynie
Wysyłany raz w miesiącu
Newsletter przygotowywany przez radcę prawnego specjalizującego się w zagadnieniach prawa medycznego
ZAPISZ MNIE
Administratorem Twoich danych osobowych będzie Grupa Rx sp. z o.o. Klauzula informacyjna w pełnej wersji dostępna jest tutaj

Panoptykon zwraca uwagę, że rozszerzenie katalogu danych w SIM powinno zostać uregulowane w ustawie. Organizacja zaznacza, że jasno wynika to zarówno z Konstytucji, jak i z RODO. Jej zdaniem przejście ścieżki ustawodawczej zwiększa szansę (a przynajmniej powinno w teorii), że głosy różnych środowisk i instytucji zostaną wzięte pod uwagę, a samo rozwiązanie lepiej dopracowane.

Fundacja już 6 grudnia 2021 r., w związku z trwającymi konsultacjami projektu rozporządzenia ministra zdrowia wprowadzającego zmiany w obszarze szczegółowego zakresu danych zdarzenia medycznego przetwarzanego w Systemie Informacji Medycznej, w liście do Adama Niedzielskiego przedstawiła stosowną opinię prawną autorstwa dra Pawła Litwińskiego. Wskazywała wówczas, że względy medyczne przetwarzania w SIM danych o ciąży takie jak “udzielanie świadczeń ratujących życie w przypadku niemożności pozyskania informacji od pacjentki” czy “uniknięcie przepisywania leków niewskazanych przy ciąży” wymagają określenia konkretnych danych wskazujących na skalę tych problemów oraz wyjaśnienia, dlaczego dotychczasowe sposoby ich rozwiązywania przestały być wystarczające.

Napisano także o obawach związanych z faktem, że dostęp do danych zawartych w SIM - wbrew zapewnieniom publikowanym przez resort - będą mieli nie tylko lekarze, ale także sądy czy prokuratura. "W konsekwencji może dojść do takich zjawisk, jak rezygnacja z decyzji o ciąży bądź niepodejmowanie decyzji o wizycie u lekarza-ginekologa w celu uniknięcia wpisania do rejestru informacji o ciąży, co może przełożyć się na ograniczenie dostępu Polek do opieki medycznej" - czytamy w liście do szefa resortu zdrowia.

Resort zdrowia studzi emocje. “Nie tworzymy żadnych rejestrów”

- Stanowczo podkreślam, nie ma tu mowy o tworzeniu jakiegokolwiek rejestru. Tu chodzi wyłącznie bezpieczeństwo pacjentów i pacjentek – przekonuje rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz, mówiąc o poszerzeniu katalogu danych, które będą zbierane przez medyków. - Nie tworzymy żadnych rejestrów, a jedynie poszerzamy system raportowania w oparciu o zalecenia Komisji Europejskiej. Dostęp do danych będą mieli wyłącznie medycy - twierdzi Andrusiewicz.

Tłumaczy, że dostęp do danych raportowanych będzie miał wyłącznie lekarz prowadzący, a na życzenie pacjentki każdy inny medyk, z którego usług zechce skorzystać.

Zdaniem samego MZ zmiany przełożą na zwiększenie dostępności i przejrzystości informacji przekazywanych do Systemu Informacji Medycznej, co usprawni pracę personelu medycznego, ułatwi obieg dokumentacji medycznej i ograniczy koszty jej udostępniania.

Przypomnijmy. Wśród danych, które pojawią się w SIM, są m.in.: dane służące identyfikacji podmiotu medycznego, dane dotyczące wyrobów medycznych, informacje o alergiach, implantach, grupie krwi, informacja o rozpoczęciu i zakończeniu hospitalizacji, kod ICF w zakresie rehabilitacji leczniczej i informacja o ciąży.

Już jesienią ub.r., gdy projekt rozporządzenia trafił do konsultacji, pojawiło się szereg głosów kwestionujących zasadność gromadzenia danych np. o ciążach. O "rejestrze ciąż" mówili w listopadzie 2021 r. m.in. politycy opozycji, np. lider PO Donald Tusk i marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Donald Tusk mówił wówczas, że "gdyby to był inny rząd, można by mieć złudzenie, że chodzi o poprawę standardów i zwiększenie opieki nad ciężarnymi w Polsce". - Chciałbym, żeby to były intencje opiekuńcze, ale żadne z działań tego rządu nie wskazuje, żeby to była ich intencja. Kontrola i przymus, przymus i kontrola, to jest to, co stało się ideologiczną obsesją PiS - ocenił lider PO.

Grodzki twierdził zaś, że "nie potrafi pojąć, dlaczego obecna władza tak nienawidzi kobiet, aby zamieniać je w maszyny do reprodukcji". - Wydawało mi się, że proza (George'a) Orwella, w tym “Rok 1984”, to jest fantazja literacka, która nigdy się nie zdarzy. Nie wiem, czy ma się zgadzać liczba ciąż z liczbą porodów, żeby wykrywać aborcje czy poronienia, nie wiem w czyich chorych umysłach lęgną się takie idiotyczne pomysły - mówił wówczas marszałek Grodzki.

Centrum e-Zdrowia, które odpowiada m.in. za wdrażanie projektów dotyczących systemów informacyjnych w ochronie zdrowia, wyjaśniało, że konieczność raportowania i pozyskania informacji o ciąży jest podyktowana względami medycznymi, m.in. związanymi z ordynowaniem leków. Wskazywano, że pozwoli to w przyszłości na uniknięcie przepisania leków niewskazanych przy ciąży oraz w sytuacji udzielania świadczeń ratujących życie w przypadku niemożności pozyskania informacji od pacjenta. Ponadto - jak uzasadniano - wykorzystanie informacji o ciąży jest niezbędne do weryfikacji uprawnień dodatkowych, jak np. uprawnień ciężarnych do otrzymania bezpłatnych leków lub prawa dostępu do świadczeń poza kolejnością.

– Informacje o ciąży umieszczane są obecnie w dokumentacji papierowej pacjentki, będą w elektronicznej. Mamy zwykłe przejście “z papieru” na cyfrowe kartoteki - przekonywał już pod koniec listopada ub.r. minister zdrowia Adam Niedzielski, pytany o celowość zmian dotyczących Systemu Informacji Medycznej.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Fundacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny: tzw. rejestr ciąż nie może prowadzić do żadnych konsekwencji prawnych wobec kobiety

Niedzielski: nie ma żadnego rejestru ciąż. To polityczna hucpa

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.