Dyskusja o obostrzeniach przeciwepidemicznych - potrzebna czy szkodliwa?

opublikowano: 05-05-2021, 15:10

Obowiązujące z przerwami od ponad roku restrykcje, które w drastyczny sposób ograniczają kontakty międzyludzkie, mają zahamować transmisję wirusa SARS-CoV-2 i ochronić system leczenia przed utratą wydolności. Są na tyle dolegliwe, że wzbudzają społeczne wątpliwości — wyrażają je także niektórzy medycy. Czy polemika wokół kształtu obostrzeń jest zasadna, czy niepotrzebnie legitymizuje poglądy stanowiące realne zagrożenie dla zdrowia publicznego?

Ten artykuł czytasz w ramach płatnej subskrypcji. Twoja prenumerata jest aktywna

Naturalną reakcją społeczeństwa na przedłużające się obostrzenia przeciwepidemiczne, które zmusiły nas do reorganizacji życia, jest zmęczenie. Eksperci różnią się w poglądach na rozwiązania stosowane w walce z pandemią. Czy jednak zawsze łatwo ocenić, gdzie kończy się uzasadniony medycznie zakaz, a zaczyna opinia — szczególnie ogółowi społeczeństwa bez medycznego wykształcenia?

Naczelna Izba Lekarska podjęła stanowcze działania w związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej wypowiedziami niektórych lekarzy, krytycznych wobec polityki restrykcji związanych z pandemią COVID-19.
iStock

Analiza potencjalnych 
zysków i strat lockdownu

Jednym z medyków, którego pogląd o braku zasadności restrykcji przebija się w przestrzeni medialnej, jest lek. Paweł Basiukiewicz, kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego SPS Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim.

„Decydenci, wprowadzając lockdown, nie opierali się na żadnych badaniach. Co więcej, dwie głośne prace, których autorzy analizowali korelację pomiędzy lockdownem i przyrostem liczby zakażeń SARS-CoV-2 w kilkudziesięciu krajach — opublikowane w „European Journal of Clinical Investigation i Nature” — nie udowodniły wystarczająco wpływu restrykcji na krzywą epidemiczną. Podstawowym zaniechaniem rządzących i grup eksperckich jest jednak fakt, że wprowadzenie obostrzeń nie zostało poprzedzone analizą potencjalnych zysków i strat. Wielu badaczy wskazuje przecież, że lockdown i ograniczenia społeczno-gospodarczej aktywności niosą ze sobą koszty niewspółmierne do zysków: wpływ restrykcji na transmisję wirusa jest niewielki, ogromne są za to straty zdrowotne, społeczne, edukacyjne czy gospodarcze. W największym stopniu na obecnej sytuacji ucierpią sektory edukacji i ochrony zdrowia. Wielu ekspertów z różnych dziedzin medycyny, choćby onkologii i kardiologii, alarmuje, że po pandemii system będzie musiał zmierzyć się falą pacjentów zbyt późno zdiagnozowanych i w związku z tym niewłaściwie leczonych” — uważa lek. Paweł Basiukiewicz.

Jak podkreśla, ma świadomość tego, że na początku marca zeszłego roku możliwości walki z COVID-19 były ograniczone, podobnie jak wiedza o samym wirusie — choć dodaje, że już wówczas było wiadomo, że w znakomitej większości infekcja przebiega w łagodnej postaci.

„Transmisję wirusa z pewnością hamuje autoizolacja pacjentów objawowych, mycie rąk i wietrzenie pomieszczeń. Najkorzystniejsze byłoby więc poprzestanie na tych najmniej dolegliwych zaleceniach (nie restrykcjach), ponieważ surowe obostrzenia wiążą się już ze zbyt wysokimi kosztami społeczno-zdrowotnymi” — wskazuje lek. Basiukiewicz.

Co na to lekarski samorząd?

W związku z pojawiającymi się w przestrzeni medialnej wypowiedziami niektórych lekarzy, krytycznych wobec polityki restrykcji, stanowcze działania podjęła Naczelna Izba Lekarska.

„W kwestii sprawy nr NRO-30/20 naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej (NROZ) prowadzi postępowanie wyjaśniające w sprawie treści listów otwartych (apeli do władz państwowych), opublikowanych pod koniec ubiegłego roku, podpisanych przez pewną grupę lekarzy i lekarzy dentystów, które mogą zawierać treści niezgodne z aktualną wiedzą medyczną lub promować postawy antyzdrowotne. Obecnie naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej gromadzi materiał dowodowy, m.in. pod postacią zeznań świadków i wyjaśnień lekarzy, których postępowanie dotyczy, w celu dokonania oceny, czy zostało popełnione przewinienie zawodowe, a jeśli tak, to na czym konkretnie polegało oraz ustalenia, kto takie przewinienie popełnił.

Do chwili obecnej nikomu nie przedstawiono zarzutów. Zwracanie się przez naczelnego rzecznika do lekarzy, którzy podpisali się pod tymi listami otwartymi, o złożenie wyjaśnień (na piśmie, a w niektórych przypadkach podczas przesłuchania) jest standardowym działaniem w ramach takiego postępowania. W żadnym razie nie może być traktowane jako „nękanie” lekarzy, ich „prześladowanie” czy „kneblowanie” im ust — tak jak próbuje to przedstawiać mała część lekarzy, których to postępowanie dotyczy. (…)

Jeszcze raz należy podkreślić, że postępowanie wyjaśniające, prowadzone przez NROZ, nie dotyczy wyrażania przez lekarzy poglądów odmiennych od stanowiska władz państwowych czy wyrażania krytyki wobec ich działań. Jego przedmiotem jest publikowanie i rozpowszechnianie przez pewną grupę lekarzy i lekarzy dentystów treści, które mogą być niezgodne z aktualną wiedzą medyczną lub promować postawy antyzdrowotne, co może stanowić przewinienie zawodowe określone w art. 53 ustawy o izbach lekarskich” — czytamy w stanowisku samorządu lekarskiego, nadesłanym do redakcji.

Jednym z lekarzy wezwanych do złożenia wyjaśnień przed Naczelnym Rzecznikiem Odpowiedzialności Zawodowej jest lek. Paweł Basiukiewicz.

„Szeroka wymiana poglądów toczy się na Zachodzie, a w Polsce aż kłuje w oczy, że nie rozmawiamy. Zasadność części restrykcji powinna być przedmiotem środowiskowej dyskusji. Nie będzie o to łatwo, skoro lekarski samorząd próbuje dyscyplinować lekarzy mających odmienne poglądy od tych obowiązujących. Zostałem wezwany przez naczelnego rzecznika odpowiedzialności zawodowej celem złożenia wyjaśnień. Odpowiedzi na część pytań odmówiłem. Swoje poglądy głoszę publicznie, zamieszczam odniesienia do literatury — każdy swobodnie może się z nimi zapoznać i wejść w polemikę” — w ten sposób komentuje działania samorządu.

„Puls Medycyny” zebrał wypowiedzi kilku ekspertów, aby nasi Czytelnicy — medycy różnych specjalności związani z ochroną zdrowia — mogli samodzielnie je zweryfikować, posiłkując się swoją ugruntowaną wiedzą medyczną i doświadczeniem zdobytym w klinicznej praktyce:

Prof. Jarosław Pinkas: Polacy muszą wierzyć w sens restrykcji przeciwepidemicznych

Dr Konstanty Szułdrzyński: Ważniejsze dobro pacjenta czy własny rozgłos?

Prof. Magdalena Marczyńska: Zakazy mniej dolegliwe są bardziej akceptowalne

Źródło: Puls Medycyny

Najważniejsze dzisiaj
× Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.